wtorek, 30 października 2012

Magnetyzer, Konrad T. Lewandowski

Już jakiś czas temu miałam okazję przeczytać pierwszy tom przygód komisarza Jerzego Drwęckiego, stojącego na straży prawa i porządku w międzywojennej Warszawie, ale dopiero teraz udało mi się napisać o niej kilka zdań.

Zadaniem głównego bohatera, młodego i ambitnego policjanta, jest odnalezienie tajemniczego mnicha, który potrafi wpływać na zachowanie młodych kobiet i nakłaniać je do odebrania sobie życia. Jednocześnie Drwęcki, dzięki znajomemu staruszkowi, poznaje historię pewnego Rosjanina, który posiadł niezwykłe umiejętności pozwalające mu na manipulowanie ludźmi. Ów Rosjanin wprawdzie od dawna nie żyje, ale pozostawił po sobie księgę, w której szczegółowo opisał swoje zdolności. Komisarz szybko łączy fakty z przeszłości ze swoją aktualną sprawą i udaje się w pościg za przestępcą.
 Aby rozwiązać zagadkę i złapać owego mnicha Drwęcki musi nie tylko współpracować z warszawskim światkiem przestępczym, ale dodatkowo skazany jest na pomoc duchownych. A nakłonienie księży do złamania tajemnicy spowiedzi i uzyskanie od nich informacji pomocnych w rozwiązaniu kryminalnej zagadki nie jest prostym zadaniem.

Powieść, w której wiele się dzieje i przyznaję, że momentami jak dla mnie nawet za wiele. Podczas lektury kilka razy miałam wrażenie, jakby z tekstu usunięto kilka zdań, które wyjaśniałyby co się aktualnie dzieje lub jaki dokładnie jest pomysł komisarza na rozwiązanie sprawy.
Magnetyzer nie porwał mnie ani nie oczarował, ale na półce stoją kolejne tomy, więc Lewandowski i jego kryminały pojawią się na pewno jeszcze na blogu.

Ocena: -4/6

 
WYZWANIE 2012
Książki z mojej półki

Cel: 20
Przeczytanych: 11
Zostało: 9