środa, 17 października 2012

Weekend poznański i książkowe zdobycze

Jeden z wrześniowych weekendów miałam okazję spędzić w Poznaniu. Pobyt tam zaowocował widocznym poniżej stosem. Pochodzi on z trzech, wartych odwiedzenia, księgarni, które znane są nie tylko poznaniakom. Dwie pierwsze odkryłam dopiero teraz, bo mimo wielokrotnych pobytów w Poznaniu, nie udało mi się wcześniej do nich trafić. Trzecia to znany i sprawdzony adres :)


I tak trzy książki stojące po lewej pochodzą z Antykwariatu Naukowego na ul. Paderewskiego. Wbrew nazwie można tam znaleźć nie tylko literaturę popularnonaukową, ale też wyselekcjonowane powieści polskie i zagraniczne. O tym, jakie książki zostaną przez Antykwariat zakupione decyduje literaturoznawca. Ma to między innymi taką zaletę, że będąc molem książkowym na bank znajdzie się tu coś dla siebie. Minus tego jest taki, że ciężko się opanować i ograniczyć tylko do jednego tytułu... W każdym razie zakupiłam:
- ŚWIAT WEDŁUG GARPA, John Irving
- CÓRKA FORTUNY, Isabel Allende
- ISAAC BASHEVIS SINGER, Dwór

Drugim miejscem idealnym dla książkochłona jest księgarnia Bookarest w Starym Browarze. Specjalizuje się głównie w literaturze na temat architektury, designu i sztuki, ale znaleźć można także sporo powieści. Również tu wybór asortymentu nie jest przypadkowy, co sprawia, że godzinami można siedzieć na kanapie, popijać kawę i wybierać, przebierać, podczytywać i kupować. Stos leżący od dołu:
- GRONA GNIEWU, John Steinbeck
- W KRAINIE BIAŁYCH OBŁOKÓW, Sarah Lark
- NASZ MAŁY PRL, Izabela Meyza, Witold Szabłowski
- STRACONY PORANEK, Gabriela Adameşteanu

I na koniec miejsce, którego nie sposób nie odwiedzić będąc w Poznaniu, mianowicie stara, dobra Księgarnia Arsenał. Trochę przecen, sporo nowości: ciekawy misz-masz, w którym łatwo coś upolować. Cztery stojące książki to:
-  SASZEŃKA, Simon Montefiore: Odkąd dowiedziałam się o jej istnieniu, wiedziałam jedno: MUSZĘ JĄ MIEĆ!
- KATRZYNA WIELKA, GRA O WŁADZĘ, Ewa Stachniak: jak wyżej
- Z WĄSKIM PSEM DO CARCASSONE, Terry Darlington
- MATKA RYŻU, Rani Manicka - ją także od jakiegoś czasu chciałam mieć, a kosztowała grosze

Na koniec chciałam wszystkim, którzy są z Poznania lub okolic, bądź się tam na kilka dni wybierają, spektakl w Teatrze Muzycznym, pt. Skrzypek na dachu. Musical, dokładniej rzecz ujmując. Pięknie zaśpiewany i zatańczony, wywołał gęsią skórkę i tęsknotę z tym, co nieuchronnie odeszło, ale i rozbawił. Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz