czwartek, 22 listopada 2012

Muzycznie



Jeszcze nigdy nie pisałam na blogu o muzyce. Nie jestem muzyczną ekspertką i nie za bardzo wiem, o czym miałabym pisać. ALE w miniony weekend miałam okazję być na koncercie estońskiego zespołu Legshaker i to właśnie z tymi sześcioma chłopakami chcę popełnić mój muzyczny pierwszy raz na blogu :)
Tych sześciu młodych Estończyków zachwyca publiczność nie tylko swoim wyglądem (choć to dotyczy pewnie tylko żeńskiej bądź homoseksualnej połowy widowni). Potrafią też porwać do tańca i szalonej zabawy nawet najbardziej opornych słuchaczy. I wcale mi nie przeszkaszało, że estońskich tekstów piosenek nie rozumiałam ni w ząb :)
Jest to punkowo-folkowa grupa, która ostro daje czadu na scenie. Zespół łączy w swojej muzyce dwa, zdawałoby sie totalnie odległe nurty, jak folk i punk, a wychodzi im to świetnie. Zobaczcie z resztą sami, co powstaje z połączenia pogo z polką :)
Pierwsze wideo, to nagranie z koncertu, a drugie to migawka zdjęć z muzycznym podkładem domowej produkcji. Ale słychać świetnie!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz