sobota, 8 grudnia 2012

Księga domu Szeferów, Tamar Yellin

Żałuję, że nie mogłam poświęcić tej opowieści więcej czasu i uwagi. Należy ona bowiem bez wątpienia do tych powolnych, nieśpiesznych lektur, przy których kolejne przewracane strony niosą czystą radość obcowania z tekstem, a bohaterowie i opisywane historie dopominają się o skupienie i atencję ze strony czytelnika.
W Księdze domu Szeferów zamkniętych jest wiele opowieści rodzinnych. Jak w szkatułce ze skarbami, po kolei odkrywamy kolejne zakamarki historii pewnej żydowskiej rodziny.

Główną bohaterką książki i osobą łączącą rozliczne wątki jest Szulamit Szefer. Samotna, czterdziestoletnia kobietą, która mieszka w Anglii i jest doktorem biblistyki. Całe dnie spędza w bibliotece badając stare księgi i przekonując siebie, że jest szczęśliwa. Czasem tylko wspomina młodzieńczą miłość, której pozwoliła odejść, ale do dziś nie udało jej się z tym pogodzić. Poznajemy Szulamit w momencie, gdy po dwudziestu latach powraca w rodzinne strony, do Jerozolimy, aby zagłębić się we wspomnieniach z lat dziecięcych, poznawaniu rodzinnych historii oraz rozwiązywaniu tajemnicy Księgi.
Układ rozdziałów sprawia, że jednocześnie towarzyszymy Szulamit w podróży i poznajemy historię jej rodziny. Zabieg często spotykany w powieściach, w tym przypadku został bardzo dobrze zrealizowany.

Nie chciałabym zdradzać za wiele z treści książki, aby nie odbierać Wam przyjemności czytania. Ta powieść została stworzona po to, by się nią delektować. Każdym słowem, kolejną poznawaną postacią i jej historią. Odnajdziemy w powieści liczne elementy żydowskiej kultury i religii. Czytelnik ma okazję poznać żydowskie obyczaje i tradycje, a także zwykłe codzienne czynności, które mają swoje źródło i uzasadnienie w religii..
Polecam gorąco!

Ocena: 5+/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz