piątek, 22 lutego 2013

Duende, Jason Webster

Młody mężczyzna, Anglik, Jason Webster w pewnym momencie swojego życia zdecydował się na to, na co przypuszczalnie wielu z nas ma wielką ochotę (ja mam), ale rzadko odwagę...
Porzucił codzienność na rzecz spełniania marzeń i udał się w podróż, w której przewodniczką była jego wielka namiętność: flamenco. Duende jest pamiętnikiem z miesięcy spędzonych przez autora w Hiszpanii, pełnym nie tylko jego osobistych przeżyć, ale także zbiorem zapisków o jego dojrzewaniu, miłości, nałogu i odnajdowaniu właściwej drogi.

Pierwszym przystankiem Webstera było Alicante. To miasto położone na wybrzeżu stało się na kilkanaście miesięcy jego domem. Całe dnie spędzał pracując w szkole językowej i pisząc dla lokalnej angielskiej gazety, lub ucząc się podstaw gry na gitarze i szlifując swój hiszpański. Czas płynął powoli, upał rozleniwiał, a bohater książki uwikłał się w niebezpieczny romans.
Krótko potem musiał zresztą uciekać przed mężem swojej kochanki i w ten sposób trafił do Madrytu. Pomieszkiwał w paskudnych warunkach, nie mogł znaleźć odpowiedniego zajęcia i szybko poznał te mniej urokliwe strony Hiszpanii. Jego życie zyskało na szybkości i ponownie nabrało kolorów, gdy Webster stał się członkiem cygańskiego zespołu flamenco i razem z nim wyruszył w trwającą wiele tygodni trasę koncertową po Hiszpanii. W tym czasie żył na granicy jawy i snu, nadużywał alkoholu i narkotyków, niejednokrotnie łamał prawo i ciągle poszukiwał. Sam tylko już do końca nie wiedział czego...
Tragiczne wydarzenie wyrwało go z tego artystycznego letargu i, paradoksalnie, pozwoliło powrócić do świata żywych. Webster znów wyruszył w podróż i trafił tym razem do Grenady, by akompaniować tancerkom w szkole flamenco. Wiele czasu spędzał na rozmowach z Grace, sześćdziesięcioletnią Angielką, i powoli odnajdywał to, czego tak usilnie szukał.

Mam wrażenie, że Duende to bardzo męska książka. Autor posługuje się językiem oszczędnym. Skupia się na rzeczach istotnych i jest przy tym bardzo szczery. Odważnie pisze o swoich przemyśleniach i obawach, o życiu Anglika w Hiszpanii i próbie realizacji marzeń.
Polecam wszystkim miłośnikom kraju corridy i flamenco!

Ocena: 4+/6

 
WYZWANIE 2013
Książki z mojej półki
Przeczytanych: 5
Zostało: 20




Edycja lutowa: Hiszpania
 

2 komentarze:

  1. Czytałam tę książkę kilka lat temu i zapamiętałam niesłychaną intensywność przeżyć, wręcz zatracenia się w tytułowym duende, w tej nieprzetłumaczalnej pasji otaczającej flamenco. Nie było to może arcydzieło, ale książka, która uchylała rąbka tajemnicy dotyczącej stylu życia ludzi związanych z flamenco, tego pełnego skrytej pasji tańca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie tej namiętności i pasji zabrakło. Niby przebrzmiewa gdzieś tle, ale za mało w tej książce Hiszpanii, a za dużo osobistych problemów autora :) A przynajmniej takie było moje wrażenie.
      Pozdrawiam i witam u siebie!

      Usuń