czwartek, 18 kwietnia 2013

Stosik po warszawsku....

Od mojego powrotu z przedłużonego weekendu w stolicy minął już miesiąc (choć szczerze mówiąc nie mam pojęcia, kiedy minął...), a mnie nie udało się jeszcze pochwalić warszawskimi zdobyczami.
A przywiozłam ich sporo - w drodze powrotnej spora część walizki wypełniona była książkami....
W dodatku udało mi się odwiedzić dwa przyjazne molom książkowym miejsca, które umożliwiają picie doskonałej kawy i jednoczesne buszowanie wśród regałów wypełnionych książkami, z których każdą można zabrać do domu :)

Mam na myśli modne ostatnio kawiarnio-księgarnie, których coraz więcej powstaje w polskich miastach. Pierwsza z nich to Czuły barbarzyńca, z którego pochodzą trzy książki stojące na poniższym zdjęciu po lewej. Przyznaję, że miejsce nie zrobiło na mnie takiego wrażenia, jak polecany przez zakurzoną właścicielkę kombajna wyjątkowy i wspaniały Tarabuk. Weszłam i przepadłam między półkami. Po zamówieniu gorącego napoju z pomarańczy, cytryn i imbiru z dodatkiem miodu i goździków, do stolika przytachałam ogromny stos książek (drugi, podobny, przyniosła towarzysząca mi przyjaciółka), z którego do domu postanowiłam zabrać pięć tomów, to te leżące. W Tarabuku zakochałam się ślepą miłością mola i będę tam wracać, w miarę możliwości, podczas każdej bytności w stolicy. A i Wam serdecznie i bezinteresownie polecam!

A oto one:
Obok tytułów wpisałam jedno zdanie z opisu na okładce, które skusiło mnie do zakupu, gdyż większości zakupionych książek wcześniej nie znałam.


Stoją od lewej:
- Jacek Dehnel: MŁODSZY KSIĘGOWY; Nie wymaga absolutnie żadnego uzasadnienia :), ale i tak zacytuję jedno zdanie z okładki: "Książki - ich pisanie, czytanie, pożyczanie, zbieranie, opowiadanie o nich, cytowanie ich, składowanie i tym podobne - stanowią istotną część ich życia."
- Ala-al-Aswani: CHICAGO, "W nowej powieści Al-Aswani podejmuje temat wykorzenienie i multietniczności, przygląda się różnym sposobom życia na styku odmiennych tradycji i kultur."
- Paul Auster: SUNSET PARK, "Auster odkrywa przed nami tajemnice miasta, które nigdy nie śpi, oraz tajemnice ludzi, którzy na własny sposób szukają swojego miejsca, miłości i szczęścia."

Leżą od dołu:
- Szczepan Twardoch: MORFINA, przyjaciółka wetknęła mi ją do ręki ze słowami "Słyszałam wywiad z autorem w radiu. Bardzo ciekawa powieść. Świetnie opisana wojenna Warszawa. Spodoba ci się." No to wzięłam. "Zanurzony w nocnym życiu Warszawy, poznaje Stefana Witkowskiego, przywódcę otoczonej aurą skandalu konspiracyjnej organizacji wywiadowczej, zwanej muszkieterami."
- Andrés Neumann: PODRÓŻNIK STULECIA, "Andrés Neumann tworzy kulturową mozaikę podporządkowaną emocjonującej fabule, pełnej zaskakujących zdarzeń, humoru oraz fascynujących postaci, a wszystko to za pomocą pełnego świeżości stylu, który czaruje dojrzałością językową i plastycznością wyrazu."
- Oscar Lewis: DZIECI SANCHEZA, "Dzieci Sancheza - najbardziej znane dzieło Oscara Lewisa (1914-1970), amerykańskiego antropologa, badacza życia mieszkańców vecindades - meksykańskich dzielnic nędzy."
- Geert Kimpen: KABALISTA, "Kabalista przybliża wiele ezoterycznych nauk żydowskich, ale przede wszystkim jest poruszającą opowieścią o egoizmie, chorych ambicjach, burzliwej namiętności i upartym dążeniu do celu."
- Jerzy Sosnowki: APOKRYF AGŁAI, "Jerzy Sosnowski napisał pierwszą ambitną polską powieść popularną naszych czasów." - Muszę się przekonać, czy to prawda :)


ALE to jeszcze nie wszystko. Bowiem wizyta w stolicy, bez wizyty w ulubionej Taniej Książce na rogu dwóch ulic w centrum miasta, w ogóle się nie liczy... Na samym szczycie stosu prezent od mojej wspaniałej gospodyni :)

Od góry:
- Monica Ali: BRICK LANE, "Ta powieść stała się wydarzaniem w Wielkiej Brytanii jeszcze przed opublikowaniem".
- Irwing Stone: JACK LONDON. ŻEGLARZ NA KONIU, "Dzięki niemu dowiemy się, jaki naprawdę był Jack London: idealista zafascynowany Darwinem i Nietzschem, awanturnik żyjący pełnią życia, zawzięty adept pisarstwa, a wreszcie - stateczny kalifornijski farmer."
- Iwona Słabuszewska-Krauze: OSTATNIE FADO, powieść tę miałam na oku od dłuższego czasu, a przy cenie 14 zł nie wahałam się ani przez moment, "Na uliczkach starego miasta, w opowieściach lizbończyków, w melodii przeszłości Alicja odkrywa tajemnicę sprzed lat..."
- Hilary Mantel: W KOMNATACH WOLF HALL, "Dzięki porywającemu pióru Mantel ukazuje Tomasza Cromwella jako jedną z najbardziej fascynujących i na swój sposób najbardziej oświeconych postaci tamtych czasów."

Teraz potrzebne mi tylko jakieś 365 dni wolnego...

8 komentarzy:

  1. Zakupy świetne, wizyty pewnie urocze i chętnie bym tego napoju z imbirem w towarzystwie książek łyknęła. Muszę zapamiętać nazwę.

    OdpowiedzUsuń
  2. O tej Brick Lane nie wiedziałam, że wyszła. Musze się zakręcić. Męzowi kupilam Od kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haj Kasiu!
      Jest, jest, wydana już kilka lat temu. O ile dobrze pamiętam, to "Od kuchni" jest kontynuacją "Brick Lane".

      Tarambuka zapamiętaj koniecznie, bo naprawdę warto odwiedzić to magiczne dla moli miejsce :)

      Pozdrawiam słonecznie!

      Usuń
  3. Podróżnik stulecia to moim zdaniem rzecz świetna, ciekawe jak Ci się będzie czytało.A to zdjęcie tytułowe to księgarnia na Lindos, prawda? Też ją kiedyś na wakacjach obfotografowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się cieszę, że się zdecydowałam, zwłaszcza, że był to właściwie wybór w ciemno.
      Jeśli chodzi o lokalizację księgarni ze zdjęcia, to byłas blisko, jeśli chodzi o region, bo to też gracka wyspa, ale nie Lindos, ale Santorini.
      Ale może wystrój mają podobny?
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. To chyba mnie się wyspy wymieszały, bo w ramach kolejnych greckich wakacji zwiedziłam i jedną i druga. Księgarnia ma tak charakterystyczne wejście, że nie może być drugiej takiej samej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sosnowskiego mi ostatnio polecano w bibliotece, będę czekać na twoje wrażenia. A "W komnatach..." to kawał dobrej prozy! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gospodyni i przyjaciółka pyta, czy szykować pokój, łóżko i strawę bezglutenową na targi książki ;-) Swoją drogą - widzimy się za niecałe 2 tygodnie! Pozdrowienia z Mazur.

    OdpowiedzUsuń