piątek, 24 maja 2013

Kiedy ulegnę, Chang-Rae Lee

O wojnie koreańskiej (1950-1953) nie wiedziałam dotychczas zbyt wiele. Ani nie czytałam żadnej powieści, której akcja rozgrywałaby się w Korei. I tak przy okazji nasunęła mi się myśl, że my Europejczycy bardzo jesteśmy skupieni na własnych tragediach - znamy wiele faktów z historii obu wojen światowych, ale już dużo mniej wiemy o wojennych zawieruchach, które miały miejsce w oddalonych zakątkach globu. Nawet o tych, w których życie lub zdrowie straciło ponad milion ludzi. Dlatego bardzo ważne jest, że ukazują się na naszym rynku powieści takie jak ta, które pomagają wiele zrozumieć i rozszerzyć swój horyzont.

Para głównych bohaterów Kiedy ulegnę wspomnianą wojnę wprawdzie przeżyła, ale odcisnęła ona na ich psychice ogromne piętno uniemożliwiając w zasadzie zbudowanie tzw. normalnego życia. June to młoda Koreanka, która straciła całą swoją rodzinę i w trakcie bezsensownej, zdawałoby się, samotnej wędrówki, na skraju fizycznego wycieńczenia poznała Hektora, amerykańskiego szeregowca. Oboje trafili do sierocińca prowadzonego przez kościół. On zajmował się piciem i drobnymi naprawami, a ona głównie sprawianiem kłopotów wychowawczych. Pewnego dnia w ich życiu pojawiła się Sylvie, żona pastora, którą także naznaczyło brzemię wojennej traumy. Obecność Sylvie wzbudziła ogromne uczucia zarówno w June, jak i w Hektorze, choć, jak łatwo się domyślić, emocje te miały zupełnie odmienny charakter. Ale codzienność w położonym na odludziu sierocińcu to tylko połowa z wykreowanego w powieści świata.

Jego drugą warstwę stanowią losy czterdziestoparoletniej, schorowanej June, która wyrusza z Hektorem do Europy w swoją ostatnią podróż życia. Jej celem jest odnalezienie syna June, któremu okaleczona emocjonalnie kobieta nie potrafiła stworzyć ciepłego domu. Ponadto chora pragnie odwiedzić mityczne niemal miejsce z pewnej książki, przekonana, że odnajdzie w nim spokój i ukojenie. Podczas niekończących się godzin spędzonych w drodze, pomiędzy kolejnymi zastrzykami morfiny, June i Hektor mają czas na rozmowy i wyjaśnienie sobie wielu spraw z przeszłości.

Chang-Rae Lee stworzył bardzo mądrą książkę. Smutną, ale bardzo ważną. Pokazującą na wiele sposobów, jak okrutna i niszcząca jest wojna, nawet wiele lat po jej zakończeniu. Autor wykreował całą galerię postaci nieszczęśliwych, niepotrafiących cieszyć się życiem i kochać. Postaci, które ranią swoich najbliższych i w niczym nie znajdują ukojenia. Jednocześnie jest to książka, którą dobrze się czyta. Wyróżnia ją dobry styl i staranne tłumaczenie, oraz fakt, że nic nie jest takie, jakbyśmy tego oczekiwali. Losy bohaterów są pogmatwane i w żaden sposób nie dają się przewidzieć.
Warto po tę powieść sięgnąć.

Ocena: 5+/6


2 komentarze:

  1. Rozbudziłaś moją ciekawość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :)
      Naprawdę szczerze polecam!
      Pozdrawiam.

      Usuń