środa, 22 maja 2013

Poczet królowych polskich, Marcin Szczygielski

Aby wyczerpująco opisać wrażenia po lekturze, muszę zdradzić co nieco z treści książki. A zatem lojalnie uprzedzam: jeśli ktoś jeszcze nie czytał, a zamierza i nie lubi zawczasu wiedzieć za wiele, niech sobie odpuści czytanie tego postu i zadowoli się stwierdzeniem, że powieść z kluczem Marcina Szczygielskiego jest fantastyczna i warto po nią sięgnąć.

Poczet królowych polskich łączy w sobie elementy powieści historycznej i biografii, a zawiera przy tym zarówno wątki kryminalne, jaki i miłosne i obyczajowe.
Ale może przejdę już do konkretów. Na pierwszych stronach powieści poznajemy główną bohaterkę numer jeden: Inę. Pierwowzorem jej postaci była przedwojenna aktorka teatralna i filmowa, Ina Benita, która prawdopodobnie zginęła podczas powstania warszawskiego w wieku zaledwie 32 lat. Powieściowa Ina (początkowo nosi imię Itka) jest kilkuletnią Żydówką, mieszka z rodzicami i polską gosposią oraz jej córką Manią w Warszawie do momentu pożaru, w wyniku którego trafia do ciotki, do Wilna. Tam z rozmachem wkracza w dorosłe życie i poznaje jego ciemniejsze strony. Po powrocie do stolicy ma już konkretny pomysł na życie: chce być aktorką i to za wszelką cenę. 


Główna bohaterka numer dwa to Magda Król. Trzydziestoparoletnia singielka pracuje w wydawnictwie, mieszka w luksusowym apartamencie należącym do banku, nie ma żadnego życia prywatnego i jest zakochana w swoim przyjacielu z dzieciństwa, który jest gejem. Opowieść o losach Magdy rozpoczyna się w momencie, gdy kobieta otrzymuje wiadomość o nagłej śmierci matki. Niebawem na jaw wychodzą różne fakty z życia zmarłej i Magda ze zdziwieniem stwierdza, że jej nudna i przewidywalna matka w rzeczywistości była zupełnie innym człowiekiem.
Ale to nie koniec niespodzianek. Jak można się domyślić obie główne bohaterki w pewnym momencie się spotkają, a ich rozmowy będą istotnymi momentami w powieści.

Poczet królowych polskich niezmiernie mi się podobał. Szczygielski pisze przepięknym styl, który czyta się błyskawicznie i który sprawia, że trudno się oderwać od kolejnych zapisanych stron. Autor  stworzył wyjątkową sagę rodzinną, której bohaterkami są kobiety. Ciąży nad nimi swoiste fatum uniemożliwiające zbudowanie trwałego i szczęśliwego związku z mężczyzną.
Perypetie bohaterek, galeria wielu barwnych postaci oraz historia Polski w tle to kolejne walory powieści. Szczygielski nie boi się prowokować i naruszać narodowo-katolickich tabu (np. przemyślenia małej Iny na temat związku Maryii i Józefa, czy tożsamość wileńskich gwałcicieli), ale robi to ze smakiem i umiarem. Jego powieść ma wiele smaczków i kolorów, jest inteligentna i błyskotliwa. Uważam, że bardzo jej blisko do powieści idealnej.
To moje pierwsze spotkanie ze Szczygielskim, ale z pewnością nie ostatnie. Mam ogromną nadzieję, że autor napisze kolejne książki w podobnym klimacie. Trzymam za to kciuki.


Ocena: 6/6 

3 komentarze:

  1. Pod Twoim wpływem, Aguś, z wypiekami na twarzy w mig przeczytałam tę książkę. Minęło już kilka dni, a ja ciągle o niej myślę i nadal odnajduję nowe sposoby interpretacji i nowe płaszczyzny. Momentami wydawała mi się "przegadana", ale to jednak niczego jej nie ujmuje, a na pewno sprawi, że dla wielu czytelników/ czytelniczek będzie przystępniejsza. Dla mnie na przykład jest to, owszem, saga rodzinna, ale także historia Żydów w Polsce oraz - przede wszystkim - historia takich pojęć i zagadnień jak gender/ transseksualizm/ homoseksualizm. To także (o)powieść o tym, że ludzkość jest uniwersalna i wznosi się ponad narodowość, wyznanie i orientację seksualną. Te pojęcia są jedynie szufladami służącymi opresji i stygmatyzacji. Lektura obowiązkowa dla posłów na Sejm RP!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu!
      Cieszę się niezmiernie, że Ci się podobało! Mnie ta książka także zajmowała przez parę dni i dużo o niej myślałam.
      Wymieniłaś w swoim komentarzu ciekawe aspekty - wprawdzie aż tak głęboko nie kopałam w tekście, ale z pewnością masz rację, szufladkowanie to taka typowo polska przypadłość...
      A posłanki i posłowie generalnie mogliby więcej czytać, zwłaszcza Ci z opozycji. Poszerzyło by im to stanowczo horyzonty.
      Buziaki!

      Usuń
  2. Mnie tez książka bardzo się spodobała. Zupełnie nie oczekiwałam tak dobrej lektury.

    OdpowiedzUsuń