środa, 18 września 2013

Miłość po polsku, Manuela Gretkowska

Rok 2013 to w moim przypadku rok literackich odkryć na rodzimym podwórku. Szereg polskich autorów, z których twórczością miałam okazję się w ostatnich miesiącach zapoznać, powiększył się o kolejną w tym gronie kobietę.
Manuelę Gretkowską znam oczywiście z jej działalności polityczno-społecznej, publikowanych w prasie esejów oraz przede wszystkim z jej feministycznych poglądów i zaangażowania na rzecz praw kobiet.
Z tą wiedzą w głowie sięgnęłam po Miłość po polsku i już na wstępie przeżyłam pierwszą niespodziankę: głównym bohaterem powieści jest mężczyzna. Doprawdy, nie tego się po Gretkowskiej spodziewałam :)

Miłosz Kencki wyemigrował w latach osiemdziesiątych do Szwecji, tam się ożenił i spłodził dwójkę dzieci. A potem się rozwiódł. Okazało się bowiem, że chłodne szwedzkie podejście do życia jego żony nijak nie dało się zgrać z jego rozchwianą emocjonalnie polską duszą. Po rozwodzie Miłosz mógł za to w najlepsze użalać się nad sobą, upijać i romansować z mniej lub bardziej przypadkowo spotkanymi kobietami. Szczyt umartwiania przeżył w momencie, gdy była żona ułożyła sobie życie u boku, jakżeby inaczej, bogatego Szweda. Także dzieci odwróciły się nie tylko od ojczystego języka ojca, ale o niego samego też.
Sytuacja ulega gwałtownej zmianie, kiedy Miłosz poznaje Alicję i postanawia na stałe wrócić do Polski. Jego dojrzała miłość w średnim wieku jest ratunkiem i odskocznią od codzienności. Po latach spędzonych za granicą Kencki niezwykle krytycznie odbiera ojczyznę i rodaków, niełatwo mu się w warszawskiej małomiasteczkowości odnaleźć. Ale jakoś trzeba znaleźć pracę, zaplanować kolejne lata, żyć...

Miłość po polsku ukazuje wiele różnych aspektów i rodzajów miłości. Mamy więc do czynienia nie tylko z tą damsko-męską, namiętną i burzliwą, ale także z miłością rodziców do dzieci, którą na przykładzie Alicji i Miłosza poznajemy w dwóch zupełnie odmiennych wydaniach. Sporo w tej powieści gorzkich rozczarowań, bezradności i smutku. A mimo to podobało mi się.
W necie znalazłam wiele pochwał dla wcześniejszych książek Gretkowskiej. Przy kolejnej wizycie w bibliotece z pewnością coś wybiorę.  

Ocena: 4+/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz