niedziela, 27 października 2013

Długa droga do domu, Kim Yong & Kim Suk-Young

Długa droga do domu należy do tych ważnych społecznie książek, o wartości której nie decyduje warstwa literacka, ale świadectwo, które niesie. Jest to historia Kima Yonga, północnokoreańskiego, dość wysoko postawionego działacza, który przez lata należał do niewielkiej uprzywilejowanej grupy społecznej żyjącej w luksusie i korzystającej z wszelakich przywilejów. Z dnia na dzień stracił wszystko: rodzinę, pracę, dom i wolność. Bez obiektywnego śledztwa i procesu sądowego trafił do obozu pracy. Udało mu się nie tylko przeżyć w piekle kilka lat, ale i z niego uciec. Przez Chiny i Mongolię Yong trafił do Korei Południowej, a później do Stanów, gdzie jeszcze w 2011 roku czekał na przyznanie obywatelstwa. W momencie powstawania książki mężczyzna nie miał kontaktu z rodziną i nie wiedział, czy jego żona i dwójka dzieci jeszcze żyją.

Książka ta jest wstrząsającym świadectwem chorego reżimu, w którym życie jednostki nie ma absolutnie żadnej wartości, a wszyscy obywatele tresowani są do absolutnego posłuszeństwa partii. Szczególny tragizm polega jednak na tym, że nawet najbardziej poprawne i zgodne z oficjalną linią zachowanie nie jest gwarancją stabilizacji i bezpiecznego życia.
Yong dorastał w sierocińcu i został zaadoptowany przez działacza partii i jego małżonkę. W ten sposób stał się członkiem społecznej elity, zdobył doskonałe wykształcenie i świetną pracę. Paradoksalnie perspektywa zdobycia kolejnego szczebla kariery pozbawiła go wszystkiego, co posiadał. Podczas szczegółowego sprawdzania jego pochodzenia wyszło na jaw, że biologiczny ojciec Yonga był rzekomym szpiegiem Amerykanów podczas koreańskiej wojny. Fakt ten  wystarczył, by trafił do najcięższego obozu pracy w Korei Północnej, gdzie przetrwał kilka lat katorżniczej pracy i ogromnego głodu. Opisy obozowej codzienności są wstrząsające, tym bardziej, że nie odnoszą się do odległej przeszłości, ale dotyczą tysięcy ludzi, którzy przebywają w nich w chwili obecnej. Również opis ucieczki Yonga jest niezwykle poruszający. Mężczyzna spotkał na swojej drodze wielu ludzi, którzy pomogli mu w pokonaniu północnokoreańskiej granicy, często ryzykując własne życie i bezpieczeństwo.

Relacja Yonga początkowo jest pełna komunistycznych paroli i propagandowych poglądów. W trakcie opowieści styl narracji zmienia się na krytyczny. Dzięki temu czytelnik może zaobserwować, jakie zmiany zachodzą w światopoglądzie uciekiniera. Warto sięgnąć po to świadectwo niezwykłego człowieka i dowiedzieć się więcej o chorej rzeczywistości Korei Północnej i dramacie jej obywateli.


Nie oceniam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz