niedziela, 10 listopada 2013

Judasz całował wspaniale, Maira Papathanasopoulou

Dotychczas moja znajomość literatury greckiej ograniczała się do przeczytanego w czasach liceum "Greka Zorby". Ubolewam z tego powodu, bo chętnie poczytałabym literaturę z kraju, do którego niezwykle chętnie jeżdżę na wypoczynek.
Gdy więc zobaczyłam w księgarni powieść Papathanasopoulou, na której okładce czytamy "Najbardziej poczytna grecka powieść ostatnich lat", nie zastanawiałam się długo i postanowiłam ją kupić. Rozczarowanie okazało się ogromne. Banalne rozterki głównej bohaterki (czterdziestolatki o umyśle piętnastolatki) oraz niezwykle chaotyczny i często sprzeczny tok jej rozumowania i postępowania sprawiają, że książkę oceniam jako mizerną.

Wspomniana główna bohaterka Eleni jest matką swego nastoletniego syna i żoną męża. Więcej życiowych ról nie posiada. Do momentu aż zostaje kochanką. I to nie z wyrachowania, ale w rozpaczy gdy mąż po kilkunastu latach małżeństwa tak po prostu się wyprowadza. Oczywiście sprytna Eleni szybko odkrywa, że to nie żadne tam po prostu, a inna kobieta tudzież kobiety sprawiły, że mąż postanowił sobie poużywać i opuścić rodzinne gniazdko. W momencie największej rozpaczy główna bohaterka poznaje Nikitę przystojnego i wyrozumiałego stomatologa, który wspaniale odgrywa rolę pocieszyciela.
Do czasu powrotu męża. A tak. Skończyły mu się czyste gacie i zatęsknił do domowych obiadów. Biedna Eleni spędza więc noce całe myśleniu i popijaniu dietetycznej coli, bo kochanek czeka i wymaga podjęcia decyzji. Oprócz tych trojga w powieści ważną rolę odgrywa syn Eleni (zdecydowanie rozsądniejszy od stukniętej matki) i jej przyjaciółka o typowo greckim imieniu Krystyna....
Takich niedorzecznych spolszczeń jest w książce więcej (zwróciłam uwagę m.in. na te dotyczące potraw i napojów). Mam wrażenie, że tłumaczka uznała za stosowne oczyszczenie tekstu z wszelkich greckich elementów, tak aby się polski czytelnik przypadkiem nie pogubił. Szkoda.
I tak się jeszcze zastanawiam, że może w oryginale powieść punktuje ciętą ripostą, inteligencją i ironią bohaterów i ich przemyśleń oraz rozmów. Bo inaczej doprawdy nie mogę sobie wytłumaczyć komercyjnego sukcesu, jaki odniosła. I może ten błyskotliwy styl gdzieś się w tłumaczeniu zagubił? A może jest to po prostu mizerna powieść, której wydawnictwo zrobiło reklamę na wyrost. Szkoda. Zdecydowanie nie polecam.

Czy ktoś z Was poleca greckiego autora, albo lepiej konkretną powieść z tego kraju, która nie rozczarowuje?

Ocena: 2/6

2 komentarze:

  1. "Grek Zorba" to pierwsze co mi przychodzi do głowy i w sumie chyba jedyne, Twoja notka uświadomiła mi, że kompletnie nie znam greckiej literatury. Trochę pod Grecję można podciągnąć Elię Kazana, którego książki uwielbiam - wprawdzie Amerykanin, ale urodzony w Grecji, no i trochę tego greckiego klimatu w jego książkach jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po umieszczeniu tej notki dostalam maila od pana z wydawnictwa Greckie klimaty. Napisal mi, ze obecnie maja na rynku jeszcze dwie greckie ksiazki, a na 2014 planuja wydanie az pieciu tytulow! Jestem ciekawa zapowiedzi. Pozdrawiam

      Usuń