sobota, 9 listopada 2013

Uwikłanie, Zygmunt Miłoszewski

Kryminał Miłoszewskiego przeczytałam już jakiś czas temu, ale jakoś nie mogłam się zabrać za recenzję. Jenak w związku z faktem, że pod tym względem mam naturę perfekcjonistki i każda przeczytana książka musi zostać na blogu odnotowana, piszę szybciutko kilka zdań o Uwikłaniu
Na wstępie muszę jeszcze oddać, że omawiany przed miesiącem Bezcenny tego samego autora podobał mi się bardziej, co jest nieco zaskakujące, bo jednak większość blogerów właśnie Uwikłanie stawia na pierwszym miejscu. Cóż, u mnie jest inaczej.
[Zdradzam w treści posta kilka wątków z ksiażki.]

Główny bohater powieści, prokurator Teodor Szacki, pracuje nad rozwikłaniem zagadki śmierci Henryka Telaka. Ten kilkudziesięcioletni mężczyzna zginął w dość oryginalny sposób: zabójca wbił mu w oko rożen, a stało się to podczas prywatnej sesji terapeutycznej znanego warszawskiego psychiatry, która odbywała się w zamkniętych budynkach przyklasztornych. Przy zastosowaniu tzw. terapii ustawień czworo pacjentów (dwie kobiety i dwóch mężczyzn) miało ostatecznie pozbyć się dręczących ich problemów psychicznych.
Dla Szackiego od początku jest jasne, że mordercą jest jeden z pozostałych przy życiu pacjentów lub sam lekarz. Pytanie tylko kto zabił. I dlaczego.
Oprócz postępów w śledztwie czytelnik poznaje także codzienne frustracje prokuratora - rodzinne, finansowe, egzystencjalne. I zastanawia się (a przynajmniej ja się zastanawiałam) dlaczego trzydziestoparoletni facet mający u boku atrakcyjną żonę, którą ponoć kocha, wikła się w romans z przypadkowo poznaną dziennikarką. Ale na to pytanie dopowiedzieć (logicznie) pewnie i tak się nie da. Albo przynajmniej j,a jako kobieta, nie jestem w stanie pojąć męskiego sposobu rozumowania...

Ale wracając do głównego wątku: Szacki odkrywa kolejne tajemnice z przeszłości, na jaw wychodzą powiązania ofiary z wydarzeniami sprzed lat. Prokurator nie stroni od niekonwencjonalnych metod śledczych i w końcu udaje mu się wskazać mordercę i motywy jego działań.
Przyznam, że zastosowana kilkakrotnie terapia ustawień i jej skuteczność nie do końca mnie przekonały, podobnie jak niektóre elementy śledztwa, a zwłaszcza motywy mordercy i powiązania miedzy bohaterami wydały się zagmatwane i mało wiarygodne. Mimo to powieść uważam za dobrą i niebawem sięgnę po kontynuację perypetii Szackiego.
Na koniec pragnę po raz kolejny podkreślić, że osobiście wolę Miłoszewskiego jako autora przygodówek o poszukiwaczach dzieł sztuki. Zwłaszcza, że kryminałów na rynku księgarskim jest multum, a o naprawdę wciągającą powieść przygodowo-sensacyjną trudno.

Ocena: 4/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz