wtorek, 30 lipca 2013

Tajemnica, Philippe Grimbert


Na ostatniej stronie Tajemnicy autor wyznaje czytelnikom, że jego książka to grobowiec, jaki ofiarował swojemu bratu Simonowi. Bratu, którego nie dane mu było poznać.
I faktycznie tak jest. Czytelnik otrzymuje niewielkiej objętości książeczkę - jej lektura zajmuje 2-3 godziny. Jest to bardzo intymna relacja autora z czasów dzieciństwa, nad którym ciążyła ogromna tajemnica.

Opowiadana historia rozpoczyna się całkiem niewinnie, choć już na pierwszej stronie czytamy, że w życiu małego Philippa wszystko jest inne, niż się wydaje. Dorastamy razem z nim i powoli, początkowo jedynie z urywanych wątków, a potem z konkretnych opowieści poznajemy wojenną historię rodziców Grimberta. Jest to historia młodych Żydów mieszkających w Paryżu, których wojenny, tragiczny los jest przykładem losów ponad 13 tysięcy osób, którzy przy udziale francuskiej policji zostali w lipcu 1942 roku wysłani do Auschwitz. Zbrodnia ta została w całości przygotowana i przeprowadzona przez francuską policję.

W przypadku wspomnień wojennych, biografii czy relacji świadków zawsze mam problem z oceną danej książki. Opisywane w nich tragiczne wydarzenia napisało przecież życie i dlatego niełatwo jest je oceniać, bo to trochę tak, jakby oceniać czyjeś życie. W tym przypadku jest podobnie: moja ocena odnosi się tylko i wyłącznie do warstwy literackej, a nie do treści Tajemnicy.

Ocena: 4/6

P.S.
W oparciu o tragiczne wydarzenia z lipca 1942 , na której podstawie w 2010 roku nakręcono film o tym samym tytule z fantastyczną Kristin Scott Thomas w roli głównej.
Nie miałam okazji przeczytać książki, ale film widziałam i gorąco polecam. Mną bardzo wstrząsnął i do dziś od czasu do czasu o nim myślę.

niedziela, 28 lipca 2013

Niania potrzebna od zaraz, B. Newland & P. Smets

Książka w sam raz na dłuższą podróż PKP. Nie wymaga myślenia, a momentami potrafi nawet rozbawić. Na dłuższą metę jednak irytuje banalnością i licznymi błędami gramatycznymi. To tak w dużym skrócie.

Powieść ma szczególną formę, co niektórym może utrudniać lekturę. Nie ma w niej bowiem absolutnie żadnych dialogów, a perypetie bohaterów poznajemy poprzez maile, które wymieniają między sobą główne bohaterki, dwie siostry (ich imion niestety już nie pamiętam). Od czasu do czasu pojawia się także wiadomość od przyjaciół, bądź partnerów, ale to jedynie nieliczne wyjątki.
Treść książki stanowi głównie codzienność dwóch wielodzietnych rodzin, których problemy są w sumie podobne z tą drobną różnicą, że jedna z sióstr właśnie się przeprowadziła do Kanady i na miejscu organizuje życie swojej rodzinie, a druga z nich kupiła z mężem stary dom w Londynie, który dostarcza nieustannych powodów do narzekań, gdyż nieustannie trzeba coś w nim remontować. Mamy więc szkolne perypetie dzieci, kłótnie z sąsiadami, plotkowanie o przyjaciołach i inne podobnie fascynujące sprawy.
Całość napisana nieco pretensjonalnie, ale jak już wspomniałam zabawnie. Choć nie ukrywajmy, że motyw przewodni: macierzyństwo, spotęgowany przez liczbę rodzin i dzieci, to nie jest temat dla każdego.
Można, ale niekoniecznie trzeba.

Ocena: 2/6



WYZWANIE 2013
Książki z mojej półki

Przeczytanych: 9
Zostało: 16

 

piątek, 26 lipca 2013

Piaskowa góra, Joanna Bator

Dobra passa trwa!

W przypadku Bator sięgałam raczej po pewniak (czytałam sporo recenzji Piaskowej góry i wszystkie, bez wyjątku, były pozytywne), jednak do końca nie byłam pewna, czy i mnie się spodoba. Bo jak sami dobrze wiecie, czasami to, co wszyscy wszędzie głośno zachwalają, nam nie przypada do czytelniczego gustu...
Na szczęście obawy te były absolutnie bezpodstawnie. Historia Dominiki Chmury i jej rodziny wciągnęła mnie od pierwszej strony. Wciągnęła do specyficznego mikroświata PRL-owskiej rzeczywistości wałbrzyskiego blokowiska i jego mieszkańców.

O Piaskowej górze napisano już wiele recenzji, dlatego nie chciałabym się powtarzać i napiszę tylko kilka swoich przemyśleń. A tych podczas lektury było całkiem sporo. Dokładniej rzecz ujmując, bohaterowie książki na kilkanaście dni zamieszkali w mojej głowie i często wracałam myślami do ich codziennych spraw. Niesamowity talent Bator do snucia historii sprawił, że poruszamy się w stworzonym przez nią labiryncie coraz szybciej, z coraz większą zachłannością odkrywając kolejne zakamarki rodzinnych tajemnic, z których największą poznamy na samym końcu. Wiele rzeczy w książce zaskakuje: jej wielowątkowość, różnorodność postaci, wspaniałe literackie krajobrazy, które nie pozwalaja się oderwać od przewracanych w pośpiechu kolejnych stron. Co rusz pojawiała się myśl: o tak, pamiętam - wspomnienie z własnego dzieciństwa, którego elementy odnajdywałam w dzieciństwie Dominiki. Określenia, zwroty, przesądy, wierzenia, cały ten socjalistycznych szarm z jego odświętnymi kryształami, meblościankami i tęsknotą za kolorowym RFNem. Dzieciństwo spędziłam na Dolnym Śląsku, wakacje zawsze u dziadków w Jeleniej Górze. Wałbrzych odwiedzaliśmy regularnie, bo tam mieszkali przyjaciele dziadków, więc i te geograficzne wspomnienia, gdzieś tam we mnie odżyły.
O fantastycznej polszczyźnie, jaką z olbrzymią finezją posługuje się autorka, wspominam jedynie dla porządku. Z niecierpliwością czekam, aż Chmurdalia zagości w mojej biblioteczce i da mi okazję poznania dalszych losów Dominiki. Dla mnie jest to niewątpliwie jedna z najlepszych książek ever.


Piaskowa Góra ukazała się, miedzy innymi, także w języku niemieckim i od jakiegoś czasu jest, obok Lali Dehnela, ulubinym książkowym prezentem, który wręczam niemieckim przyjaciołom i znajomym (niech wiedzą, że polska literatura, to nie tylko Witkacy i Kapuściński...).
Swoją drogą możemy potem prowadzić niezwykle ciekawe rozmowy na temat książki, jak np. ostatnio z koleżanką pochodzącą z Bawarii, dla której PRL-owski Wałbrzych to niemalże science fiction :)

Ocena: 6/6


WYZWANIE 2013
Książki z mojej półki
Przeczytanych: 8
Zostało: 17