wtorek, 31 grudnia 2013

Książkowe podsumowanie 2013

Ostatni dzień grudnia to wspaniała okazja do podsumowań, także tych czytelniczych.
Mijający rok był dla mnie czasem odkryć na rodzimym literackim podwórku i zachwytów nad twórczością polskich pisarek i pisarzy. Dlatego w najlepszej dziesiątce znalazło się ich aż pięcioro, w tym troje na samym szczycie listy.
W 2013 moja biblioteczka powiększyła się o kilkadziesiąt nowych tytułów, z których większość kupiłam pod wpływem Waszych rekomendacji, za co dziękuję.
W maju odwiedziłam Warszawskie Targi Książki i odkryłam kilka nowych wydawnictw, które kuszą niebanalnymi książkami z całego świata (Lambook, Wiatr od Morza, czeskie, greckie i słowackie klimaty).

Przeczytałam w sumie 39 książek, w tym 15 polskich autorów. To mniej więcej ten sam poziom, co rok temu! Muszę się poprawić...

A tak wygląda moja lista osobista, czyli subiektywny TOP-10 za 2013:

1. Poczet królowych polskich, Marcin Szczygielski
  2. Piaskowa góra, Joanna Bator
3. Senność, Wojciech Kuczok

4. Sens nocy. Spowiedź, Michael Cox

5. Kiedy ulegnę, Chang-Rae Lee


6. Wypalone cienie, Kamila Shamsie

7. Grecy umierają w domu, Hubert Klimko-Dobrzaniecki

8. Mambo Kings śpiewają o miłości, Oscar Hijuelos

9. Ludzie księgi, Geraldine Brooks

10. Bezcenny, Zygmunt Miłoszewski


I na koniec jeszcze jeden aspekt blogosfery: książkowe wyzwania. Nie udaje mi się im sprostać i nie lubię czuć przymusu do czytania danego tytułu. Chcę być wolna w swoich literackich wyborach i dlatego w 2014 dam sobie spokój z tego typu zabawami.
To tyle.

Życzę nam wszystkim w nadchodzącym roku dużo zdrowia, czasu na lekturę, pieniędzy na nowe książki i mnóstwo fantastycznych literackich nowości!



Pamiętne lato, Lesley Lokko

Tegoroczne Święta i Sylwestra spędzamy u mojego szwagra, który obecnie mieszka na Majorce. O samej wyspie napiszę kilka słów po powrocie (zdjęcia też będą :), a póki co recenzja ostatniej przeczytanej w tym roku książki.
Na wyjazd na tę, nawet pod koniec grudnia, słoneczną wyspę zabrałam m.in. powieść z okładką niewiele różniącą się od tła, na którym została sfotografowana :) w nadziei na ciekawą lekturę.

Pamiętne lato jest sagą rodzinną, w której roi się od tajemnic. Główni bohaterowie książki to dobrze sytuowana londyńska rodzina Keelerów, a zwłaszcza matka Diana i jej trzej synowie: Aaron, Rafe i Josh. Wszyscy są silnie ze sobą związani, jednak łączące ich emocje nie zawsze są pozytywne. Bracia rywalizują między sobą, przy czym najmłodszy Josh jest w tej walce zawsze sam przeciwko starszym braciom.
Pierwsze rozdziały książki pozwalają czytelnikowi poznać trzy młode kobiety: Julię, Niele i Mady, które w przyszłości zostaną żonami synów Diany. Ten dość oryginalny pomysł autorki pozwala skupić się na różnych historiach i odmiennych charakterach tych młodych kobiet, z których każda stara się rozgryźć rodzinną tajemnicę Keelerów. Najbardziej polubiłam Somalijkę Niele, której niezłomny charakter i wiara we własne siły pozwoliły na ucieczkę z zaaranżowanego przez rodzinę małżeństwa.
Powieść opisuje codzienne problemy członków rodziny i konsekwentnie, po części w dający się przewidzieć sposób, prowadzi do finału, czyli rozwiania tajemnicy z przeszłości.

Książkę czyta się szybko i równie szybko można o niej zapomnieć. Jest dobrym czytadłem zarówno na zimowe wieczory, jak i na plażę. Można po nią sięgnąć, ale niekoniecznie trzeba.

Ocena: -4/6

Kobieta z Piątej Dzielnicy, Douglas Kennedy

Sporo czasu minęło odkąd przeczytałam tę książkę, ale z kronikarsko-blogowego obowiązku chciałabym napisać o niej parę zdań. A to głównie dlatego, że jest to powieść, która na 100% zaskoczy każdego czytelnika niespodziewanym rozwojem akcji. Poniżej zdradzę o co dokładnie chodzi, więc jeśli ktoś nie czytał a zamierza, to nich uwierzy mi na słowo, że po powieść Kennedy'ego sięgnąć warto, zwłaszcza dla pięknego stylu, niepowtarzalnej atmosfery Paryża i mrocznej historii, która przydarza się głównemu bohaterowi.

A jest nim Harry Ricks. Amerykanin, którego poznajemy w dniu przyjazdu do Paryża. Mężczyzna posiada niewiele jak na przybysza zza oceanu, raptem jedną walizkę i laptopa. Harry w pośpiechu opuścił swoje dotychczasowe życie: pracę wykładowcy filmoznawstwa w collegu, żonę i córkę. Wszystko to stało się w oparach skandalu obyczajowego, w którym główna rolę odegrało samobójstwo byłej studentki i kochanki Ricks'a.
Pierwszym jego celem w Paryżu jest niewielki tani hotel w szemranej dzielnicy. Po dotarciu na miejsce Harry dostaje wysokiej gorączki i jest zmuszony do pozostania w hotelu przez kilka dni. Podczas choroby opiekuje się nim pochodzący z Turcji nocny portier. Między mężczyznami rodzi się nić sympatii i Harry zostaje wprowadzony do ponurego świata nielegalnych imigrantów we francuskiej stolicy. W krótkim czasie znajduje tani pokój i pracę jako nocny stróż w magazynie, o którym nic nie wie. Jego noce wypełnione są pisaniem powieści i stróżowaniem, natomiast dnie spędza na odsypianiu nocnej zmiany, chodzeniu do kina i próbach nawiązania kontaktu z nastoletnią córką. Sytuacja ulega zmianie, gdy pewnego wieczoru Harry poznaje pięćdziesięciokilkuletnią Margit. Kobieta jest Węgierką od lat mieszkającą w Paryżu i pracującą jako tłumaczka. Para spotyka się regularnie w jej mieszkaniu, a wspólnie spędzony czas wypełniony jest namiętnością i rozmowami. Dzięki nim Harry poznaje dramatyczną przeszłość kochanki: jej ucieczkę z matką z komunistycznych Węgier oraz historię jej męża i córki.
Gdy mężczyźnie wydaje się, że jego życie powoli wraca do równowagi, w jego otoczeniu zaczynają ginąć ludzie. I to nie przypadkowi, ale ci, z którymi miał mniejsze lub większe problemy. Policja prosi go o wyjaśnienia i w trakcie kolejnego przesłuchania Harry dowiaduje się, że jego kochanka od dwudziestu lat nie żyje....

Kobieta z Piątej Dzielnicy to powieść o samotności i stracie. Oraz o tym, ile w naszym życiu przypadku, a ile świadomych wyborów. Książka skłania do refleksji i porusza wiele istotnych sfer życia. Nie jestem fanką powieści fantastycznych (tzn. w ogóle ich nie czytam), ale w tym przypadku zaproponowane przez autora rozwiązanie wcale mi nie przeszkadzało, skłoniło raczej do dalszych refleksji nad powieścią. Jak wspomniałam na początku, największym atutem powieści jest jej niezwykły klimat i piękny język. Warto.

Ocena: 5/6



czwartek, 19 grudnia 2013

Dzidek, Stefan Wroński

Powieść zabiera nas w podróż do nieistniejącego już niestety świata: do Warszawy lat trzydziestych.
Główny bohater, tytułowy Dzidek, jest synem poważanego stołecznego lekarza i bohaterem swojego podwórka. Jego sława wzrasta po narodzinach siostry Joli, która jest prawdziwą czarownicą, o czym za odpowiednią opłatą każdy nieletni mieszkaniec kamienicy może się na własne oczy przekonać....
Urwisy z bandy Dzidka całe dnie beztroskiego dzieciństwa spędzają na nauce, zabawie i planowaniu podstępnych żartów i psikusów, przed którymi nikt z dorosłych się nie obroni. Co Wrońskiemu udało się bez dwóch zdań, to wykreowanie niezwykle autentycznego i klimatycznego obrazu przedwojennej Warszawy, jej ulic i mieszkańców z ich mniejszymi i większymi codziennymi radościami i problemami. Uliczni handlarze, antykwariusze, oszuści i złodzieje - cała plejada kolorowych postaci przewija się przez karty powieści. Ten różnorodny kalejdoskop urozmaicają między innymi nauczyciele i uczniowie warszawskiej szkoły złodziei...
Temat dzieciństwa spędzanego w otoczeniu rówieśników na robieniu głupot oraz postacie ojca i matki, których trzeba było przede wszystkim szanować, bo od wychowywania i kochania była wszystkowiedząca służąca, to bezsprzecznie mocne atuty powieści. Umieszczone w książce
zdjęcia z lat trzydziestych pochodzące z albumu rodzinnego autora pomagają wyobraźni w wizualizowaniu opisywanych wydarzeń.

Jednak urocze dzieciństwo dobiega końca. Wybucha wojna. Warszawa trafia pod niemiecką okupację. Dzidek i jego szkolni koledzy wstępują do Szarych Szeregów, mała Jola zostaje łączniczką w Powstaniu, a matka i służąca za wszelką cenę starają się uratować dom i rodzinę. Niestety ta wojenna część powieści wydała mi się - zwłaszcza w porównaniu z pierwszą połową - bardzo powierzchowna. Nagromadzenie dramatycznych wydarzeń spotykających Dzidka i jego otoczenie sprawia wrażenie, jakby autor podczas pisania po kolei odhaczał listę wojennych krzywd, z których każdą należało umieścić w powieści, nie poświęcając im należnej uwagi i głębi.

Kolejne moje zastrzeżenie dotyczy wstępu i zakończenia, które przenoszą nas w lata sześćdziesiąte. Pomijając szczegóły przyznam tylko, że wybrane przez autora rozwiązania tudzież powiązania między bohaterami pozostały dla mnie nierozwiązaną tajemnicą. A bardzo nie lubię, gdy powieść pozostaje niedomknięta...
Ostatni zarzut, jaki stawiam Dzidkowi to ogromna ilość zbiegów okoliczności, która towarzyszy bohaterom powieści niemal od samego początku. W wyniku tego zabiegu opisywane historie tracą na autentyczności, a kolejne wydarzenia łatwo dają się przewidzieć.
Fakt, że wszyscy przedstawieni w książce żydowscy mieszkańcy przedwojennej Warszawy są złodziejami lub oszustami uznam za przypadek.

Podsumowując: świetny początek, przeciętny środek i rozczarowujące zakończenie. Moim zdaniem powieść miała zadatki na bardzo dobrą, ale ostatecznie oceniam ją na czwórkę z małym minusem. Mimo to jestem pewna, że wielu czytelnikom się spodoba.

Ocena: -4/6

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Wypalone cienie, Kamila Shamsie

Uwielbiam powieści, które poszerzają moje horyzonty. Książki, które przybliżają kulturę dalekich krajów, ich skomplikowaną historię i pogmatwaną współczesność. Jeśli do tego są dobrze napisane, mają wyrazistych bohaterów i liczne interesujące wątki, to jestem w czytelniczym niebie.
Tak właśnie było, i to od samego początku, w przypadku Wypalonych cieni Kamili Shamsie. To druga, po Kartografii, powieść tej autorki którą udało mi się przeczytać. I powoli staję się fanką Shamsie, niecierpliwie oczekującą jej kolejnych książek.

Powieść podzielona jest na trzy części, które odpowiadają ważnym etapom w życiu głównej bohaterki Japonki Hiroko. Kobieta urodziła się i dorastała w Nagasaki, gdzie 9 sierpnia 1945 roku skończył się znany jej świat. W wyniku wybuchu bomby Hiroko straciła najbliższych członków rodziny, swój dom i całą codzienność oraz doznała rozległych poparzeń na plecach. Blizny w kształcie ptaków do końca życia będą namacalnym znakiem przeżytej tragedii. W wyniku tych traumatycznych wydarzeń Hiroko postanawiła opuścić Japonię i wyjechała do Indii. W Delhi znalazła nowy dom u siostry zmarłego przyjaciela, Elisabeth Burton. Te dwie kobiety, daleko od ojczyzny, połączyła trwająca całe życie głęboka przyjaźń. W domu Burtonów Hiroko poznała miłość swojego życia Sajjada i przeprowadziła się z nim do Pakistanu, gdzie wspólnie przeżyli wiele szczęśliwych lat i doczekali się syna. Reza Konrad dorastał w poczuciu braku przynależności. Będąc synem Japonki i Hindusa o tureckich korzeniach nie potrafił odnaleźć w Pakistanie spokoju, a swoim wyglądem niejednokrotnie wzbudzał zainteresowanie i prowokował szereg pytań o swoje pochodzenie. Te okoliczności popchnęły go do pochopnego podjęcia decyzji o wyjeździe do obozu szkoleniowego, który w konsekwencji zmienił całe jego życie.
Ostatni etap życia Hiroko to wspólne mieszkanie z Elisabeth w Nowym Jorku, gdzie obie kobiety u schyłku życia martwiły się o swoich synów i wnuczkę Elisabeth. Cała trójka wybrała pełne niebezpieczeństw zawody, które wykonywali w różnych miejscach na świecie, także w ogarniętym wojną Afganistanie.

Wypalone cienie to wyjątkowo mądra powieść o skomplikowanych ludzkich losach i poplątanych związkach. Opowieść o międzykulturowych różnicach i porozumieniu, jakie potrafi połączyć ludzi pomimo państwowych granic, o odpowiedzialności za drugiego człowieka i walce w słusznej sprawie. To także zbiór historii miłosnych na różnych płaszczyznach: między mężczyzną i kobietą, między matką i synem, ojcem i córką, to tylko niektóre z nich. Polecam gorąco!

Ocena: 5/6

niedziela, 8 grudnia 2013

Drugi przekręt Natalii, Olga Rudnicka

Kolejne spotkanie z piątką nadzwyczajnie głośnych i chaotycznych sióstr Sucharskich zaliczam do średnio udanych. Muszę przyznać, że za pierwszym razem bardziej mi się podobało.
Wynika to prawdopodobnie z faktu, że w drugiej części zabrakło świeżości i elementu zaskoczenia, jakie wiążą się z reguły z pierwszym razem. Chwilami męczyły mnie niekończące się dialogi, a i sama akcja nie wydała mi się tak wciągająca jak w Natalii 5.

Wszystkie siostry mieszkają razem w odziedziczonym po ojcu domu. Po początkowych trudnościach udało im się, po zawarciu szeregu kompromisów, osiągnąć pewną domową harmonię i zgodę potrzebną do wspólnego mieszkania. Pewnego dnia otrzymują wiadomość o śmierci przyjaciela ich ojca, pana Janusza, z którym całą piątkę łączyły ciepłe, niemalże rodzinne stosunki. W wyjaśnienia policji odnośnie okoliczności śmierci kobiety nie wierzą ani za grosz i postanawiają na własną rękę poznać prawdę. Tak naprawdę nie wierzą także w samą śmierć pana Janusza, co nie przeszkadza im w przyjęciu spadku po nim. Nie przeczuwają oczywiście, że wpadną tym samym w kolejne kłopoty.
W rozwiązaniu kryminalnej zagadki pomagają Nataliom licznie obecni w ich życiu mężczyźni. Życiowi partnerzy w znacznej części pracują w policji, co z jednej strony utrudnia, a z drugiej znacznie ułatwia ich prywatne śledztwo.

W sumie powieść ma zadatki na przyjemną wieczorną rozrywkę, ale u mnie trafiła zdecydowanie na niewłaściwy czas. Albo po prostu wyrosłam z tego typu książek.
Mam nadzieję, że Olga Rudnicka nie pokusi się za pisanie trzeciej części tej rodzinnej historii kryminalnej, a zamiast tego stworzy nowych bohaterów z zupełnie nową, zaskakującą historią.

Ocena: 3+/6

wtorek, 3 grudnia 2013

Palestyński romans, Jonathan Wilson

Palestyński romans jest książką, na którą zwróciłam uwagę dzięki zdjęciu na okładce, intrygującemu tytułowi i zapowiedzi opowieści o czasie i miejscu, które wydają mi się niezwykle fascynujące i o których niewiele wiem. Ta mieszanka sprawiła, że z zainteresowaniem zagłębiłam się w lekturę.
Z przykrością muszę jednak przyznać, że łatwo nie było. Odbiór powieści w dużym stopniu utrudniło wyjątkowo niedbałe tłumaczenie oraz niestaranna korekta. Mam wrażenie, że wskutek tych zabiegów polska wersja książki utraciła wiele z oryginalnego klimatu i treści. A wnioskuję tak choćby na podstawie niemożliwych po prostu połączeń między zdaniami, zawieszonych w próżni wątków i niedokończonych myśli. Szkoda.

Jest rok 1924. Do Jerozolimy pod brytyjskim protektoratem przyjeżdża małżeństwo Marka i Joyce Bloombergów. On jest londyńskim malarzem, którego artystyczna kariera przeżywa kryzys, a ona zaangażowaną zwolenniczką syjonizmu, żywiącą głęboką nadzieję, że uda jej się na miejscu znaleźć pracę, która pomoże w tworzeniu lepszej przyszłości. Wkrótce po przybyciu Bloombergów do miasta, w okolicy ich domu zamordowany zostaje wpływowy ortodoksyjny Żyd. Do zbadania sprawy z ramienia brytyjskiej policji oddelegowano młodego komisarza Roberta Kirscha, który nawiązuje romans z Joyce. Niebawem jej mąż zostaje wysłany w daleką podróż, a ona sama, początkowo bezwolnie, angażuje się w niebezpieczną działalność rewolucyjną.

Kirsch prowadzi swoje śledztwo z zachowaniem wyjątkowej dyskrecji, gdyż nawet cień podejrzeń co do narodowości potencjalnego sprawcy, mógłby doprowadzić do nieprzewidywalnych w skutkach zamieszek na ulicach Jerozolimy. Stosunki, jakie łączyły wówczas Arabów, Żydów i Brytyjczyków były bardzo napięte, wszyscy patrzyli sobie nawzajem na ręce i wystarczył najmniejszy nawet pretekst, by doszło do konfliktu.
Sama Jerozolima w tym niespokojnym, ale i interesującym okresie, nie została niestety zbyt przez autora wyeksponowana. Chętnie dowiedziałabym się więcej na temat ówczesnego życia i codzienności w protektoracie. Prywatne rozterki bohaterów odnośnie ich tożsamości i miejsca na świecie oraz emocje, które nimi targają to jedna strona powieści. Głębiej można odnaleźć wielowątkowy splot wydarzeń, których finału nie sposób wcześniej przewidzieć.
Nie jest to książka dla każdego. Wymaga czasu, skupienia i cierpliwości. Ale miłośnikom historii polecam.

Ocena: 4/6