niedziela, 19 stycznia 2014

Kobiety władzy PRL, Sławomir Koper

Poznawanie twórczości Sławomira Kopera (Kopra?) rozpoczęłam od książki zdradzającej tajemnice słynnych kobiet Polski Ludowej, mimo iż na regale stoją dwa inne tytuły tego autora, oba dotyczące dwudziestolecia. Jednak jest to egzemplarz pożyczony i właściciel domaga się zwrotu...
Kobiety władzy PRL
to jedenaście rozdziałów poświęconych m.in. Wandzie Wasilewskiej, Zofii Nałkowskiej, Marii Dąbrowskiej czy Ninie Andrycz. Jednak już same tytuły niektórych rozdziałów np. Ulubienica Stalina czy Wszystkie kobiety Bolesława Bieruta ilustrują mój pierwszy zarzut wobec tej pozycji: za dużo mężczyzn. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że peerelowska elita władzy była zdecydowanie męskim światem, jednak kobiety w wielu sferach życia odgrywały kluczową rolę. Jasne jest także, że do wyjaśnienia kontekstu, czy szczególnych powiązań konieczne było przedstawienie tego czy innego polityka bądź artysty nieco dokładniej. Mimo to uważam, że gdyby autor więcej miejsca poświęcił kobietom, jego książka bardziej spełniłaby oczekiwania czytelników. A przynajmniej moje.
Miałam także ważenie, że niektóre panie potraktowane zostały niesprawiedliwie. Koper nie przedstawia mianowicie wyników ich pracy, ich zasług dla polityki, kultury czy społeczeństwa, skupiając się jedynie na tym z kim romansowały i w życiu którego z polityków odgrywały istotną rolę. Niektóre informacje na temat życia prywatnego opisywanych postaci przypominały zasłyszane przypadkiem plotki, a nie udokumentowane historycznie fakty.

Drugi zarzut dotyczy obiektywności autora, a raczej jej braku. W tekście niejednokrotnie pojawiają się zdania świadczące o negatywnym stosunku Kopera do niektórych opisywanych postaci. Oczywiście nie odmawiam autorowi prawa do własnego zdania, ale te osobiste komentarze sprawiły, że Kobiety władzy PRL straciły miejsce w kategorii literatura popularnonaukowa.
Dodatkowo utratę przynależności do tej kategorii uzasadnia osobliwe podejście autora do bibliografii i oznaczania źródeł. Wprawdzie na ostatnich stronach znajdziemy bibliografię, jednak nie zawiera ona konkretnych stron, z których pochodzą informacje, a cytaty w tekście nie są zaznaczone. Takie podejście do dzieł innych osób budzi we mnie sceptycyzm.

Mimo tych zarzutów książkę czytałam z zainteresowaniem i dowiedziałam się z niej kilku istotnych faktów oraz zrozumiałam niektóre mechanizmy władzy i powiązania między jej aktorami. Dlatego mogę ją polecić osobom zainteresowanym historią, które są w stanie przymknąć oko na "zaniedbania formalne".

Ocena: 3+/6

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za podwójny komplement i witam u siebie!
      Do poczytania!

      Usuń