środa, 6 sierpnia 2014

Kocha, lubi, szanuje..., Alice Munro

Lipcowa, wakacyjna niemoc, o której czytałam dziś na kilku blogach, dopadła i mnie. Opowiadania Munro skończyłam czytać już ponad dwa tygodnie temu, ale jakoś nie mogłam się zabrać za recenzję. Ograniczę się jedynie do kilku uwag, bo w piątek ruszamy na wakacyjną wyprawę w Bieszczady i okolice Lublina. Zamierzam sporo czytać i recenzować na bieżąco oraz dzielić się wrażeniami z podróży, wypada więc nadrobić zaległości przed wyjazdem. 

Mój pierwszy kontakt z twórczością noblistki uznaję za udany i z pewnością sięgnę po jej kolejne książki. Mimo, iż opowiadania to raczej nie moja bajka, to w tak mistrzowskim wykonaniu nie mogłam się im oprzeć.

W książce zebrane są historie dziewięciu bohaterek. Kobiet w różnym wieku, o różnym pochodzeniu, statusie społecznym i sytuacji życiowej łączy widmo choroby lub śmierci unoszące się w ich otoczeniu. Wspólne dla zebranych w tomie historii są: świadomość przemijania, słabości ciała i kruchości zdrowia. Każda z bohaterek zostaje skonfrontowana ze śmiercią bliskich bądź własną chorobą i ograniczeniami, jakie stanowi dla człowieka własne ciało. Mimo to opowiadania te nie są smutne, czyta się je lekko i szybko, z dużą przyjemnością. Prosty styl, zwyczajne codzienne sprawy, prawdziwe uczucia, rodzinne sekrety i małe tajemnice - to elementy, które stanowią o sile pisarstwa Munro. W tym wydaniu nieco smutne i refleksyjne. Skłaniają czytelnika do przemyśleń i zastanowienia nad tym, co jest naprawdę istotne w życiu. Ciekawa jestem, jaki wydźwięk pozostawiają inne jej tytuły.

Na pewno niebawem sięgnę po kolejny zbiór opowiadań noblistki. Który polecacie?  

Ocena: 5/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz