piątek, 31 stycznia 2014

Madame Tussaud, Michelle Moran

Zbeletryzowana biografia Marie Grosholtz, czyli tytułowej Madame Tussaud, przeniosła mnie do Francji za czasów wielkiej rewolucji. Jest to historia niezwykłej kobiety, której przyszło żyć w ciekawych i zarazem niebezpiecznych czasach. Razem z matką i wujem Marie prowadziła Salon de Cire - pierwszy w Paryżu salon figur woskowych. Poznajemy jej codzienną pracę przy obsłudze zwiedzających oraz tajniki przygotowywania nowych figur.

Należy pamiętać o tym, że w czasach sprzed wynalezienia fotografii, gdy na obrazy pozwolić sobie mogli jedynie najbogatsi, ustawione w różnego rodzaju scenkach rodzajowych woskowe figury ukazywały "zwykłym" ludziom niedostępny dla nich świat Drugiego Stanu. Buduar królowej, rodzina królewska przy kolacji, czy zapełnione dworzanami komnaty Wersalu - wszystko to wzbudzało ciekawość i emocje. Nawet jeśli arystokraci ulepieni byli z wosku, a rekwizyty wytworzono z kartonu i farbowanej blachy tłum ustawiał się w długich kolejkach, by choć na moment zaznać ułudy królewskiego blichtru. Do czasu.
W trakcie gwałtownych politycznych przemian wystawa w salonie figur woskowych aktualizowana była na bieżąco. Figury rodziny królewskiej i dam dwory zostały zastąpione przywódcami rewolucji, zmieniały się wnętrza i stroje. Przedstawione polityczne scenki opatrzone były tabliczkami informującymi o aktualnych wydarzeniach. W sumie to był prototyp telewizyjnych wiadomości :)

Losy Marie Grosholtz niewątpliwie stoją w cieniu Rewolucji Francuskiej, która jest głównym tematem książki. Autorka dość szczegółowo opisuje przebieg przewrotu wikłając rodzinę i przyjaciół Marie, a na koniec i ją samą, w dramatyczne wydarzenia. Moran umiejętnie odzwierciedla atmosferę niepewności towarzyszącą początkom rewolucji, która z czasem zmienia się w strach o zdrowie i życie. Główna bohaterka balansuje między spiskującymi w jej salonie rewolucjonistami, a rodziną królewską, którą miała okazję kilkakrotnie spotkać (przynajmniej na kartach powieści). I choć trudno ocenić, które z zawartych informacji są prawdziwe, a które dla swojej bohaterki stworzyła autorka, całość jest wiarygodna i pozwala wyobrazić sobie rewolucyjną codzienność.

Po przeczytaniu pierwszych stu stron byłam pewna, że powieść tę ocenię na szóstkę. W trakcie lektury entuzjazm nieco osłabł, ale i tak opowieść o życiu twórczyni słynnych woskowych figur uważam za interesującą i godną uwagi. Styl autorki przypominał nieco podręcznik do historii, brakowało mu lekkości i polotu, które są niezbędnymi elementami powieści doskonałej. Nie powinno to jednak zniechęcać. Po książkę zdecydowanie warto sięgnąć - to świetna powtórka z historii Francji urozmaicona licznymi ciekawostkami.

Ocena: 4+/6

czwartek, 30 stycznia 2014

Zapach gorzkich pomarańczy, Kate Lord Brown

Wojna domowa w Hiszpanii, która wybuchła w 1936 roku określana jest często jako preludium Drugiej Wojny Światowej. W trwających trzy lata walkach prawicowa opozycja pokonała siły rządowe i obaliła Republikę, a sam konflikt na dziesięciolecia poróżnił rodziny, sąsiadów, przyjaciół. Wojna zakończyła się zwycięstwem nacjonalistów, którzy utworzyli autorytarne i niedemokratyczne Państwo Hiszpańskie, przez część historyków i socjologów określane jako faszystowskie. Rządy Franco trwały do jego śmierci w 1975 roku. (źródło: wikipedia)

Ogromna tragedia tej wojny polegała nie tylko na popełnionych na ludności cywilnej i wojskowej bestialskich zbrodniach, ale także na wieloletnim milczeniu opinii publicznej na ten temat. Nawet po śmierci Franco w latach siedemdziesiątych młoda hiszpańska demokracja przestrzegała ogólnonarodowego "paktu zapomnienia" (pacto de olvido). Dopiero w 2007 roku przyjęto ustawę o nazwie Prawo Pamięci Historycznej, która uznała i poszerzyła prawa ofiar wojny i jednocześnie sprawiła, że temat ten trafił wreszcie do publicznej dyskusji i stał się obecny także w literaturze. Od tamtej pory także w Polsce ukazało się kilka tytułów opisujących ten okres. Echa wojny pojawiają się m.in. w Cieniu wiatru Zafona.

Zapach gorzkich pomarańczy jest przykładem powieści, której akcja w połowie toczy się podczas hiszpańskiej wojny domowej. Dramatyczne, wojenne losy angielskiego rodzeństwa Freyi i Charlesa, którzy dobrowolnie wyjechali do Hiszpanii by wspierać działania republikanów (ona jako pielęgniarka, on w roli reportera-fotografa) przeplatają się z historią wnuczki Freyi Emmy.
Ta młoda kobieta w wyniku życiowych zawirowań postanawia na stałe przenieść się do Hiszpanii i  rozpocząć tam nowe życie. Na miejscu, w Walencji, podczas remontu starego domu odziedziczonego po matce i w trakcie rozmów z mieszkańcami miasteczka Emma poznaje skomplikowane losy swojej rodziny. Z czasem coraz lepiej się odnajduje w nowej rzeczywistości oraz zapuszcza korzenie.

Przyznaję, że opis ten brzmi nieco banalnie i schematycznie, ale samą powieść, głównie dzięki starannie skonstruowanej warstwie historycznej, czyta się dobrze. Aby nie było zbyt nudno i monotonnie autorka ubarwiła treść m.in. tajemniczymi zwłokami w ogrodzie, one night standem z przystojnym polskim budowlańcem czy też wariatką skaczącą z wieży.
Jednak wielbiciele historii i miłośnicy Hiszpanii z pewnością będą usatysfakcjonowani.

Ocena: 4/6

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Nowy rok, nowe książki na regale

Za nami dopiero dwie trzecie stycznia, a ja miałam już przyjemność odebrać na poczcie trzy paczki z książkami. Bardzo to lubię ;)
Księgarnie internetowe rozpuszczają nas w ostatnim czasie promocjami, więc pochwalę się nieskromnie, jakie tytuły dołączyły do mojej domowej biblioteczki.

Pierwsza paczka, której zawartość zamówiłam w promocji jeszcze przed Świętami, przyszła z Gdańska, z wydawnictwa, którego powieści szturmem zdobyły wiele czytelniczych podsumowań 2013 roku. Ogromnie się cieszę na lekturę każdej z nich.



- Dostatek, Michael Crummey

- Wybrany, Bernice Rubens

- Dotyk, Alexi Zentner

oraz płócienna torba z logo i mottem wydawnictwa














Na początku stycznia na stronie weltbildu można było upolować niezłe okazje. Sporo książek oferowano za połowę ceny. Dzięki temu zamówiłam kilka tytułów, które od dłuższego czasu widniały na mojej liście zakupów:


- Berlin. Szalone lata dwudzieste, nocne życie i sztuka, Iwona Luba

- Mr. Pebble i Gruda, Mariusz Ziomecki

- Tylko dla dziewcząt, Magdalena Samozwaniec 

- Dżuma, Albert Camus

- Szopka, Zośka Papużanka






Ostatnia paczka to wynik 25% obniżki na wszystkie tytuły, także nowości, w internetowym matrasie. Ku mojemu zdziwieniu promocja trwa już kilka tygodni. Nie wiem, czy to znak, że firmie źle się wiedzie, czy po prostu wietrzą magazyny przed gradem nowości, ale postanowiłam z promocji skorzystać. Zamówione książki, to w większości polecane przez blogerów pewniaki.
BAAAARDZO radują moje czytelnicze serce.

Od dołu:
- Księżycowy Kamień, Wilkie Collins

Podróżniczki. W gorsecie i krynolinie przez dzikie ostępy, Wolf Kielich

- Palmy na śniegu, Luz Gabas

- Ogród wieczornych mgieł, Tan Twan Eng

- Stan zdumienia, Ann Patchett

- Niech zawiruje świat, Colum McCann

- Ostatnie lato w Mayfair, Theresa Revay

- Skazana, Hannah Kent






Po odebraniu trzeciej paczki musiałam solennie obiecać mężowi, że w najbliższym czasie nie będę zamawiać żadnych książek. "Najbliższego czasu" jednak nie zdefiniowaliśmy :)

niedziela, 19 stycznia 2014

Kobiety władzy PRL, Sławomir Koper

Poznawanie twórczości Sławomira Kopera (Kopra?) rozpoczęłam od książki zdradzającej tajemnice słynnych kobiet Polski Ludowej, mimo iż na regale stoją dwa inne tytuły tego autora, oba dotyczące dwudziestolecia. Jednak jest to egzemplarz pożyczony i właściciel domaga się zwrotu...
Kobiety władzy PRL
to jedenaście rozdziałów poświęconych m.in. Wandzie Wasilewskiej, Zofii Nałkowskiej, Marii Dąbrowskiej czy Ninie Andrycz. Jednak już same tytuły niektórych rozdziałów np. Ulubienica Stalina czy Wszystkie kobiety Bolesława Bieruta ilustrują mój pierwszy zarzut wobec tej pozycji: za dużo mężczyzn. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że peerelowska elita władzy była zdecydowanie męskim światem, jednak kobiety w wielu sferach życia odgrywały kluczową rolę. Jasne jest także, że do wyjaśnienia kontekstu, czy szczególnych powiązań konieczne było przedstawienie tego czy innego polityka bądź artysty nieco dokładniej. Mimo to uważam, że gdyby autor więcej miejsca poświęcił kobietom, jego książka bardziej spełniłaby oczekiwania czytelników. A przynajmniej moje.
Miałam także ważenie, że niektóre panie potraktowane zostały niesprawiedliwie. Koper nie przedstawia mianowicie wyników ich pracy, ich zasług dla polityki, kultury czy społeczeństwa, skupiając się jedynie na tym z kim romansowały i w życiu którego z polityków odgrywały istotną rolę. Niektóre informacje na temat życia prywatnego opisywanych postaci przypominały zasłyszane przypadkiem plotki, a nie udokumentowane historycznie fakty.

Drugi zarzut dotyczy obiektywności autora, a raczej jej braku. W tekście niejednokrotnie pojawiają się zdania świadczące o negatywnym stosunku Kopera do niektórych opisywanych postaci. Oczywiście nie odmawiam autorowi prawa do własnego zdania, ale te osobiste komentarze sprawiły, że Kobiety władzy PRL straciły miejsce w kategorii literatura popularnonaukowa.
Dodatkowo utratę przynależności do tej kategorii uzasadnia osobliwe podejście autora do bibliografii i oznaczania źródeł. Wprawdzie na ostatnich stronach znajdziemy bibliografię, jednak nie zawiera ona konkretnych stron, z których pochodzą informacje, a cytaty w tekście nie są zaznaczone. Takie podejście do dzieł innych osób budzi we mnie sceptycyzm.

Mimo tych zarzutów książkę czytałam z zainteresowaniem i dowiedziałam się z niej kilku istotnych faktów oraz zrozumiałam niektóre mechanizmy władzy i powiązania między jej aktorami. Dlatego mogę ją polecić osobom zainteresowanym historią, które są w stanie przymknąć oko na "zaniedbania formalne".

Ocena: 3+/6

wtorek, 14 stycznia 2014

Miedzianka. Historia znikania, Filip Springer


Co za rozpoczęcie czytelniczego roku!
W sumie to żadna niespodzianka, w końcu sięgałam po literacki pewniak.

Miedzianka to książka, która przeniosła mnie w rodzinne strony. Dzięki lekturze odkryłam kolejną tajemnicę Dolnego Śląska i poznałam nowe fakty z jego fascynującej historii. Mam ogromną nadzieję, że Filip Springer w swoich literackich podróżach jeszcze niejednokrotnie na Dolny Śląsk powróci, by przybliżyć czytelnikowi nieodkryte jeszcze historie...

Miedzianka (niem. Kupferberg) - ta niewielka miejscowość położona była kilkanaście kilometrów od Jeleniej Góry. Czytając jej kronikę można odnieść wrażenie, że miejsce to od początku było przeklęte i skazane na zagładę. Przez stulecia liczne pożary i wojny niemal doszczętnie niszczyły miasto, odbudowywane z mozołem przez mieszkańców.
Pierwsze kopalnie powstały tam już w XVI wieku. Niemieccy górnicy pieczołowicie wydobywali na powierzchnię cenny surowiec, przez stulecia drążąc kilometrowe korytarze niemalże pod całą miejscowością. Po zakończeniu drugiej wojny na Dolny Śląsk przybyli nowi mieszkańcy: przesiedleńcy ze wschodu i z centralnej Polski. Na tzw. dzikim zachodzie starali się zbudować nowe życie. Miedziankę szybko odkryli Rosjanie i rozpoczęli wydobycie uranu. Nie bacząc na jego szkodliwe właściwości, pod surowym nadzorem i za wysokie wynagrodzenie górnicy drążyli nowe tunele, które jeszcze bardziej osłabiły strukturę ziemi. Aż zaczęła się zapadać. Pękały ściany domów, na łąkach powstawały głębokie leje. Zdecydowano, że Miedzianka zniknie z powierzchni ziemi, a jej mieszkańcy po raz kolejny będą musieli odnaleźć nowy dom.

Springer sportretował w swojej książce nie tylko Miedziankę, ale przede wszystkim jej mieszkańców. Historia znikania jest swoistym albumem rodzinnych historii, kolekcją różnorodnych postaci oraz zabawnych wspomnień i dramatycznych przeżyć. Bez dwóch zdań jest to jej najmocniejsza strona. Dzięki starannemu historycznemu researchowi autora czytelnik otrzymuje masę potwierdzonych źródłowo informacji. Ale Springer posunął się o krok dalej. Dopuścił do głosu samych zainteresowanych: żyjących mieszkańców Miedzianki. Ich wspomnienia stały się istotnym elementem tej reporterskiej rekonstrukcji. Ciekawym zabiegiem było w moich oczach umieszczenie w kilku miejscach książki niepodpisanych cytatów, plotek, niepotwierdzonych pogłosek, często o negatywnym przesłaniu. W połączeniu z przedstawionymi w tekście faktami stworzyły one niezwykle ciekawą kombinację.

Oczywiście polecam!

Ocena: 6/6