niedziela, 11 stycznia 2015

Ości, Ignacy Karpowicz

Pierwsza przeczytana przeze mnie w tym roku książka (a właściwie skończona, bo lekturę zaczęłam jeszcze w październiku) to laureatka nagrody czytelników NIKE 2014 i powieść autora, którego miałam okazję w minionym roku spotkać osobiście i posłuchać m.in. o jego pracy i zapatrywaniu na pisanie.

Nie jest to powieść, która mnie urzekła. Ba, ona mi się nawet nie podobała. Momentami miałam ochotę czytać jak najszybciej, by wreszcie ją skończyć. Jednocześnie pojedyncze zdania, przemyślenia bohaterów na wiele godzin trafiały do mojej głowy i skupiały myśli. Wiele bowiem u Karpowicza gorzkich prawd o ludziach i związkach między nimi. Zaznaczyłam sobie taki oto fragment: "Rasizm Norberta brał się z i odwoływał do wielkich polskich tradycji, zwanych niekiedy spuścizną lub okolicznością kulturową. Okoliczność pierwsza to uboga polska małomiasteczkowość z niedouczonym i niechętnym światu proboszczem jako przedkopernikańskim punktem stałym, alfą etyki i omegą kołdry. Okoliczność ta uległa znacznemu osłabieniu po podłączeniu miasteczka czy wsi do Internetu, acz trzeba przyznać, że łatwiej do sieci przyłączyć, niż wmówione odmówić." (str. 174-175)

Główni bohaterowie Ości to warszawiacy od pokoleń i przyjezdni, homo- i/lub heteroseksualni, odnoszący sukcesy zawodowe lub aktualnie bezrobotni, kobiety, mężczyźni oraz mężczyźni przebierający się za kobiety, między 30 a 60-którymś rokiem życia. Maja, Szymon, Norbert, Andrzej, Krzyś, Ninel, Kuan, Maria i Frank. W różnych konstelacjach i kondycji psychicznej, średnio szczęśliwi miotają się w codziennej pogoni za szczęściem. Nie polubiłam ich ani trochę. Ich fobii, przyzwyczajeń, osobliwych zachowań - to nie są postacie, do których łatwo zapałać sympatią. No może z wyjątkiem Brunona, syna Mai i Szymona, ale on jest dopiero nastolatkiem i problemy ludzkości jeszcze go nie zharatały.
Jednocześnie rozmowy i zachowane tych postaci pozwalały mi wyciągać ciekawe wnioski, a język, którym posługuje się autor, przyciągał mnie do tekstu niczym magnes.

Namiętność, miłość, piękność, wartość, radość, szczerość są dobre i powinny uszczęśliwiać, ale czasem to właśnie ość jest tym, co najbardziej odczuwamy. Tym małym, niepozornym elementem, który przeszkadza i uwiera, a czasem potrafi zranić aż do krwi. Jednocześnie ość to podstawa, szkielet, na którym opiera się całość - bez ości serce i cała reszta nie mogłyby pracować... Jak widzicie pod wpływem stylu autora sama zapętliłam się w rozważaniach na temat tytułu oraz losów bohaterów powieści.

Koniec końców chodzi nam wszystkim przecież głównie o to, że nie chcemy żyć samotnie i zniesiemy wiele, by być z kimś. I jeszcze coś: nie warto zagłębiać się w kłamstwa i tajemnice: czasem powiedzenie prawdy otwiera nowe możliwości, rozluźnia napięte stosunki i uszczęśliwia. Tak, tych dwóch mądrości doszukałam się w tej książce. A Wy?

Na koniec jeszcze jeden cytat. Boleśnie współczesny: "W istocie nieznajomi ludzie nie siadają na ławkach zajętych przez nieznajomych ludzi, zachowanie takie byłoby wysoce niehigieniczne. Po to jest Facebook, żeby nie siadać obok nieznajomych w parku, żeby nie pobrudzić się rozmową z drugim, niespodziewanym człowiekiem." (str. 106)

Ocena: 4/6



4 komentarze:

  1. Od dawna zamierzam przeczytać, ale niestety w mojej osiedlowej bibliotece zawsze jest wypożyczona :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwie się, ten tytuł cieszy się ogromną popularnością choćby ze względu na wspomnianą nagrodę NIKE. Trzymam kciuki, żeby Cie się jednak udało ją wypożyczyć. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Twórczość Karpowicza jeszcze przede mną, muszę w tym roku koniecznie braku nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że to jednen z najbardziej interesujących współczesnych polskich pisarzy, więc z pewnością warto. Po jaki tytuł planujesz sięgnąć najpierw?

      Usuń