środa, 27 maja 2015

Stan zdumienia, Ann Patchett

Główna bohaterka powieści Ann Patchett czterdziestokilkuletnia doktor farmakologii Marina pewnego chłodnego dnia otrzymuje wiadomość o śmierci swojego kolegi, z którym wspólnie pracowała w laboratorium potężnego koncernu farmaceutycznego. Anders kilka tygodzni wcześniej wyjechał do amazońskiej dżungli, by odnaleźć doktor Swenson, która na zlecenie firmy prowadzi badania wśród członków plemienia Lakaszi. Ci żyjący z dala od cywilizacji ludzie, do późnego wieku płodzą dzieci - siedemdziesięcioletnie kobiety z zaokrąglonymi brzuchami, to w wiosce Lakaszich żadna sensacja. Inaczej byłoby w Stanach czy w Europie - odkrycie czynnika przedłużającego płodność gwarantowałoby firmie miliardy dolarów zysku...

Nie bacząc na wiążące się z wyjazdem ryzyko Marina wyrusza śladem przyjaciela do Brazylii, by odnaleźć doktor Swenson. Chce nie tylko poznać dotychczasowe wyniki badań, ale taże dowiedzieć się, w jakich okolicznościach zmarł Anders. Jak można się domyślić podróż ta sporo zmieni w życiu kobiety i dostarczy wielu niespodzianek jej samej i czytelnikowi. Zderzenie z zupełnie obcą kulturą, mieszkanie w amazońskiej dżungli bez kontaktu z cywilizacją oraz otaczający ją ludzie sprawią, że Marina zmieni swoje podejście do życia i szczęścia.

Kilka miesięcy temu było dość głośno o tej powieści na wielu blogach. Pod ich wpływem zamówiłam książkę i niestety się rozczarowałam. Okazało się po raz kolejny, że gust większości nie zawsze oznacza, że i ja będę zadowolona z lektury. Ta powieść kompletnie do mnie nie przemówiła. Wolno postępująca akcja, wilgotny równikowy upał, który niemal wyzierał z kart powieśći, bohaterowie, których nie udało mi się polubić, a nade wszystko język powieści sprawiły, że lektura nie sprawiła mi radości. Nie potrafię nawet określić, czy to wina tłumaczenia, czy to Ann Patchett pisze stylem, który absolutnie do mnie nie przemawia.
I mimo, że autorka stworzyła kilka ciekawych wątków i poruszyła istotne kwestie etyczne skłaniając czytelnika do przemyślenia kwestii, gdzie leżą granice egoizmu i odpowiedzialności za drugiego człowieka, to po prostu nie moja bajka.  

Ocena: 3/6

1 komentarz:

  1. Też tak czasem mam, że to co podoba się wszystkim do mnie jakoś nie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń