środa, 19 sierpnia 2015

Tunel, Magdalena Parys

O Magdalenie Parys w mediach zrobiło się głośno, gdy w kwietniu bieżącego roku została laureatką Europejskiej Nagrody Literackiej. Nagroda ta została powołana w grudniu 2008 r. przez Parlament Europejski. Biorą w niej udział 34 kraje uczestniczące w programie unijnym "Kultura". Celem nagrody jest zwrócenie uwagi na kreatywność i różnorodność współczesnej literatury europejskiej, promowanie obiegu literatury w Europie oraz zwiększanie zainteresowania dziełami literackimi z innych krajów. (źródło: wikipedia

Jako, że powieść tę miałam na półce już od jakiegoś czasu, postanowiłam wykorzystać urlopową labę i przekonać się, czy twórczość autorki do mnie przemówi. I przemówiła :)

Głównym motywem powieści jest oczywiście tytułowy tunel. Kopany od strony Berlina Zachodniego w 1981 roku ma umożliwić jednemu z bohaterów ucieczkę z NRD.
Ale budowa tunelu jest dla autorki jedynie pretekstem do ukazania wielopoziomowej mozaiki ludzkich losów i charakterów. Jej bohaterowie, ich rodzice i dziadkowie są przedstawicielami społeczeństwa, które z jednego systemu totalitarnego trafiło w drugi. I jak to zawsze bywa: jedni wspierają dyktatorów i partie, a inni starają się jakoś żyć w swoim kraju.

Wydarzenia związane z ucieczką poznajemy z wielu perspektyw - każdy kolejny rodział to historia innej osoby. Narratorami są Klaus, Peter, Magda, Victoria, Jürgen, Franz, Roman i Thorsten. Dopiero ich relacje zebrane w całość, w pełni ukazują kompleksowość wydarzeń, wyjaśniają autentyczną motywację postaci oraz trudną sytuację polityczną Berlina lat osiemdziesiątych.

Książkę przede wszystkim wyróżnia styl narracji: prosty, można by nawet powiedzieć, że surowy, a jednocześnie na tyle dosadny, że trafia prosto do czytelnika.
Uważam, że Tunel jest książką bardzo niemiecką w stylu i sposobie snucia opowieści. Sama mieszkam w Niemczech Wschodnich już od prawie 15 lat, więc tematyka podziału kraju, upadku muru i traum z nim związanych nie jest mi obca. Wszędzie można się natknąć na wystawy, filmy, książki, czy spotkać ludzi, którzy opowiadają dramatyczne historie o ucieczkach lub próbach ucieczek z NRD. Niemalże każdy zna kogoś, kto uciekł lub planował nielegalnie opuszczenie NRD.

A mimo to mam wrażenie, że temat ten w Polsce nie jest dobrze znany. Nie mówię tu o historycznych faktach, bo te są oczywiste, ale o społecznych i psychologicznych pozostałościach po dyktaturze socjalistycznej i podziale kraju, jakie do dzisiaj wpływają na życie tysięcy ludzi. To wspaniale, że istnieją autorzy tacy, jak Magdalena Parys, którzy funkcjonując w dwóch państwach, pełnią rolę tłumaczy w dziedzinie pamięci historycznej i przybliżają nam, Polakom, fragment niełatwej historii naszych zachodnich sąsiadów.

Dałabym szóstkę, gdyby nie zakończenie, które nie do końca jest dla mnie jasne. Niby rozumiem, kto jak i dlaczego, ale ostatnie strony czytałam dwukrotnie i nadal mam uczucie, że coś mi umknęło. Zdecydowanie przeczytam tę książkę ponownie, by skupić się na licznych detalach i wątkach pobocznych.

Po Magika sięgnę niebawem. Koniecznie.

Ocena: 5+/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz