piątek, 27 lutego 2015

Trzy połówki jabłka, Antonina Kozłowska

Trzy połówki jabłka to powieść kobieca rodzimej autorki, która ani nie jest przesłodzona, ani żadna z jej bohaterek nie otwiera pensjonatu na prowincji. Antonina Kozłowska swoimi książkami udowadnia, że można pisać o miłości, nie popadając przy tym w banały.
Jak już sugeruje tytuł, mamy do czynienia z historią pewnego trójkąta. Teresa, główna bohaterka powieści, ma trzydzieści kilka lat, męża i dwoje dzieci. Prowadzi spokojne, ustabilizowane życie, które dzieli między pracę jako nauczycielka angielskiego w prywatnej szkole, a domowe obowiązki. Pewnego dnia przypadkiem spotyka Marcina, dawną miłość, i nic już nie jest dla niej takie oczywiste...

Historia Teresy opowiedziana jest dwutorowo: współczesność przeplata się z czasami studenckimi, dzięki czemu poznajemy genezę romansu Teresy z Marcinem i dowiadujemy się, jak poznała swojego męża Krzysztofa. I jak we wszystkich tego typu historiach bywa: główna bohaterka musi podjąć decyzję, od której zależeć będzie życie kilku innych osób. Jednocześnie chce wreszcie poznać odpowiedź na dręczące ją pytanie: kto jest mężczyzną jej życia.

To moje drugie spotkanie z twórczością Antoniny Kozłowskiej. Jakiś czas temu przeczytałam Czerwony rower, powieść, która absolutnie mnie urzekła opisami dorastania na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Ożyły wtedy we mnie wspomnienia, które uczyniły lekturę Czerwonego roweru wyjątkowym przeżyciem.
Muszę przyznać, że w wypadku tej powieści również najbardziej podobały mi się podróże w czasie do połowy lat dziewięćdziesiątych i czasów studenckich Teresy. Ten niepowtarzalny klimat, który można odnaleźć we własnych pamiętnikach, albo w nielicznych filmach z tamtego okresu, pojawia się także w tej książce.
Sama historia miłosna nie do końca mnie przekonała: wydała mi się blada i jakaś taka przeciętna. We wspomnieniach Teresy i w jej wyobrażeniach więcej było namiętności i uczuć, niż w jej rzeczywistych kontaktach z żywym mężczyzną. Ponadto ani trochę nie polubiłam głównej bohaterki, jej zachowanie i sposób myślenia są mi obce - może stąd ta antypatia.

Ocena: 3/6

niedziela, 22 lutego 2015

Przepiórki w płatkach róży, Laura Esquivel

Jedną z najpiękniejszych rzeczy związanych z czytaniem jest fakt, że dzięki książkom wędrujemy w czasie i przestrzeni, odkrywany nieznane kraje i kultury, zanurzamy się w magiczne, nierealne światy, a to wszystko nie ruszając się z kanapy. Po bieli i zimnie Dotyku Laura Esquivel zabrała mnie do świata wypełnionego słońcem, namiętnością i smakiem egzotycznych potraw. Jednak oba te tytuły mają wspólną cechę - to realizm magiczny, który sprawia, że obie są pięknymi bajkami dla dorosłych, po które miło sięgnąć, by na kilka chwil wyrwać się z nieco szarawej codzienności.

Dzięki Przepiórkom w płatkach róży przeniesiemy się do Meksyku na przełomie XIX i XX wieku. A dokładniej na prowincję, do pewnej farmy, która stanowi kobiecy mikrokosmos wypełniony skrywanymi emocjami i niewypowiedzianymi tajemnicami. Główna bohaterka Tita jest najmłodszą z trzech córek Mamy Eleny i to właśnie ona musi zrezygnować z własnych planów i marzeń, by do końca życia opiekować się matką. Perspektywa ta jest o tyle straszna, że Mama Elena tyranizuje swoje córki od najmłodszych lat, wymagając bezwzględnego posłuszeństwa i decydując o wszystkim, co dzieje się w domu. Nietrudno się domyślić, że taka postawa prędzej czy później musi doprowadzić do tragedii.
Tita od najmłodszych lat najwięcej czasu spędza w kuchni. To tam w towarzystwie kucharki o imieniu Nacha zgłębia tajniki gotowania, które jest dla niej czymś więcej niż przygotowywaniem jedzenia. W gotowane potrawy Tita wkłada serce i emocje, a te przenikają z każdym kęsem do ciał i umysłów gości i domowników. Niejednokrotnie po spożyciu przygotowanych przez nią potraw w domu dzieją się niezwykłe rzeczy...
Nie chcę zdradzać za wiele z fabuły, żeby nie odbierać Wam radości z lektury, napiszę więc tylko, że życie Tity na pozór zwyczajne i wypełnione ciężką pracą pełne jest namiętności, bólu, rozpaczy i radości. Wartka akcja powieści nie pozwoli Wam się nudzić.

Przepiórki w płatkach róży to wypełniona magią i aromatami pysznego jedzenia powieść o miłości, jedzeniu i toksycznym związku matki z córką. O życiu wypełnionym spełnianiem towarzyskich konwenansów i byciu posłuszną najbardziej nawet absurdalnym rodzinnym tradycjom.  O dramacie młodej kobiety, która zawsze myśląc o innych, zapomina o sobie samej...

Jak macie ochotę na bajkę, to sięgnijcie po tę książkę.

Ocena: 4+/6

piątek, 20 lutego 2015

Dotyk, Alexi Zentner

Dotyk jest wspaniałym dowodem na to, że dobry pisarz na zaledwie 200 stronach jest w stanie stworzyć autentyczny świat z bohaterami z krwi i kości, który wciągnie czytelnika i bez reszty zawładnie jego myślami i wyobraźnią. Śnieżna zima zdecydowanie nie jest moją ulubioną porą roku, a choć to właśnie śnieg, mróz i mrok stanowią główne tło tej wyjątkowej powieści,  książka Zentnera bardzo mi się podobała.

Narrator o imieniu Stephen jest jednocześnie jednym z głównych bohaterów. Jako dojrzały mężczyzna po trzydziestu latach powraca do rodzinnej wioski, by towarzyszyć umierającej matce. Przy akompaniamencie huczącego na kominku ognia wspomina dzieciństwo i snuje historię swojej rodziny. Opowiada o dziadku Jeannocie, który jako nastolatek ogarnięty gorączką złota na piechotę dotarł nad rzekę Sawgamet i za sprawą duchów oraz pewnego psa postanowił się osiedlić na jej brzegu zakładając osadę o tej samej nazwie. O babci Martine, która wraz z bratem otworzyła pierwszy w Sawgamet sklep, a jej wypieki radowały studzonych ciężką pracą mężczyzn. O ojcu pracującym przy wyrębie drzew i o siostrze Marie, której nie dane było dorosnąć.

Dotyk to powieść o prawdziwej miłości, takiej, która trwa dłużej niż ludzkie życie, nawet, jeśli pozbawiona jest romantyzmu. O prostym, surowym życiu z dala od cywilizacji, na łasce i niełasce natury. O zimie, która potrafi na 10 miesięcy odciąć mieszkańców od świata i na długie tygodnie pogrążyć ich w mroku. O ludzkiej solidarności i przyjaźni, która niejednokrotnie decydowała o życiu i śmierci. Dotyk to wreszcie opowieść o duchach lasu, o stworach, które czasem mają dobre, ale zazwyczej złe zamiary. Dotyk to pełna chłodu i ciepła zarazem, wypełniona realizmem magicznym bajka dla dorosłych.

Ta minimalistyczna powieść gwarantuje maksymalną przyjemność czytania. Polecam!

Ocena: 5/6


sobota, 7 lutego 2015

Lalka, Bolesław Prus

Pierwsza książka, po którą sięgnęłam w ramach wyzwania "12 książek na 2015" należy do kanonu polskiej literatury pięknej. Niespełniona historia wielkiej miłości Wokulskiego do Izabeli Łęckiej wypełniła mi wiele wieczorów i muszę przyznać, że były to całkiem mile spełnione godziny.

Na szczęście oszczędzone mi zostało w czasach licealnych "przerabianie" tej lektury na lekcjach polskiego. Na szczęście, bo jestem przekonana, że w wieku kilkunastu nie doceniłabym Lalki tak, jak na to zasługuje. Bogactwa i piękna polszczyzny, barwnych i wyrazistych bohaterów, poczucia humoru i ironicznego dystansu do świata Prusa.
Zafascynowały mnie opisy dziewiętnastowiecznej Warszawy: jej eleganckich bulwarów i parków, wytwornych sklepów i teatrów oraz biednych i brudnych dzielnic nadwiślańskich. Szczegółowe opisy codziennych rytuałów klasy wyższej, ich "problemy" i rozrywki. Ten świat, którego już nie ma, charakteryzował się wyjątkowym urokiem, szumem długich sukien, stukotem końskich kopyt... eh, łatwo się rozmarzyć. Także stosunki polsko-żydowskie oraz liczni drugoplanowi żydowscy bohaterowie interesowali mnie szczególnie.
Stworzone przez Prusa liczne wątki poboczne: losy mieszkańców kamienicy, szalonego paryskiego naukowca, ale także biednych, zwykłych ludzi, których życie zmienia pomoc Wokulskiego - ta panorama polskiego społeczeństwa u progu XX wieku jest absolutnie wspaniała.
No i oczywiście wielka, idealistyczna miłość Wokulskiego do Izabeli. Jego wewnętrzne rozterki, niepewności i niezwykła determinacja. Zresztą Wokulski wydał mi się fascynującym mężczyzną. Chętnie umówiłabym się z nim na kawę :) 


Po tak wspaniałej lekturze zastanawiam się teraz, co dalej? Czy kontynuując zaznajamianie się z klasyką polskiej literatury pozostać przy Prusie i sięgnąć po "Emancypantki", czy też raczej postawić na różnorodność wybierając "Nad Niemnem", "Noce i dnie" albo "Ziemię obiecaną"? Jakie są Wasze preferencje?

Ocena: 5/6