wtorek, 23 lutego 2016

Dokręcanie śruby, Henry James

Nigdy nie ukrywałam, że jestem fanką twórczości Jacka Dehnela. Oprócz książek, które wyszły spod jego pióra, postanowiłam więc  siegnąć także po tytuł, który został przez niego przetłumaczony z języka angielskiego. Mój wybór padł na niwielkich rozmiarów książeczkę autorstwa Henry'ego Jamesa, Dokręcanie śruby, którą wydawnictwo W.A.B. opublikowało w ubiegłym roku.
Do lektury zachęciła mnie nie tylko osoba tłumacza, ale i fakt, że chodzi o klasyczną gotycką powieść grozy, której akcja rozgrywa się w oddalonej od cywilizacji posiadłości w XIX-wiecznym hrabstwie Essex.

Główna bohaterka, młoda guwernantka, podejmuje się opieki nad dwójką sierot: ośmioletnią Florą i dwa lata starszym Milesem. W codziennych obowiązkach guwernantce pomaga pani Grose, gospodyni domu. Poza tym młoda kobieta skazana jest sama na siebie - pod żadnym pozorem nie wolno jej kontaktować się z pracodawcą, wujem dzieci, który jest wielkim nieobecnym powieści.
Szybko okazuje się, że z pozoru proste zadanie opieki nad małą dziewczynką wymaga od niej więcej zaangażowania i sprytu niż początkowo sądziła. Ponadto Miles zostaje usunięty ze szkoły, a we dworze bez zapowiedzi pojawiają się byli jego mieszkańcy, guwernantka i ogrodnik. A raczej ich duchy, które ukazują się w różnych miejscach domu, o różnych porach dnia. Niewytłumaczalne zjawiska i dziwne zachowanie dzieci skłaniają guwernantkę do snucia podejrzeń i podejmowania prób uwolnienia domu i jej mieszkańców od gości z zaświatów.

Powieść ta bardzo mnie rozczarowała. Jest nudna jak flaki z olejem i zupełnie do mnie nie trafiła. Nie pomogło ani tłumaczenie Dehnela, ani moje uwielnienie dla powieści wiktoriańskiej. Dokręcanie śruby to zdecydowanie nie moja bajka.
Mimo to zamierzam kontynuować odkrywanie twórczości Jamesa i sięgnąć po kolejne jego książki: Opowiadania nowojorskie, Europejczycy oraz Bostończycy.

Ocena: 3/6

3 komentarze:

  1. Hmmm, mimo wszystko trochę mnie zaciekawiła ta lektura. Może się kiedyś skuszę, kto wie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co, ja Jamesa nie czytam, ale mój mąż jest jego wielkim fanem. To wydanie (tłumaczenie) Dokręcania śruby też bardzo skrytykował. Za to czytał książkę w oryginale. Podobno jest rewelacyjna. U mnie na blogu znajdziesz recenzję, jeżeli będziesz zainteresowana.
    W związku z tym, do samego pisarza nie zrażaj się i sięgaj po inne pozycje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobne opinie czytałam w internecie: że oryginał jest super, a Dehnel sknocił tłumaczenie, przedobrzył chyba.
      Szkoda, bo ja ten tytuł kupiłam ze względu na tłumacza właśnie, a tu taka wtopa...
      Inne tytuły Jamesa wciąż mam na liście, m.in. "Bostończycy", "Europejczycy" i "Opowiadania nowojorskie".
      Więc na pewno będę próbować dalej :)

      Usuń