poniedziałek, 22 lutego 2016

Życie w micie, Wojciech Eichelberger i Beata Pawłowicz

Bardzo ważna książka, która z pewnością zainspiruje wiele osób  do zmian w sposobie myślenia i stylu życia, a tych, którzy decyzję o zmianie podjęli, umocni w tym postanowieniu.

Żyjemy w czasach zdominowanych przez konsumpcjonizm. Pogoń za sukcesem i chęć zarabiania coraz większych pieniędzy kształtują życie wielu współczesnych ludzi. Aby wytrwać w tej gonitwie i nie zwariować, ludzie tworzą mity, kategoryzujące tę konsumpcyjną rzeczywistość.
W czternastu rozmowach prowadzonych przez Beatę Pawłowicz, Wojciech Eichelberger wyjaśnia istotę danego mitu oraz związane z nim konsumpcyjne zachowania. Każdy kolejny rozdział coraz wyraźniej pokazuje, że sensu w życiu i szczęścia należy szukać z dala od galerii handlowej i sklepów internetowych. Na tapetę psychologa trafiają następujące przekonania: niezależność za pieniądze, zajmowanie się sobą, emancypacja kobiet, modna pasja, wieczna młodość i zdrowie, mężczyźni, którzy są do niczego, wszystko, co ważne, można kupić, stawianie na Wewnętrzne Dziecko, seksualne wyzwolenie kobiet, można być kim się chce, bycie singlem jako droga do spełnionego życia, polityczna poprawność, szczęście na wyciągnięcie ręki, zaklinanie rzeczywistości. Po każdej rozmowie umieszczono historię konkretnej osoby, w której życiu dany mit stanowił bardzo istotny element codzienności. Niektórym udało się go rozpoznać i zmienić swoje życie, inni trwają nadal w złudnym przekonanium, że oto osiągnęli pełnię szczęścia.

I choć Eichelberger zbyt konsekwentnie pielęgnuje pogląd, że przeciętny Polak to warszawski korpoludek mieszkający na strzeżonym osiedlu, jeżdżący super drogim autem i pracujacy minimum dwanaście godzin na dobę, to bardzo wiele jego spostrzeżeń i argumentów wartych jest przemyślenia i głębszej dyskusji. Myślę, że książka ta dla wielu czytelników może okazać się bardzo istotnym drogowskazem w ich rozwoju.

O polskim społeczeństwie Eichelberger mówi tak: "Nie chce nam się pisać petycji, zbierać podpisów, protestować, demonstrować, tworzyć społecznych ruchów i organizacji. Wolimy zaklinać rzeczywistość wierzyć, że "Jakoś to będzie", że "Oni" to załatwią. Tymczasem "Onych" już dawno nie ma. Ani "Oni", ani Bóg niczego za nas nie załatwią. Jesteśmy tylko My - w pełni odpowiedzialni jednocześnie za los własny i za los całości. Tymczasem zachowujemy się tak, jakbyśmy ciągle nie obudzili się z chocholego postkomunistycznego transu bezwolności i bezradności. Wykorzystujemy zaledwie nikły procent możliwości wpływania na bieg spraw i na decyzje rządzących, choć takie możliwości daje nam ustrój naszego państwa i globalna medialno-inernetowa wioska." (str. 271 - 272) Jakie to, niestety, prawdziwe!

Polecam poszukującym.

Ocena: 5/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz