wtorek, 29 listopada 2016

Historia pszczół, Maja Lunde

Kolejna książka opatrzona hasłem międzynarodowy bestseller. W jednym tomie autorka zawarła trzy opowieści, z których każda mogłaby stanowić osobną powieść. Pod koniec okazuje się, że łączy je nie tylko motyw pszczół, ale i powiązania między bohaterami.

Trzy płaszczyzny czasowe, trzy odległe od siebie miejsca na świecie i troje bohaterów - taki pomysł na powieść miała Maja Lunde, norweska autorka książek dla dzieci i młodzieży. Jej przesłaniem jest troska o ginące pszczoły, a motywacją do napisania Historii pszczół była najwyraźniej chęć zwrócenia uwagi na problem zanieczyszczenia środowiska.

W 1852 roku na angielskiej prowincji William, przyrodnik amator, właściciel sklepu z nasionami i ojciec sporej gromadki córek postanawia wstać z łoża boleści i rozpocząć pracę nad nowoczesnym ulem. Niestety na drodze do sukcesu co rusz pojawiają się mniejsze lub większe przeszkody.

Drugim miejscem akcji jest farma położona w stanie Ohio w USA. Jej właściciel George zajmuje się hodowlą pszczół, podobnie jak jego ojciec. Ciężka praca na łonie natury i troska o tysiące pszczół to jego codzienność, którą dzieli z żoną. Ich jedyny syn Tom, który w założeniu powienien odziedziczyć farmę, woli karierę nakową od pracy na farmie, a tymczasem kolejne pszczoły giną bez wyraźnej przyczyny.

Bohaterka części futurystycznej Tao, żyje w 2098 roku w Syczuanie, w świecie rodem z orwellowskiego Roku 1984. Z Europy i USA w wyniku Zapaści nie zostało zbyt wiele, a mieszkańcy Azji muszą ciężko pracować przy ręcznym zapylaniu roślin. Pszczoły wyginęły, żywność jest racjonowana, a życie generalnie przestało być zabawne. Pewnego dnia znika synek Tao, a kobieta wyrusza na samotne poszukiwania chłopca.

Maja Lunde stworzyła powieść, którą czyta się błyskawicznie i z przyjemnością. Ale książce brakuje głębi: wszystkie trzy światy zostały stworzone wg. idealnego wzorca i dopracowane do najmniejszego szczegółu. Mimo to bohaterowie książki są papierowi i płascy, a dominujący nad całością moralizatorski wydźwięk może zirytować czytelnika.
Książka jest całkiem przyzwoita, ale z tym bestsellerem to lekka przesada...

Ocena: 4+/6

5 komentarzy:

  1. Mimo wszystko chciałabym przeczytać. Intryguje mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, to będziesz wiedziała, czy warto :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. No i nadal nie wiem czy kupować, ech :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w tym wypadku bezpieczniej będzie wypożyczyć :)
      Jest tyle lepszych, poruszających książek, na które warto wydać pieniądze :))

      Usuń
  3. Nie odczułam specjalnie jakiegoś moralizatorskiego tonu i wciąż uważam, że to jedna z lepszych książek, jakie miałam okazję czytać. ;)

    OdpowiedzUsuń