wtorek, 13 grudnia 2016

Rzymski poranek, Virginia Baily

Pewnego październikowego dnia 1943 roku w jednej sekundzie diametralnie zmieniło się życie Chiary Ravello: została opiekunką małego żydowskiego chłopca Daniele, którego rodzina trafiła do obozu zagłady. Odpowiedzialna za Daniele i swoją młodszą, upośledzoną umysłowo siostrę Chiara decyduje się opuścić Rzym i poszukać schronienia u babci mieszkającej w niewielkiej wiosce. Tak rozpoczyna się powieść angielskiej autorki zakochanej we Włoszech Virginii Baily.

Jednocześnie poznajemy codzienność pięćdziesięcioparoletniej Chiary, do której w odwiedziny przybywa młoda Irlandka, Maria. Dziewczyna chce nie tylko nauczyć się włoskiego i przyjemnie spędzić wakacje, ale przede wszyskim odkryć tajemnicę swojego pochodzenia.

Tajemnic jest zresztą w tej powieści więcej, a wszytkie łączą się z tragiczną postacią Daniele.

Myślę, że książka Virginii Baily podbije serca wielu czytelników. Jej zaletą jest z pewnością ciekawie opowiedziana, niebanalna historia. Także tło historyczne, czyli druga wojna światowa, ukazana z dość egzotycznej dla nas, włoskiej, perspektywy, może dodatkowo stanowić o jej aktrakcyjności.

Niestety między nami nie zaiskrzyło ani trochę. Nużyły mnie przydługie opisy banalnych, codziennych zajęć bohaterów, irytowała mnogość mało istotnych wątków, które rozpływały się wśród innych i prowadziły do nikąd. Momentami miałam wrażenie, że autorka nie panuje nad swoją opowieścią, która rozłazi jej się, opuszczając główny tor. Zakończenie książki wydało mi się niedopracowane. Na ostatnich stronach akcja przyśpiesza ogromnie: wydarzenia następują jedno po drugim, co nie pasuje do reszty tekstu. Miałam wrażenie, jakby autorka usilnie starała się oddać gotowy tekst w wyznaczonym terminie i zamiast szczegółowo opisać istotne dla bohaterów wydarzenia, wpakowała je wszystkei do ostatniego rozdziału.
W skrócie: szału nie ma.

Ocena: 4/6


2 komentarze:

  1. Może faktycznie trochę nuży, ale mnie się podobała. Bardzo klimatyczna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to miałam na myśli pisząc, że między nam nie zaiskrzyło. Nie poczułam tego klimatu ani trochę. Cóż, tak bywa czasami :)
      Pozdrawiam!

      Usuń