czwartek, 28 stycznia 2016

Czas przebudzeń. 12 podróży do wolności, Manana Chyb

W bieżącym roku chciałabym poszerzać swoje horyzonty i częściej sięgać m.in. po biografie, reportaże oraz książki popularnonaukowe. Gdy przyjaciółka zaproponowała mi książkę psychologiczną, postanowiłam spróbować i tak Czas przebudzeń został pierwszą przeczytaną przeze mnie pozycją z tej dziedziny.

Jest to zbiór rozmów autorki z dwunastoma osobami, które doznały tzw. przebudzenia, czyli duchowej przemiany. Wśród nich są znane z mediów osoby, jak Andrzej Saramonowicz czy Wojciech Eichelberger, a także psycholodzy, czy duchowni. Niektóre z opisywanych doświadczeń miały silny związek z modlitwą chrześcijańską i przeżywaniem wiary, pozostałe wynikały z innych duchowych praktyk. Rozmówcy Manany Chyb starają się opisać i wytłumaczyć coś, co bardzo trudno jest przekazać za pomocą języka. Mimo to, w ich rozmowach pojawiają się wspólne mianowniki: medytacja jako klucz do przebudzenia, czy też uczucie ogromnego szczęścia i spokoju w momencie przebudzenia, to tylko niektóre z nich.

Czytałam o tych przeżyciach z zainteresowaniem, choć bywały fragmenty, których nie zrozumiałam. Niektórych opisywanych zjawisk, takich jak telepatia, wyraziste sny, uczucie "jak w domu" w miejscu, w którym byłam po raz pierwszy, doświadczyłam sama i dlatego ciekawiły mnie próby ich wyjaśnienia.

Książka jest przystępnie napisana i dlatego nadaje się również dla tych osób, które, jak ja, na codzień nie zajmują się rozwojem duchowym, lub dopiero zaczynają przygodę z tym tematem. Choć przyda się znajomość takich pojęć, jak medytacja zen, sufizm czy gnoza, które w tekście często się pojawiają, a nie zostały wytłumaczone.

W zależności od naszych osobistych doświadczeń i momentu, w jakim się aktualnie znajdujemy w życiu, książka ta do każdego dotrze inaczej, każdy odczyta ją na swój sposób. Dlatego nie jestem w stanie jej ocenić.
Dla zainteresowanych tematem.


wtorek, 26 stycznia 2016

Prowadź swój pług przez kości umarłych, Olga Tokarczuk

Olga Tokarczuk napisała tę powieść w przerwie pracy nad Księgami Jakubowymi, bo potrzebowała kasy. Tak przynajmniej wyjaśniała okoliczności powstania Pługu podczas spotkania autorskiego, w którym uczestniczyłam w maju. Cóż, z pewnością istnieją gorsze sposoby zarabiania pięniędzy :)
Tokarczuk po raz kolejny udowodniła, że jest wspaniałą pisarką, która potrafi, nawet na zamówienie, stworzyć bardzo dobrą książkę.

Akcja dzieje się na Dolnym Śląsku, w Kotlinie Kłodzkiej, w niewielkiej wiosce pod lasem. Miejscowość w lecie tętniąca życiem sezonowych mieszkańców, od października do marca zapada w zimowy sen. Pewnej mroźnej nocy do drzwi domu głównej bohaterki zapukał sąsiad z informacją, że stało się coś złego. Trzeci mieszkaniec wioski, Wielka Stopa, w dramatycznych okolicznościach pożegnał się z życiem doczesnym. Udusił się kością sarny, nielegalnie upolowanej, której mięso spożywał na kolację.
Ta tajemnicza śmierć to dopiero początek całej serii tajemniczych zgonów mężczyzn z okolicy, których największą życiową pasją jest myślistwo.

Główna bohaterka i narratorka Janina, kobieta w niezdefiniowanym wieku, ale myślę, że tak między 55 a 65 lat, przed laty przeprowadziła się na wieś, do niewielkiego domku pod lasem, gdzie mieszkała w towarzystwie dwóch suk. Na co dzień zajmowała się astrologią, swoimi zwierzętami, obserwowaniem natury oraz nauczaniem raz w tygodniu angielskiego w pobliskiej podstawówce. Zaangażowana w ochronę zwierząt kobieta, znana lokalnej policji ze składania licznych skarg i wniosków na kłusowników, uważana jest w okolicy za nieszkodliwą wariatkę. Seria tajemniczych morderstw znacząco wpłynie na jej codzienność.

Jednak myli się ten, kto uzna Prowadź swój pług przez kości umarłych za zwykły kryminał. Jest to o wiele bardziej powieść ekologiczno-filozoficzna, o niezwykle roszczeniowym stosunku człowieka do natury, o jego obłudzie, o miłości do zwierząt, o definicji tego, co normalne i społecznie uznawane za normalne....


Wspaniała, mądra, wielowymiarowa powieść, którą czyta się migiem. Mnóstwo w niej ważnych słów. Będę do tej powieści wracać, wiem to na pewno. Polecam gorąco!

Ocena: 6/6

czwartek, 14 stycznia 2016

Wybrany, Bernice Rubens

Wybrany to pierwsza książka przeczytana przeze mnie w tym młodziutkim jeszcze roku. Skończyłam ją już kilka dni temu, ale ciężko mi było zabrać się za recenzję, bo, szczerze mówiąc, trochę mnie rozczarowała.

Wydawnictwo Wiatr od Morza zdobyło serca wielu czytelników świetnie przetłumaczonymi, bardzo wysoko ocenianymi powieściami, nieznanych wcześniej w Polsce autorów. Ja dotychczas przeczytałam Dotyk, który bardzo mi się podobał, a na półce stoją jeszcze Dostatek oraz Anglicy na pokładzie.
Jednak, jak już wspomniałam, z Wybranym nie bardzo było mi po drodze. Nie poczułam tej powieści, która zwyczjnie do mnie nie przemówiła.

Mimo to doceniam język, którym została napisana, jakość tłumaczenia oraz dyskretny angielski humor, który pojawia się na wielu stronach.

Głównym bohaterem swojej powieści Bernice Rubens uczyniła młodego mężczyznę, syna rabina, wziętego prawnika Normana Zwecka. Zastajemy go w słabej kondycji psychicznej: uzależniony od białych pigułek, całe dnie spędza w łóżku polując na rybiki cukrowe, które istnieją jedynie w jego głowie. W porywie desperacji i lęku o zdrowie syna jego ojciec i siostra dzwonią po lekarza, który zabiera Normana do szpitala psychiatrycznego.
Ta niecodzienna sytuacja zmusza członków rodziny do spojrzenia od nowa na wiele spraw z przeszłości. W obliczu obłędu każdy z nich zdaje się upatrywać jego przyczyn we własnym postępowaniu. Ze strzępków wspomnień powoli wyłania się obraz rodziny, w której prym wiodła nieżyjąca już, toksyczna matka. Ale i ojciec, rabin Zweck, musi przyznać się do popełnionego niejednokrotnie grzechu zaniechania.
Autorka zgrabnie balansuje na granicy pomiędzy równowagą psychiczną a obłędem, co zmusza czytelnika do myślenia.

Ocena: 4+/6

środa, 6 stycznia 2016

Książkowy początek roku

Jak najlepiej rozpocząć nowy rok?
Od złamania noworocznych postanowień :)

Ze wspaniałego wyjazdu okołosylwestrowego, podczas którego odwiedziłam miłośniczki literatury, przywiozłam cały stos pożyczonych lektur:

Będzie co robić :)

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Radiowe podsumowanie roku

Chciałam Wam polecić dwie audycje radiowe, których z wielkim zainteresowaniem wczoraj wysłuchałam.

365 dni czytania. Książkowe podsumowanie roku w radiowej Dwójce z krytykami literackimi Piotrem Koftą oraz Magdaleną Miecznicką.

Oraz 33 z 2015, czyli książki roku w "Z najwyższej półki" - podsumowanie Michała Nogasia i jego gości w radiowej Trójce.

Na stronie Polskiego Radia można znaleźć niezliczone audycje o literaturze: rozmowy z autorami, recenzje książek i dyskusje na konkretne, okołoliterackie tematy. Wsiąkłam kompletnie i już trzecią godzinę słucham tych nagrań. Polecam serdecznie!