czwartek, 31 marca 2016

Nomen omen, Marta Kisiel

Główna bohaterka tej powieści ma dwadzieścia pięć lat i pewnego dnia, pod wpływem impulsu i lekko stukniętych rodziców, postanawia opuścić prowincję i przeprowadzić się do Wrocławia. Podejmuje pracę w księgarni i zamieszkuje w starym, poniemieckim domu należącym do trzech starszych pań posiadających szczególne umiejętności.

Po kilku dniach względnego spokoju do jej nowego domu trafia młodszy brat, na horyzoncie pojawiają się: sympatyczny intelektualista i wojownicza blondynka niewielkich rozmiarów, a po mieście zaczyna grasować niebezpieczny gość z zaświatów.
Główna bohaterka, w towarzystwie wyżej wymienionych postaci oraz papugi, nocną porą wybiera się do jednego z miejskich praków, by rozprawić się z duszą nieczystą....

To tak z grubsza o treści książki, która skierowana jest raczej do młodszego czytelnika. A przynajmniej mam nieodparte wrażenie, że z tego typu powieści definitywnie wyrosłam.

Generalnie jest to książka na jeden, maksymalnie dwa wieczory. Książka, która ma dostarczyć rozrywki i nic ponadto. W tej kategorii spełnia swoje zadanie dość dobrze, choć mimo wartkiej akcji, większość wydarzeń jest przewidywalna. Przepełniony potocznymi zwrotami, powiedzonkami, cytatami kwiecisty język mocno mnie zmęczył, a nie rozbawił (co pewnie było założeniem autorki). Przykładem owego języka niech będzie chociażby samo imię i nazwisko głównej bohaterki: Salomea Klementyna Przygoda.
Plusa daję Marcie Kisiel za to, że miejscem akcji uczyniła Wrocław.

I to chyba tyle. Żegnam się z autorką, bo już po jej książki nie sięgnę, chyba że zacznie pisać powieści dla dorosłych :)

Ocena: 3/6

czwartek, 24 marca 2016

Dziewczyna z pociągu, Paula Hawkins

Zachęcona dziesiątkami entuzjastycznych opinii na blogach, pod wpływem impulsu, kupiłam tę książkę. Okazało się, że jest lektura, która świetnie się nadaje do ... podróży pociągiem.

Główną bohaterką powieści jest Rachel. Bezrobotna, nieszczęśliwa alkoholiczka, która żyje życiem obcych ludzi: pary, którą widzi codziennie przez okno kolejki podmiejskiej do Londynu. Pewnego dnia kobieta znika, a Rachel, mniej lub bardziej świadomie, wplątuje się w niebezpieczną grę.
Narratorkami są naprzemiennie, w różnych przestrzeniach czasowych, Rachel i Megan (ofiara morderstwa). Dzięki temu zabiegowi, jak na thriller przystało, stopniowo poznajemy kolejne fakty z życia obu kobiet, które pod koniec doprowadzą do rozwiązania zagadki.

Nie należy się spodziewać zbyt wiele. Mamy w końcu do czynienia z  literaturą bardzo popularną, thrillerem, który przede wszystkim ma dostarczać łatwiej i niezobowiązującej rozrywki. W tej kategorii Dziewczyna z pociągu radzi sobie dobrze. Książka wciąga do pewnego stopnia, choć sporo przed końcem można się domyślić, kto jest mordercą Megan. Po obiecującym początku końcówka rozczarowuje
Można.

Ocena: 3+/6


poniedziałek, 21 marca 2016

Najgorszy człowiek na świecie, Małgorzata Halber

Główna bohaterka książki, Krystyna, to młoda, wykształcona, niezależna kobieta pracująca w telewizji. Alkoholiczka.
Czytelnik towarzyszy jej w długim i niezwykle bolesnym procesie walki z nałogiem. Krystyna najpierw musi zrozumieć, że ma problem z alkoholem, uzupełniając w swojej głowie stereotyp zapijaczonego, brudnego alkoholika wizerunkiem alkoholika eleganckiego, z kasą i masą przyjaciół. Następnie bohaterka podejmuje próby zerwania z nałogiem. Bierze udział w terapiach grupowych i odwiedza kolejnych psychologów. Jej zwierzenia są przepełnione samotnością, tęsknotą za akceptacją i miłością oraz olbrzymim brakiem wiary w siebie.

Potrafię sobie wyobrazić, że dla wielu czytelników, zwłaszcza dwudziestoparoletnich, ta książka jest się niezwykle ważna. Być może otworzyła komuś oczy, być może nakłoniła do przeanalizowania własnej konsumpcji alkoholu, a może nawet była motywacją do podjęcia konkretnych środków w walce z nałogiem. I to już wystarczy, by uznać, że autorka dokonała rzeczy ważnej i trudnej zarazem: napisała książkę, która z dużym prawdopodobieństwem może wpływać na życie czytelników.
Halber złamała tabu, opisała zjawiska dotychczas spoczywające za grubą zasłoną milczenia. Miała odwagę przyznać się do własnej słabości i skrytykować środowisko "wybranych". Już za to należą jej się brawa.

Jednak literacko Najgorszy człowiek na świecie jest pozycją dość mizerną. Stylistycznie to jedna wielka katastrofa. A całkowity brak elementów charakterystycznych dla powieści: rozbudowanych wątków, licznych dialogów oraz ciekawych bohaterów, nie pozwala mi postawić wyższej oceny niż szkolny dostateczny.
Nie potrafię zrozumieć, dlaczego w głosowaniu czytelników na portalu lubimy czytać to właśnie ten tytuł został najlepszą książką 2015 w kategorii literatura piękna (choć głosować można było m.in. na Dygot!!!).

Myślę, że Małgorzta Halber popełniła błąd strategiczny. Ze zrozumiałych powodów postanowiła własne doświadczenia przekuć w powieść i opowiedzieć o niech słowami wymyślonej bohaterki. Jednak już po wydaniu książki, m.in. w wywiadzie dla Wysokich Obsasów, wielokrotnie przyznawała, że Krystyna jest Małgosią. Jestem przekonana, że gdyby autorka zrezygnowała z tej wyimaginowanej literackiej pośredniczki i napisała szczerą autobiografię (z funkcją terapeutyczną), to otrzymalibyśmy o wiele lepszą książkę.

Ocena: 3/6 

niedziela, 20 marca 2016

Uleganie nałogom jest fajne. Czyli kolejny stosik.

Wszystko wskazuje na to, że z okazji wiosny wydawnictwo Znak postanowiło przewietrzyć magazyny i od początku marca wyprzedawało książki w baaaardzo przystępnych cenach.
Zaczęło się od 180 tytułów w cenie 16,90 zł, wśród których, jak widać poniżej, sporo było naprawdę ciekawych książek. Natomiast pod koniec akcji książki kosztowały już tylko 10,90 zł, ale wybór był już bardzo ograniczony.
Efektem mojego buszowania po stronie jest poniższy stos. Wybrałam 9 książek, z których część od dawna chciałam mieć, a na deser dorzuciłam zachwalaną przez Baracka Obamę nowość Fatum i furia, która jeszcze przed oficjalną premierą, dostępna była z 25%-ową zniżką.

Za to wydawnictwo Muza rozpoczęło wyprzedaż wielkanocną z 60% zniżką na wybrane tytuły. Jednak w tym przypadku oferta nie jest dla mnie interesująca, więc się powstrzymam.

A Ty? Ulegasz książkowym wyprzedażom, czy kupujesz konsekwentnie wg. listy?

Myślę, że w pierwszej kolejności sięgnę po ten gorący, świeżutki bestseller ze Stanów.
A na co Ty miałabyś ochotę?

sobota, 19 marca 2016

Łowcy głów, Robert Ziółkowski

Ta książka stanowi dla mnie jedno z największych zaskoczeń czytelniczych ever. Pożyczyłam ją od taty. Jakieś trzy lata temu. I tak leżakowała na półce skutecznie odstraszając mnie wizerunkiem ponurego typa na okładce. Aż w końcu, w ramach wiosennych porządków, postanowiłam ją przeczytać i oddać właścicielowi. I to była bez wątpienia słuszna decyzja.

Na wstępie warto zauważyć, że Robert Ziółkowski szesnaście lat pracował w policji, z czego ostatnie lata sędził w wielkopolskim oddziale Zespołu Poszukiwań Celowych. Osobiste doświadczenia autora znajdują swoje odzwierciedlenie w tekście, który stylistycznie plasuje się na pograniczu powieści sensacyjnej i reportażu. Takiego sposobu pisania nie można się nauczyć na warsztatach pisarskich albo siedząc przed komputerem. Znajomość metod działania policji, udział w wielu akcjach, przesłuchaniach i pościgach uczyniły z Ziółkowskiego bardzo dobrego autora powieści kryminalnych. Głównym atutem Łowcy głów jest mianowicie niepodważalna autentyczność opisywanych wydarzeń. Surowy język, w którym mnóstwo jest przekleństw i gwary policyjnej, w ogromnym stopniu przyczynia się do tego, że czytelnik wierzy w absolutnie każde słowo. Od książki trudno się oderwać, czas spędzony na lekturze mija błyskawicznie.

Całość podzielona została na trzy części: Wściekłość, Bracia, Szaleństwo. Trzy sprawy kryminalne, trzy morderstwa, które łączy wspomniany Zespół Poszukiwań Celowych w Poznaniu z Sebastianem Zimnym na czele. Zimny niby jest głównym bohaterem, ale bohaterem bardzo wycofanym. Na pierwszym planie pojawiają się głównie sprawcy przestępstw i ich ofiary.
Mnie najbardziej poruszyła historia braci Dominika i Marka, która brzmi tak nieprawdopodobnie, że musi być prawdziwa. Mimo, iż autor zastrzega, iż podobieństwo do osób i wydarzeń jest przypadkowe, to cały czas mamy wrażenie, że poznajemy prawdziwą historię byłego snajpera Legii Cudzoziemskiej, którego kariera rozpoczęła się na plantacji truskawek w Bawarii.... Bardzo chciałam, żeby zagmatwana sprawa sprzed lat została wreszcie rozwiązana, a jej uczestnicy odnaleźli spokój bądź otrzymali zasłużoną karę.

Miłośnikom literatury kryminalnej i sensacyjnej ta powieść na bank się spodoba. Wciąga od pierwszej strony i nie pozwala się oderwać.
Wiem, że istnieje część druga, w której Sebastian Zimny wypada z systemu... Muszę po nią sięgnąć.

Ocena: 5/6



czwartek, 17 marca 2016

Dygot, Jakub Małecki

Do napisania paru zdań o Dygocie zabieram się od kilkunastu dni i nadal nie jestem pewna, czy już jestem na to gotowa. Jednocześnie nie chcę przedłużać ciszy na blogu  i dlatego postaram opisać moje wrażenia z lektury tej wyjątkowej książki.
A skąd te problemy z recenzencką weną? Niełatwo jest w paru zdaniach napisać o książce, która wciągnęła mnie bez reszty i na dłużej zagościła w mojej głowie. Zaznaczę więc już na wstępie: Dygot to bardzo dobrze napisana powieść niosąca ważne przesłanie.

Książka ma wielu bohaterów, przedstawicieli trzech pokoleń rodzin Geldów i Łabędowiczów. Na przestrzeni dziesiątek lat, począwszy od 1938 roku, śledzimy losy kolejnych postaci na tle zmieniającej się polskiej, prowincjalnej rzeczywistości. Poszczególnych bohaterów, oprócz więzów rodzinnych, łączy krążące nad nimi fatum. Ich świat ogranicza się do niewielkiej wsi i sąsiedniego miasteczka, a zamknięta społeczność jest idealną areną dla rozwoju wszelkich uprzedzeń, plotek, pomówień i kłamstw. Od początku czytelnik przeczuwa wiszące w powietrzu nieszczęście, które przecież musi się wydarzyć. Pytanie tylko kiedy i na kogo trafi?
Autor niezwykle trafnie charakteryzuje polskie społeczeństwo, w którym, mimo upływu lat i zmiany ustroju, liczne przesądy i uproszczenia mają się wspaniale. Wąskie horyzonty i wiara w przesądy stają się niebezpieczną motywacją czynów, które niszczą ludzkie życia.

Obiektywnie rzecz biorąc niewiele się w tej powieści dzieje: ot zwyczajna codzienność prostych ludzi. Jednak w tej pozornej monotonii kryje się potęga tej książki. Małecki okazał sie mistrzem w posługiwaniu się językiem, w wywoływaniu w czytelniku burzy emocjonalnej przy użyciu dość skromnych środków. Stworzył powieść o naprawdę wyjątkowym, dusznym klimacie, której lektura jednocześnie uwiera i uzależnia. Wierzcie mi: trudno się od niej oderwać.
I można by zarzucić autorowi, że niektóre wątki porzuca, a inne traktuje na skróty. Ale po co? Skoro można go po prostu pochwalić i niecierpliwie czekać na kolejną książkę.
Koniecznie!

Ocena: 5+/6