piątek, 10 lutego 2017

Felix Austria, Sofija Andruchowycz

Sofija Andruchowycz jest córką Jurija Andruchowycza i przedstawicielką najmłodszego pokolenia ukraińskich pisarek, które mówią coraz silniejszym głosem, pewnie wkraczając w dyskurs publiczny na Ukrainie. Andruchowycz pięknie mówi po polsku, jest pisarką, tłumaczką literatury oraz publicystką. Poznałam ją podczas ubiegłorocznego Festiwalu Conrada. Bardzo zafascynowała mnie ta piękna, drobna kobieta o ciemnych włosach i wyrazistych ustach. Pod wpływem opowieści Sofiji o swojej najnowszej książce postanowiłam ją kupić i przeczytać. I to była bardzo dobra decyzja.

Główną bohaterką Felix Austria i zarazem narratorką powieści jest Stefania Czorneńko, służąca dbająca o dom Adeli i Petra w Stanisławowie w roku 1900. Pewnego dnia rodzina powiększa się o wyjątkowego chłopca, Felixa, a odnowiona znajomość sprzed lat doprowadzi do dramatycznych wydarzeń. Tak w skrócie możnaby streścić tę powieść, która jest zdecydowanie za krótka. 

Bardzo osobiste rozważania Stefanii często krążą wokół przyziemnych domowych obowiązków, które wypełniają jej całe dnie. Zakupy, sprzątanie oraz gotowanie najwymyślniejszych potraw stanowią główne zajęcia służącej. Myli się jednak ten, kto uważa, że jej wynurzenia są banalne lub mało interesujące. Stefania ma mianowicie niezwykły zmysł obserwacyjny, który pozwala czytelnikowi przenieść się do nieistniejącego świata galicyjskiej prowincji. 

Praktyczna codzienność zajmuje jedynie część wyznań Stefani. Równie ważna jest dla niej relacja, bardzo toksyczna, ze swoją pracodawczynią Adelą. Po tragicznym pożarze, w którym zginęli rodzice Stefanii, ojciec Adeli, szanowany lekarz, postanowił się nią zaopiekować i wychować na służącą dla swojej córki. Dziewczynki dorastały razem i mimo różnicy w pochodzeniu całe dnie spędzały razem, niczym siostry. Ta łącząca je bliskość sprawiła, że w dorosłym życiu Stefania często balansuje na granicy rzeczywistości i własnych wyobrażeń, nie potrafiąc odnaleźć swojego miejsca w swoistym trójkącie z Adelą i Peterem. Jej stosunek do nich przepełniają skrajne uczucia: nienawiść i miłość, troska i wstręt, czułość i wrogość - w pięknym domu z ogrodem aż kipi od emocji.

Powieść zawiera wiele różnorodnych wątków i rozgrywa się na kilku płaszczyznach - możnaby o niej pisać i pisać... Felix Austria jest prawdziwą literacką perełką. Cacuszkiem, które sprawia czytelnikowi wielką radość. Piękny, niemalże poetycki język, fascynujący świat przedstawiony oraz bohaterowie z krwi i kości i ich skomplikowane relacje - to wszystko znajdziecie w tej książce.
Bardzo jestem ciekawa, jak potoczy się pisarska kariera Sofiji Andruchowycz i już teraz czekam niecierpliwie na jej kolejne książki.
Polecam!

Ocena: 5+/6 

Autorka podpisuje dla mnie swoją powieść w Krakowie, podczas Festiwalu Conrada 2016

3 komentarze:

  1. To rzeczywiście bardzo ciekawa, kipiąca od emocji proza. Też czytałam przed Conradem, i też jestem pod bardzo pozytywnym wrażeniem osoby Sofii Andruchowycz po tym październikowym spotkaniu – wydała mi się zdecydowanie najbardziej sympatyczna spośród tych trzech zaproszonych pisarek, taka urocza, skromna dziewczyna :). Polecam Ci też „Siomgę”, jeśli jeszcze nie czytałaś. Bardzo autobiograficzna książka, której pisanie, jak Sofija sama przyznała, kiedy ją o to spytałam, było trudne, ale i oczyszczające. A w ogóle to musiałyśmy się tam gdzieś minąć, skoro też podeszłaś po spotkaniu po autograf :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "Siomgę" sięgnę przy okazji. Dziękuję za polecenie.
      Tak, wydaje mi się, że brałyśmy udział nawet w kilku tych samych spotkaniach podczas Conrada. Szkoda, że nie wykorzystałyśmy tej okazji na jakąś zapoznawczą kawę :) Może w tym roku się uda?

      Usuń
    2. Będę w tym roku też na pewno, więc chętnie! :)

      Usuń