niedziela, 19 lutego 2017

Polska odwraca oczy, Justyna Kopińska

Podczas zeszłorocznego Big Booka przysłuchiwałam się, między innymi, rozmowie na temat zła w Polsce prowadzonej przez Tomasza Sekielskiego, w której uczestniczyli: Justyna Kopińska, Łukasz Orbitowski i Przemysław Semczuk. Doskonale pamiętam, że to właśnie ona, jedyna kobieta na podium, zrobiła na mnie największe wrażenie. Jej opowieści na temat pracy nad tą książką, relacje ze spotkań i rozmów z bohaterami zebranych w tym tomie reportaży były bardzo poruszające. Najbardziej zapadła mi w pamięć relacja Kopińskiej z rozmów z Anną Trynkiewicz, bohaterką pierwszego reportażu. Może dlatego, że udzieliły mi się emocje, tak silne u autorki nawet po kilku miesiącach od tych rozmów, a może dlatego, że przeczuwałam, że lektura tego i pozostałych reportaży będzie wstrząsającym przeżyciem.

To nie jest książka dla każdego. Należy się do lektury dobrze przygotować psychicznie, odpowiednio się na nią nastawić. A i tak walnie nas w twarz. I to nie raz. Zebrane w niej historie, każda z osobna, opowiadają bowiem o niewyobrażalnym ludzkim cierpieniu, o krzywdzie i niesprawiedliwości. Autorka opowiada historie ofiar, ale także, na ile to możliwe, przybliża czytelnikowi sylwetki sprawców. Oraz demaskuje słabości i błędy systemów, dzięki którym funkcjonuje państwo. Więzienia, szpitale, ośrodki opiekuńcze, sądownictwo - w licznych instytucjach dochodzi do nadużyć, do przesępstw, do sytuacji, w których osoby posiadające władzę stają się oprawcami, za ofiary wybierając zawsze tych słabszych, których, przynajmniej w teorii, powinni chronić.

Mnie najbardziej zapadła w pamięć historia ośrodka opiekuńczego prowadzonego przez zgromadzenie sióstr boromeuszek, pod kierownictwem siostry Bernadetty. Historia prawdziwego domu grozy, w którym wychowankowie latami byli psychicznie i fizycznie maltretowani przez siostry oraz gwałceni przez starszych wychowanków. LATAMI. Nie reagował nikt. Ani rodzice, ani pracownicy "cywilni" ośrodka, ani nauczyciele, ani pracownicy przedszkola, do którego uczęszczały dzieci, ani lekarze i pielęgniarki ze szpitala, to którego regularnie trafiali wychowankowie z wyraźnymi śladami pobicia, złamaniami, ranami... Sprawa ujrzała światło dzienne dopiero w trakcie przesłuchań dwóch byłych wychowanków ośrodka, którzy zabili kilkuletniego chłopca.

Szok, niedowierzanie, poczucie bezsilności, wściekłość - głównie te uczucia towarzyszyły mi podczas lektury tej, w sumie niewielkich rozmiarów książeczki o ogromnej sile rażenia. Oraz o ogromnej sile sprawczej, bo reportaże Kopińskiej niejednokrotnie już poruszały sumienia urzędników, czy ministrów i przyczyniały się do zmiany przepisów lub podjęcia działań w konkretnych sprawach. Skłaniały także kolejne ofiary do opowiedzenia swoich historii.

Bardzo poważnie zastanawiam się na tym, w jaki sposób Justyna Kopińska radzi sobie z tym ogromem ludzkiego nieszczęścia, które opisuje w swoich tekstach. Tekstach, które literacko są bardzo dobrze dopracowane, wyważone i niezwykle celne. Nie ma w nich zbędnego słowa. Są po prosu bardzo dobre.
Lektura obowiązkowa.

Ocena: 6/6

2 komentarze:

  1. Koniecznie musimy sięgnąć po tę książkę! To chyba nie przypadek, że tak wiele osób wymienia ją jako najlepszy reportaż tego roku.

    OdpowiedzUsuń