piątek, 31 marca 2017

Stos marcowy

W ten cudownie słoneczny ostatni dzień marca pokażę Wam, jakie książki trafiły ostatnio na moją półkę.


Uwielbiam kupować książki. A jeśli mogę upolować wartościowe tytuły w niskich cenach, to już w ogóle jestem szczęśliwa. Mega szczęśliwa :)
Moim ulubionym źródłem tanich książek od lat jest Dedalus. Z księgarni stacjonarnych przy Placu Solnym we Wrocławiu oraz w warszawskim BUWie pochodzi spora część mojej biblioteczki.
Parę dni temu postanowiłam zajrzeć do ich sklepu internetowego...

... i zamówiłam w sumie 20 pozycji, których przeciętna cena wyniosła 14 zł.

Z lewej są książki, które kupiłam wg. listy. Na niektóre z nich czaiłam się już od dłuższego czasu. Stos prawy to pozycje, które mnie, z różnych powodów, zainteresowały, więc spontanicznie wrzuciłam je do wirtualnego koszyka.


Kupione wg. listy:
Od góry:
Kobiety z miasta Salta, Elsa Drucaroff - trzymająca w napięciu powieść historyczna o kobiecej siatce szpiegowskiej, której akcja osadzona jest w XIX wieku w dzisiejszej północno-wschodniej Argentynie.

To coś na twojej szyi, Chimamanda Ngozi Adichie - bo to książka Adichie

Marcel Reich-Ranicki Polskie lata, Gerhard Gnauck - polowałam na tę biografię od lat

Dom i jego głowa, Ivy Compton-Burnett - pełna wisielczego humoru powieść zbudowana z misternie skomponowanych dialogów rojących się od aluzji i półsłówek. Każde zdanie użyte przez bohaterów jest orężem w bezwzględnej walce o pozycję w hierarchii niewielkiej społeczności późnowiktoriańskiej.

Niebiosa są puste. Odkrywanie zapomnianego miasta, Avrom Bendavid-Val - opowieść o miasteczku, w którym przed wojną mieszkali Polacy, Żydzi i Ukraińcy, a które w sierpniu 1943 roku przestało istnieć.

Zając z Patagonii, Claude Lanzmann - bardzo ciekawie zapowiadająca się autobiografia człowieka, kóry uosabia XX-wieczną historię Europy

Pani Poe, Lynn Cullen - pisarz i jego demony. Kobieta i jej pragnienia. Żona i jej zemsta... Dzieje Edgara Allana Poe, spowiedź jego kochanki i przerażająca obsesja jego żony w literackim miłosnym trójkącie wszech czasów.

Pamiętniki, Zofia Tołstoj - żyli obok siebie prawie 50 lat, w samotności, niezrozumieniu, wzajemnych pretensjach. On, oskarżający Zofię o przyziemność i interesowność, ona – rozgoryczona jego oderwaniem od życia, zaniedbywaniem rodziny i żądzą sławy. Bywało, że porozumiewali się tylko podsuwając sobie własne wpisy w pamiętnikach, bo słowa nie przechodziły im już przez usta.

Wardęga. Opowieści z pobocza drogi, Lechosław Herz  - książka jest zapisem krajoznawczych wypraw autora, miłośnika krajobrazu mazowieckiego i beskidzkiego, zbieracza ciekawostek z przeszłości odwiedzanych miasteczek, wsi i zapomnianych szlacheckich zaścianków. 


 Zakupione spontanicznie:
Od góry:
Ponad nasze siły. Czesi, Żydzi i Niemcy, Milena Jesenska - latawica zamknięta przez rodzonego ojca w domu wariatów, naiwna kobietka, zdradzana przez rozpustnego męża, muza Franza Kafki, matka Jany Černej - femme fatale czeskiego undergroundu, wreszcie dziennikarka. Jej reportaże z lat 1937-1939 to niezwykła kronika tragicznych wypadków, które stały się udziałem Czechów, Niemców i Żydów w przededniu II wojny światowej.

Ludzie i miejsca, Szewach Weiss - to podróż w czasie i w przestrzeni w towarzystwie Szewacha Weissa – „ambasadora Izraela w Polsce i Polski w Izraelu”

Afrykańska love story, Daphne Sheldrick - życie autorki jest podróżą przez cały XX wiek, tak rzadko oglądany przez nas z afrykańskiej perspektywy; od ugruntowywania się europejskiego osadnictwa, przez niełatwy okres dwóch wojen światowych, aż po równie burzliwe czasy dekolonizacji.

Żony polarników. Siedem niezwykłych historii, Kari Herbert - Książka Herbert skonstruowana jako zbiór epizodów, wspomnień i listów przybliża czytelnikom życie tych niezwykłych par i rzuca nowe światło na ich relacje i na rolę kobiet-żon polarników. Polarnicy często traktowali swe żony jak wyrocznie i uzależniali od nich powodzenie swych wypraw.

Zakazane wrota, Tiziano Terzani - W 1980 roku pisarz razem z rodziną zamieszkał w Pekinie. Przez ponad cztery lata próbował żyć jak przeciętny Chińczyk, dotarł do miejsc, do których turyści nie mieli wstępu. Rozmawiał z ludźmi, z którymi jako zagraniczny dziennikarz nie powinien był rozmawiać. Zobaczył kraj zwykłych ludzi, rozdarty między bogactwem tradycji a biedą wynikającą z dyktatury, ogłuszony kakofonią propagandy, obarczony balastem maoizmu.

Pieśń Aborygenki. Podróż w głąb duszy Australii, Ros Moriarty - autorka opisuje inicjacyjną podróż, jaką odbyła z rdzennymi Australijkami. Jako jedna z nielicznych białych dopuszczonych do plemiennych tajemnic próbuje w niezwykłym, bardzo osobistym reportażu dociec prawdy o tak zwanych skradzionych pokoleniach i poznać duchowość najstarszej kultury istniejącej dzisiaj na Ziemi.
  
Ach, te Czeszki, Mariusz Surosz - Poprzez jednostkowe kobiece doświadczenia autor ukazuje historię Czechosłowacji – od lat 20. XX w., przez czasy wojenne i tuż powojenne, aż po Praską Wiosnę i aksamitną rewolucję. Interesują go m.in. takie zagadnienia, jak emigracja Czechów na Wołyń, dzieje Zaolzia, historia Czechosłowackiego Kościoła Husyckiego, literatura, muzyka, kino i sport.

Pepiki. Dramatyczne stulecie Czechów, Mariusz Surosz - w szesnastu esejach poświęconych ważnym, choć w większości mało znanym w Polsce postaciom autor opowiada o ludzkich losach, ukazuje dramaty i tragedie, jakich wielka historia nie skąpiła Czechom w XX stuleciu.

Reporterzy bez fikcji. Rozmowy z polskimi reporterami, Agnieszka Wójcińska - fascynujący zbiór siedemnastu wywiadów z najlepszymi polskimi reporterami.

Podróże do Polski, Jarosław Iwaszkiewicz - opisy wypraw zarówno do pięknych miast - Warszawy, Poznania, Krakowa, Sandomierza, Lublina, jak i na prowincje - miejsc nacechowanych przeszłością i wspomnieniami. Całość przeplata się z elementami autobiografii i refleksjami natury historycznej, kulturalnej i estetycznej. Publikacja ta, okraszona wspaniałymi zdjęciami, stanowi wyjątkowy obraz Polski z punktu widzenia jednego z najważniejszych twórców literatury polskiej XX wieku.

Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?, Jeanette Winterson - podróż w głąb szaleństwa i z powrotem, którą autorka odbyła w poszukiwaniu biologicznej matki. Historia o tym, jak dążyć do szczęścia. O dziewczynie, która nie mogąc dostać się do domu, spędza noc na jego progu. O religijnej fanatyczce oczekującej na Armagedon. O dorastaniu na północy Anglii, w przemysłowym miasteczku podlegającym drastycznym przemianom. Wreszcie o wszechświecie jako kosmicznym koszu na odpadki.

środa, 29 marca 2017

Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak, Anna Kamińska

Książka, która skradła mi cały weekend. Zamiast rozkoszować się piękną pogodą i budzącą się wiosną, wolałam wcisnąć się w fotel i przenieść do świata wyjątkowej Simony Kossak.

Już w liceum zaczytywałam się w książkach autorstwa ciotki Simony, Magdaleny Samozwaniec. Dlatego klimat słynnej Kossakówki oraz niektóre tajemnice poważanej krakowskiej rodziny wielkich malarzy nie były mi obce. Jednak skupiając się na osobie Simony, Anna Kamińska pokazała tę familię od całkiem nowej strony.

Biografia podzielona jest, tak jak życie Simony, na dwie odrębne części: krakowską i białowieską. Poznajemy dzieciństwo Simony, wypełnione miłością do zwierząt i godzinami spędzonymi w ogrodzie, jej dorastanie i wypełnione bujnym życiem towarzyskim czasy studenckie. Ten okres spędzony w domu rodzinnym dominowała praca zarobkowa, trudne relacje z matką-tyranką i poczucie niezrozumienia.

Prawdziwe dorosłe i niezależne życie Simony rozpoczęło się w lutym 1971 roku, gdy podjęła pracę w Zakładzie Badania Ssaków Polskiej Akademii Nauk PAN w Białowieży. Dwa miesiące później przeprowadziła się do Dziedzinki, leśniczówki położonej w puszczy, sześć kilometrów od Białowieży, jej prywatnego raju i miejsca na ziemi. Mieszkała tam do śmierci razem z artystą fotografem Lechem Wilczkiem i niezliczonymi zwierzętami. Jej codzienność wypełniała praca naukowa oraz opieka nad zwierzętami. Przez miejscowych nazywana Cyrkówką była silną, mądrą kobietą, która w szarym PRLu walczyła o prawa zwierząt i ochronę puszczy. Była wielkim autorytetem w świecie naukowym, nagrywała filmy przyrodnicze i audycje radiowe, pisała książki. Zmarła o wiele za wcześnie, w 2007 roku, w wieku 64 lat.

Anna Kamińska bardzo plastycznie opisała życie Simony. Z nieodzowną ciekawością dziennikarki, ale szanując prywatność swojej bohaterki, stworzyła portret kobiety, która pod wieloma względami wyprzedzała epokę, w której żyła. Każdą informację autorka starała się sprawdzać trzykrotnie i w swej pracy wykorzystała liczne dokumenty i materiały prasowe. Swoją książkę zakończyła bardzo osobistym listem do Simony Kossak, w którym m.in wyraża żal, że nie było jej dane poznać tej wyjątkowej postaci. Jej biografię czyta się wspaniale, jest wciągająca niczym najlepsza powieść.
Serdecznie polecam!

Ocena: 6/6

poniedziałek, 27 marca 2017

Niebko, Brygida Helbig

Podwórko. Godzinami bawiła się z dziećmi na dworze; łazili wokół bloków, zbierali szkiełka spod kiosków i śmietników, bo tam leżało najwięcej butelek porozrzucancyh przez pijaków. Zbierali porozrzucane, kolorowe papierki od cukierków, listki. I robili z nich tak zwane niebka. Skąd się wzięła ta zabawa, nie wiadomo. Wykopywali dołki, układali w nich śliczne wzorki ze złotek, sreberek, znalezionych kwiatków i traw, przykrywali szkiełkiem, zasypywali. Trzeba było dokładnie zapamiętać topografię miejsca, wiedzieć, gdzie ukryło się skarb. O sekrecie wiedziało zawsze kilku przyjaciół. (str. 284)

Powieść Brygidy Helbig jest takim literackim niebkiem: składa się z fragmentów, krótkich akapitów, z których powoli wyłania się skomplikowana rodzinna historia. Jej tło stanowi druga wojna światowa i związane z nią geopolityczne przemiany, a jednym z głównych tematów jest tożsamość. Helbig otwarcie stawia pytania o polskość i niemieckość, o punkty ich przecięcia, zacierające się między nimi granice, a wreszcie o ich znaczenie w różnych momentach historii. Jest w Niebku miejsce zarówno na bezmyślnie powielane stereotypy, ale i na głębsze przemyślenia i próbę odpowiedzi na to, kim właściwie jesteśmy...

Główna bohaterka, Marzena, na podstawie własnych wspomnień z dzieciństwa oraz poszarpanych, często niedokończonych opowieści rodziców stara się zrekonstruować historię swojej rodziny. Historię o tyle ciekawą, że nieoczywistą: dziadkowie urodzili się w zupełnie różnych zakątkach Europy, w różnych krajach, a rodzice poznali się na tzw. ziemiach odzyskanych, w powojennym Szczecinie.
Ojciec Marzeny Willie/Waldek urodził się w Galicji, w biednej niemieckiej rodzinie. Wcześnie stacił ojca, na początku wojny z matką i braćmi został przesiedlony nad Wartę, nie udało mu się uciec przed Armią Czerwoną do Niemiec więc został Polakiem. Matka Basia w wieku sześciu lat została wywieziona z rodziną do Kazachstanu, a ojciec wstąpił do armii gen. Andersa. Po jego powrocie z wojny, w 1946 roku, rodzina wyruszyła na zachód Polski, by szukać szczęścia. Wojenna trauma rodziców, ich lęki, problemy z tożsamością i poszukanie własnego miejsca, mają ogromny wpływ na życie Marzeny i jej siostry Ewy.

Wyjątkowość tej powieści polega na przedstawieniu trudnej, ale nie nowej, historii bardzo specyficznym, pięknym językiem. Brygida Helbig posługuje się głównie krótkimi zdaniami, które nadają tekstowi swoisty rytm. Autorka bawi się słowami, wtrąca niemieckie wyrazy, używa licznych kolokwializmów, zdań wykrzyknikowych oraz powszechnie znanych fraz zaczerpniętych z m.in. reklam, literatury - przyciąga to uwagę czytelnika, bawi oraz skłania do głębszych refleksji. Podział tekstu na krótkie akapity, króre nie zawsze są ułożone chronologicznie, zmusza do aktywnego czytania - każdy wyciągnie własne wnioski, każdy tę książkę odczyta inaczej.

Powieść wymaga skupienia i uwagi, ale zdecydowanie warto poświęcić jej czas. Polecam!

Ocena: 5/6

sobota, 18 marca 2017

Białe zęby, Zadie Smith

TĘ powieść Zadie Smith czytałam po raz pierwszy w 2010 roku. Z ogromną przyjemnością sięgnęłam po nią ponownie, gdy została lekturą na styczeń w naszym Klubie Miłośniczek Książek (razem ze wspaniałym Buddą z przedmieścia).

Przygotowując ten tekst sęgnęłam po swoją recenzję sprzed siedmiu lat. Porównywanie własnych wrażeń z lektury wtedy i teraz okazało się bardzo ciekawym zabiegiem.
Lektura pierwszych stu stron szła mi wtedy jak krew z nosa. Nie mogłam się wgryźć w tekst, nadążyć za specyficzną narracją Smith, zrozumieć wielowarstwowości powieści. Ale powoli, jak w układance, wszystko zaczęło do siebie pasować i już nie mogłam się od lektury oderwać. Teraz wsiąknęłam w powieść od pierwszej strony. Nie od razu udało mi się przypomnieć sobie bohaterów i powiązań między nimi. Wspomnienia te powracały powoli, z każdą stroną kolejne, ale do końca nie byłam pewna co wydarzy się na kolejnej stronie. Dzięki temu podczas lektury towarzyszyła mi radość odkrywania oraz brak zachłannej ciekawości, który pozwolił skupić się na języku powieści i jej smakowitych detalach.

Demonstrowała swoją seksualność ze swobodą dojrzalszej od siebie kobiety, a nie (...) jak nieporęczną torebkę, z którą nigdy nie wiadomo co zrobić: gdzie ją powiesić, albo kiedy po prostu odłożyć. (str. 33)

Bohaterami powieści są członkowie trzech rodzin: Jonesów, Iqbalów i Chalfenów mieszkający w Londynie, których bardzo wiele różni, a wspólnym mianownikiem są ich pogmatwane historie rodzinne. Najpierw poznajemy ojców: Anglika Archibalda Jonesa i pochodzącego z Bangladeszu Samada Iqubala, których losy splotły się nierozerwalnie podczas drugiej wojny światowej. Następnie na scenę wkraczają pochodząca z Jamajki żona Archibalda, Clara oraz wybrana mu przez rodzinę małżonka Samada, Arsana. Na końcu pojawiają się dzieci: córka pierwszej pary Irie oraz bliźniaki Samada i Arsany - Millat i Magid, które zawierają znajomość z rodziną typowych przedstawicieli angielskiej klasy średniej: Marcusa i Joyce Chalfenów. Tak złożona lista głównych bohaterów odzwierciedla, mniej więcej, skomplikowaną strukturę książki, której nie sposób streścić, nie spłycając jej przy tym. A tego bym nie chciała.

To n a u k a - Archie wymawia słowo "nauka" w taki sam sposób jak słowo "nowoczesny", zupełnie jakby ktoś mu pożyczył te słowa i kazał przysiąc, że ich nie popsuje. (str. 500)

W swojej wielowątkowej powieści Smith porusza całą masę problemów współczesnych społeczeństw Europy Zachodniej, która jest wymarzonym celem milionów potencjalnych emigrantów z całego świata. Po osiągnięciu tego celu niejednokrotnie muszą stwierdzić, że wyidealizowane wspólne życie w zachodniej kulturze w zderzeniu z rzeczywistością rodzi problemy i konflikty. Tolerancja, tradycja, dorastanie, konflikt pokoleń, patriotyzm, religia, tożsamość, fanatyzm, dojrzałość, uprzedzenia, zrozumienie, rasizm, przemoc - wszystkie te elementy odnajdziemy w powieści Smith śledząc losy bohaterów. Bohaterów świetnie dopracowanych, charakternych i mających własne zdanie, którzy często kłócą się ze sobą, próbując narzucić innym własne poglądy i w ten sposób okiełznać choć niewielki fragment rzeczywistości. Ich relacje stanowią fascynujący temat do wielogodzinnych dyskusji i rozważań.

Jeśli religia jest opium dla ludu, to tradycja bywa jeszcze groźniejszym środkiem uśmierzającym, po prostu dlatego, że rzadko dostrzega się tę jej złowrogość. (...) tradycja jest bardziej swojską miksturą: herbatą z dodatkiem zmielonego maku, słodkim kakao z domieszką kokainy, czymś, co mogłaby przyrządzić poczciwa babcia. (str. 191-192)

Język Zadie Smith jest niezwykle inteligentny, pełen humoru i delikatnej ironii, a Zbigniew Batko wspaniale poradził sobie z tłumaczeniem. Podczas czytania miałam nieustannie pod ręką ołówek. Mam nadzieję, że wybrane cytaty pozwolą Wam poczuć wyjątkowość tej książki. Cóż mogę dodać: jest to wspaniała, wielowątkowa powieść o życiu napisana lekko, ale niejednokrotnie trafiająca w punkt. Po mistrzowsku.
Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to polecam gorąco!

Było to stulecie egzotycznych przybyszów, brązowych, żółtych i białych. Stulecie wielkiego imigracyjnego eksperymentu. Pod koniec tego stulecia na placu zabaw można było natknąć się na Isaaca Leunga nad sadzawką z rybkami, Danny'ego Rahmanna w bramce na boisku piłki nożnej, Quanga O'Rourke grającego w kosza i Irie Jones, nucącą jakąś melodyjkę. Imiona i nazwiska tych dzieci zderzały się czołowo. Kryły w sobie tajemnicę masowego exodusu, zatłoczonych łodzi i samolotów, chłodnego przyjęcia w nowym kraju, badań lekarskich. (str. 318) (...)
Ale imigrantów śmieszą lęki nacjonalistów, bojących się panicznie zarazy, penetracji, wymieszania ras, bo to małe piwo, pestka w porównaniu z lękami imigrantów - przed rozpuszczeniem się, zniknięciem. (str. 319)

Ocena: 6/6

czwartek, 16 marca 2017

Między książkami, Gabrielle Zevin

Głównym bohaterem tej niewielkich rozmiarów książeczki jest Ajay Fikry, smutny wdowiec, właściciel księgarni położonej na wyspie Alice Island. Jego monotonne i pozbawione radości, choć wypełnione po brzegi książkami, życie staje na głowie, gdy pewnego dnia w swojej księgarni znajduje dwuletnią Maję. Bez większych trudności zostaje jej prawnym opiekunem i całkowicie poświęca się wychowaniu dziewczynki...
Aż do momentu, gdy w księgarni i w życiu Ajay'a pojawi się kolejna kobieta. Tym razem jest to Amelia, która pracuje jako przedstawicielka handlowa wydawnictwa i od kilku lat zaopatruje sklep w nowości. Nie jest to jednak miłość od pierwszego wejrzenia, oboje potrzebują czasu, by zaangażować się w związek.

Tak w skrócie przedstawia się fabuła Między nami. Fabuła prosta i pozbawiona niespodzianek. W powieści występuje jeszcze kilkoro przyjaciół i członków rodziny głównych bohaterów, a całość kończy się dość dramatycznie. Generalnie jest to dość naiwna i powierzchowna opowiastka o tym, że każdy ma prawo do szczęścia, tylko sam musi sobie na nie pozwolić. Doprawdy trudno w tym przypadku o jakieś głębsze przemyślenia - mamy do czytnienia z przeciętnym czytadłem.

Książka nadaje się doskonale jako towarzyszka podróży komunikacją miejską, nawet z licznymi przesiadkami. Czyta się ją migiem i nie trzeba zbytnio skupiać się na treści. Za to najdalej po tygodniu trudno sobie przypomnieć, o czym była...

Ocena: 3+/6

Wiosenne porządki

poniedziałek, 13 marca 2017

Chrapiący ptak. Rodzinna podróż przez stulecie biologii, Bernd Heinrich

Książka wydana wiosną ubiegłego roku przez wydawnictwo Czarne w serii Menażeria przykuła moją uwagę od samego początku. Zaintrygował mnie zwłaszcza podtytuł Rodzinna podróż przez stulecie biologii. Skojarzył mi się z Zającem o bursztynowych oczach (tak, wiem, że tam nie ma słowa o biologii, ale ta rodzinna podróż przez stulecie...) i miałam wielką nadzieję, na podobnie udaną czytelniczą przygodę.

Jednak lektura tego sześciuset stronicowego tomiszcza ciągnęła się tygodniami i nie sprawiła mi, niestety, oczekiwanej radości. Heinrich junior szczegółowo opisał swoją historię rodzinną, bardzo skoncentrowaną wokół postaci ojca przyrodnika i podróżnika Gerda Hermanna Heinricha. Był on badaczem starej daty, jednym z ostatnich, którzy wiedzę o owadach i ptakach zdobywali w sposób bardzo tradycyjny: biegając z siatką po lasach, łąkach i stepach zbierając i preparując tysiące obiektów. Jego pierwsza wyprawa miała miejsce już w 1927 roku na Elbrus i do północnej Persji. W ciągu całego swojego życia takich ekspedycji odbył kilkanaście, podróżując m.in. do różnych krajów Afryki i Azji. Gerd Heinrich opublikował kilka znaczących dzieł na temat ptaków, owadów i ssaków, odkrył nowe gatunki ptaków i owadów, współpracował z wieloma uniwersytetami i muzeami w Europie i USA. Mimo to fakt, iż nie posiadał wykształcenia akademickiego, znacznie zahamował jego karierę, zwłaszcza po drugiej wojnie światowej. W środowisku akademickim był traktowany jako zbieracz-amator, a nie jako poważny naukowiec.

Książka autorstwa jego syna jest lekturą niełatwą z wielu względów. Jest to bardzo subiektywne przedstawienie historii ojca, z kórym autora łączyły niełatwe stosunki. Między wierszami można odczytać, że Heinrich senior był ogromnym egoistą, zadufanym w sobie i przekonanym o swojej nieomylności. Miał wielką słabość do kobiet, które traktował jak służące i asystentki, a uczuciom ojcowskim rzadko dawał upust.
Tekst jest bardzo nierówny. Autor ewidentnie skupił się na wydarzeniach, które doskonale pamięta, lub, kóre dzięki rodzinnym opowieściom potrafił dokładnie odtworzyć, inne zaś są ledwie zarysowane, mimo, iż były istotne dla historii rodziny. Bardzo wiele jest w książce szczegółowych opisów owadów, ich poszukiwań i badań nad nimi. Jest to nużące i nie ułatwia lektury. Wprawdzie wiele się z książki dowiedziałam na temat rozwoju biologii i zoologii, na temat prowadzenia i organizacji badań i ekspedycji naukowych, ale i tak chętnie skróciłabym ją o połowę i porządnie zredagowała. Pod względem literackim tekst pozostawia bowiem wiele do życzenia. Autor, który sam jest profesorem biologii na uniwersytecie w Vermont, chętnie zagłębia się w naukowe opisy i definicje, zwłaszcza pod koniec książki, kiedy pisze o własnej karierze naukowej. Nie jest jednak utalentowanym pisarzem, stąd lektura Chrapiącego ptaka, nie dostarcza szczególnych literackich uniesień.

Niestety nie poczułam sympatii ani do ojca ani do syna Heinricha, co niewątpliwie miało wpływ na niezbyt pozytywny odbiór tej pozycji. Sądzę jednak, że dla zainteresowanych historią biologii i ekspedycjami naukowymi Chrapiący ptak będzie z pewnością ciekawą i wartościową lekturą.

(Podczas pisania recenzji korzystałam z obszernego artykułu o Gerdzie Heinrichu z niemieckojęzycznej wikipedii).

Ocena: 4/6

środa, 8 marca 2017

#girlpower: 8 świetnych książek na 8 marca


Hasztagu #girlpower w kontekście książkowym użyły niedawno dziewczyny z bloga niespodziegadki.pl. Jako, że wspaniale pasuje, postanowiłam wykorzystać go w dzisiejszym dniu. Dniu kobiet i dniu protestów kobiet.

Dość spontanicznie, wybrałam z mojej półki "do przecztania na wczoraj" osiem tytułów. Wszystkie zostały napisane przez wyjątkowe kobiety i opowiadają o kobietach na różnych etapach życia, z różnych epok historycznych i w kompletnie różnych sytuacjach życiowych.
W związku z faktem, że Dzień Kobiet jest Międzynarodowy, to i wybrane pisarki pochodzą z ośmiu różnych krajów, choć niejednokrotnie reprezentują wiele kultur.

Zapraszam więc na mój subiektywny wybór lektur na 8 marca (opisy książek pochodzą od wydawców) #girlpower. Może to ryzykowne układać taki zestaw z książek jeszcze nie przeczytanych, ale zdaję się na mój czytelniczy instynkt. A ten podpowiada, że są to tytuły zdecydowanie warte zainteresowania :)

Ósme życie, Nino Haratischwili - autorka pochodzi z Gruzji, mieszka i tworzy w Niemczech, jest tam uznana za wielkie odkrycie ostatnich lat. Bohaterkami jej gruzińskiej sagi są kobiety z rodu Jaszi, potomkinie najsłynniejszego w carskiej Rosji gruzińskiego wytwórcy czekolady.

Bracia Burgess, Elizabeth Strout - autorka mieszka w Nowym Jorku i jest laureatką Pulitzera z 2009 roku. Tytułowymi bohaterami powieści są wprawdzie bracia, ale to na wezwanie siostry Susan powracają do rodzinnego domu. Owo spotkanie po latach stanie się punktem wyjścia do analizy rodzinnych stosunków.

Kobiety w kąpieli, Tie Ning - wg. wydawcy autorka należy do grona najbardziej cenionych i najczęściej nagradzanych współczesnych chińskich pisarzy i pisarek. Jej powieść, częściowo oparta na motywach autobiograficznych, to wielopłaszczyznowy obraz życia kobiet we współczesnych Chinach – kraju, w którym nikt nie jest czystą kartą, a historia na każdym mocno odciska swoje piętno.

Jasne dni, Zsuzsa Bánk - niemiecka pisarka, z pochodzenia Węgierka. Lata sześćdziesiąte, w małym południowoniemieckim miasteczku wschodzą i zachodzą jasne dni dzieciństwa. Seri spędza je z Karlem i Ają, córką węgierskich artystów, która wraz z matką mieszka w prowizorycznej chatce na obrzeżach. Jest to historia trzech rodzin i trojga młodych bohaterów, którzy pokonują prądy i mielizny życia, szukając jego głębi.

Ból, Zeruya Shalev najczęściej tłumaczona współczesna pisarka izraelska, laureatka wielu międzynarodowych nagród literackich. Przypadkowe spotkanie z niewidzianym od lat Ejtanem, wielką młodzieńczą miłością Iris, na nowo otwiera nie do końca zagojone rany. Mimo żalu i gniewu, jątrzących się w kobiecie przez długi czas, uczucie nie wygasło i odradza się na nowo. Iris gotowa jest poświęcić szczęście swojej rodziny i zadać bliskim ból, którego sama doświadczała przez lata.

Dom żółwia. Zanzibar, Małgorzata Szejnert - dziennikarka przez wielu uznawana za królową polskiego reportażu. Opowieść o kraju, który jest przedsionkiem Afryki. Kraju, który był bazą handlarzy niewolników. Kraju, który wyzwolił się z arabskiego ucisku i wpadł w sidła rewolucji. Teraz znów jest rządzony przez religijnych Arabów. A ja chciałabym w tej opowieści doszukać się kobiecych historii.

Żony polarników. Siedem niezwykłych historii, Kari Herbert – brytyjska pisarka podróżnicza, dziennikarka, fotografka i prezenterka telewizyjna. Historia siedmiu niesamowitych kobiet. Skazane na samotne życie, często nawet przez kilka lat z rzędu, potrafiły znaleźć w sobie siłę, by przezwyciężyć tęsknotę i oddać się swoim pasjom. Zbiór epizodów, wspomnień i listów przybliża czytelnikom życie niezwykłych par i rzuca nowe światło na ich relacje i na rolę kobiet-żon polarników, którzy często traktowali swe żony jak wyrocznie i uzależniali od nich powodzenie swych wypraw.

Przeprawa. Moja podróż do pękniętego serca Syrii, Samar Yazbek - syryjska dziennikarka, pisarka i aktywistka, od 2011 roku mieszka z córką we Francji. Wstrząsający dokument o wojnie w Syrii. Autorka jeździ po kraju i rozmawia z kobietami i mężczyznami, z tymi, którzy stracili wszystkich bliskich, i z tymi, którym udało się zachować resztki nadziei, z Syryjczykami i z zagranicznymi bojownikami, którzy zasilają szeregi ISIS. „Gdybym przeczytała o czymś takim w książce, nigdy bym nie uwierzyła” – pisze Yazbek o tym, co widzi. I rzeczywiście, trudno uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Łatwiej jednak zrozumieć, kim są tysiące uchodźców, którzy przekraczają dziś granice Europy, dlaczego opuszczają Syrię i przed czym uciekają.

A jakie są Wasze kobiece lektury na ósmego marca?

piątek, 3 marca 2017

Dzieci gniewu, Paul Grossman

Dzieci gniewu to kryminał historyczny, na który zwróciłam uwagę ze względu na czas i miejsce akcji. Paul Grossmann zabrał mnie bowiem w podróż do Berlina przełomu lat dwudziestych i trzydziestych. Willi Kraus, komisarz berlińskiej policji żydowskiego pochodzenia, staje przed bardzo trudnym zadaniem. Otóż pewnego dnia odnajduje worek pełen ugotowanych dziecięcych kości...
Sprawa natychmiast staje się dla berlińskiej policji priorytetowa, a Kraus zostaje odsunięty od śledztwa. Sprawa zostaje przekazana jego koledze, Niemcowi. Mimo to detektyw na własną rękę stara się odnaleźć psychopatycznego mordercę dzieci, narażając przy tym na niebezpieczeństwo siebie i i swoją rodzinę.

Wątek kryminalny jest całkiem sprawnie poprowadzony, choć samo rozwiązanie zagadki, a także niektóre poszlaki, charakteryzuje pewna teatralność i efekciarstwo. Mnie jednak szczególnie zainteresowało tło historyczne powieści. W roku 1929, w którym akcja się rozpoczyna, NSDAP jeszcze nie przejęło władzy w Niemczech, a mimo to jego groźne pomruki stają się coraz głośniejsze. Główny bohater jest na codzień narażony na antysemickie obelgi i "żarciki" kolegów policjantów oraz bezpośredniego przełożonego. Jego pochodzenie stanowi przeszkodę w zdobyciu awansu i sprawia, że zostaje odsunięty od sprawy dzieciobójcy.
Autor ciekawie zarysował panoramę międzywojennego Berlina, którego już nie ma. Wiele historycznych miejsc opisanych w książce, jak np. zentraler Viehof (centralna rzeźnia), pozwala nam wyobrazić sobie, jak funkcjonowało tak olbrzymie miasto. Interesujący jest także opis niemieckiego społeczeństwa, który mimo iż niezbyt wnikliwy, pozwala wyczuć różnice społeczne oraz panujące ówcześnie nastroje...

Dzieci gniewu czyta się szybko i sprawnie, choć osobom nie znającym języka niemieckiego może przeszkadzać fakt, że w tekście co rusz pojawiają się niemieckie słowa, które nie zostaly przetłumaczone.
Dla zainteresowanych epoką i Berlinem będzie to z pewnością interesująca lektura.

Ocena: 4+/6