poniedziałek, 13 marca 2017

Chrapiący ptak. Rodzinna podróż przez stulecie biologii, Bernd Heinrich

Książka wydana wiosną ubiegłego roku przez wydawnictwo Czarne w serii Menażeria przykuła moją uwagę od samego początku. Zaintrygował mnie zwłaszcza podtytuł Rodzinna podróż przez stulecie biologii. Skojarzył mi się z Zającem o bursztynowych oczach (tak, wiem, że tam nie ma słowa o biologii, ale ta rodzinna podróż przez stulecie...) i miałam wielką nadzieję, na podobnie udaną czytelniczą przygodę.

Jednak lektura tego sześciuset stronicowego tomiszcza ciągnęła się tygodniami i nie sprawiła mi, niestety, oczekiwanej radości. Heinrich junior szczegółowo opisał swoją historię rodzinną, bardzo skoncentrowaną wokół postaci ojca przyrodnika i podróżnika Gerda Hermanna Heinricha. Był on badaczem starej daty, jednym z ostatnich, którzy wiedzę o owadach i ptakach zdobywali w sposób bardzo tradycyjny: biegając z siatką po lasach, łąkach i stepach zbierając i preparując tysiące obiektów. Jego pierwsza wyprawa miała miejsce już w 1927 roku na Elbrus i do północnej Persji. W ciągu całego swojego życia takich ekspedycji odbył kilkanaście, podróżując m.in. do różnych krajów Afryki i Azji. Gerd Heinrich opublikował kilka znaczących dzieł na temat ptaków, owadów i ssaków, odkrył nowe gatunki ptaków i owadów, współpracował z wieloma uniwersytetami i muzeami w Europie i USA. Mimo to fakt, iż nie posiadał wykształcenia akademickiego, znacznie zahamował jego karierę, zwłaszcza po drugiej wojnie światowej. W środowisku akademickim był traktowany jako zbieracz-amator, a nie jako poważny naukowiec.

Książka autorstwa jego syna jest lekturą niełatwą z wielu względów. Jest to bardzo subiektywne przedstawienie historii ojca, z kórym autora łączyły niełatwe stosunki. Między wierszami można odczytać, że Heinrich senior był ogromnym egoistą, zadufanym w sobie i przekonanym o swojej nieomylności. Miał wielką słabość do kobiet, które traktował jak służące i asystentki, a uczuciom ojcowskim rzadko dawał upust.
Tekst jest bardzo nierówny. Autor ewidentnie skupił się na wydarzeniach, które doskonale pamięta, lub, kóre dzięki rodzinnym opowieściom potrafił dokładnie odtworzyć, inne zaś są ledwie zarysowane, mimo, iż były istotne dla historii rodziny. Bardzo wiele jest w książce szczegółowych opisów owadów, ich poszukiwań i badań nad nimi. Jest to nużące i nie ułatwia lektury. Wprawdzie wiele się z książki dowiedziałam na temat rozwoju biologii i zoologii, na temat prowadzenia i organizacji badań i ekspedycji naukowych, ale i tak chętnie skróciłabym ją o połowę i porządnie zredagowała. Pod względem literackim tekst pozostawia bowiem wiele do życzenia. Autor, który sam jest profesorem biologii na uniwersytecie w Vermont, chętnie zagłębia się w naukowe opisy i definicje, zwłaszcza pod koniec książki, kiedy pisze o własnej karierze naukowej. Nie jest jednak utalentowanym pisarzem, stąd lektura Chrapiącego ptaka, nie dostarcza szczególnych literackich uniesień.

Niestety nie poczułam sympatii ani do ojca ani do syna Heinricha, co niewątpliwie miało wpływ na niezbyt pozytywny odbiór tej pozycji. Sądzę jednak, że dla zainteresowanych historią biologii i ekspedycjami naukowymi Chrapiący ptak będzie z pewnością ciekawą i wartościową lekturą.

(Podczas pisania recenzji korzystałam z obszernego artykułu o Gerdzie Heinrichu z niemieckojęzycznej wikipedii).

Ocena: 4/6

2 komentarze:

  1. Co prawda historia biologii i ekspedycje naukowe wydają się być bardzo ciekawymi tematami to podejrzewam, że nie przebrnęłabym przez tą książkę. A szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz spróbować, jak Ci się gdzieś nawinie. Może Tobie bardziej przypadnie do gustu, zwłaszcza jeśli lubisz takie tematy.

      Usuń