środa, 26 kwietnia 2017

Fioletowy hibiskus, Chimamanda Ngozi Adichie

Fioletowy hibiskus to debiut Chimamandy Ngozi Adichie wydany w Polsce po raz pierwszy w 2004. Odkąd w ubiegłym roku przeczytałam Amerykaanę jasne było dla mnie, że sięgnę po wszystkie książki tej autorki, które zostały lub zostaną wydane w języku polskim.
Chociaż akurat w tym przypadku sprawdziła się zasada, że po książki danego pisarza warto sięgać chronologicznie. Nie ma co ukrywać, że świetnie napisana i wielowątkowa Amerykaana bardzo wysoko ustawiła poprzeczkę.

Fioletowy hibiskus opowiada historię piętnastoletniej Kambili i jej rodziny: brata i rodziców. Należą oni do nigeryjskiej elity i żyją zupełnie inaczej, niż ponad 95 % pozostałych mieszkańców kraju. Rodzina mieszka w ogromnym domu przypomninającym pałac, otoczona wszelkim luksusem. Mimo to w życiu Kambili i jej brata brak jest radości i beztroski. Ich dnie, zaplanowane do ostatniej minuty, wypełnione są nauką, modlitwą i czasem dla rodziny. Zamknięci w złotej klatce nie mają kontaktu z rówieśnikami, nie wolno im oglądać telewizji, wygłupiać się i zwyczajnie nudzić. Nie spotykają się z dalszą rodziną, co sprawia, że nie znają nigeryjskich tradycji i obrzędów, tak istotnych w codziennym życiu mieszkańców tego kraju.
Dzieje się tak, gdyż wszelkie domowe zasady ustala ojciec - religijny fanatyk i sadysta. Najważniejsza
jest dla niego wiara katolicka i jego pozycja w kościelnej wspólnocie, a życie najbliższych musi toczyć się według surowych reguł, za których złamanie grożą ciężkie fizyczne kary. Mimo to Kambila uwielbia swojego ojca, a jego zdanie jest dla niej świętością. Tak została wychowana i nie zna innego życia.
Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy Kambila i jej brat wyjeżdżają do swojej ciotki, siostry ojca, która jest profesorką na uniwersytecie. Atmosfera panująca w jej domu, pełna swobody, wzajemnego szacunku i swobodnych dyskusji na wszelkie tematy, sprawia, że dziewczynka po raz pierwszy w życiu zaczyna się zastanawiać nad sytuacją panującą w jej rodzinnym domu. Ten wyjazd okaże się kamykiem wywołującym lawinę, której nie sposób będzie zatrzymać...

Niekwestionowaną zaletą pisarstwa Adichie jest, widoczna już w tym debiucie, umiejętność opisywania świata w przeróżnych odcieniach szarości. Autorka powstrzymuje się od jednoznacznego oceniania swoich bohaterów, pokazując ich w sytuacjach dowodzących złożoności ich charakteru. Dodatkowym atutem jest lekkość stylu pisarki. Tę powieść czyta się bardzo szybko i mimo, iż porusza ciężkie tematy, jest to lektura przyjemna. Tekst Adiche nie epatuje rozwlekłymi opisami scen przemocy, wręcz przeciwnie: zło jest obecne i wyczuwalne w tekście, ale nie dominuje.
Przeszkadzały mi w powieści dwie kwestie: wątek księdza, który jest przerysowany, banalny i nie do końca dopracowany. Łatwo się domyślić, że jest to postać, której przypadła rola osoby mającej wpłynąć na zmiany w zachowaniu Kambili i wzmocnić jej wiarę w siebie. Nie przekonał mnie jednak sposób, w jaki autorka tę postać przedstawiła.
Jednak najbardziej zabrakło mi w powieści wyjaśnienia, dlaczego ojciec rodziny postępuje w taki, a nie inny sposób. Autorka wprawdzie dość dobrze pokazała złożoność jego postaci, która z jednej strony psychicznie terroryzuje i fizycznie rani najbliższych i jednocześnie hojnie wspiera dziesiątki potrzebujących, a z drugiej niejednokrotnie daje upust emocjom świadczącym o miłości do rodziny. Nic nie wiemy o tym, co napędza go do działania i skąd się bierze jego agresja.

Nie zmienia to jednak mojego głębokiego przekonania, że warto czytać Adichie!

Ocena: 4+/6 

1 komentarz:

  1. Może autorka sama nie rozumie, jak wytłumaczyć zachowanie kogoś takiego jak ten ojciec, i dlatego o tym nie napisała? Zaciekawiłaś mnie recenzją, poszukam książki. Autorki tej jeszcze nie znam.

    OdpowiedzUsuń