czwartek, 4 maja 2017

Jest takie miejsce..., Wojciech Zawioła

Dzisiejszy wpis będzie krótki. Dla kronikarskiego porządku (na blogu piszę o każdej przeczytanej książce) muszę wspomnieć o niewielkich rozmiarów książce Wojciecha Zawioły.

Dziennikarz Wojtek poznaje podczas spaceru starsze małżeństwo. Po krótkiej rozmowie kobieta rozpoczyna opowieść o swoim życiu, która rozpoczyna się w okupowanej Warszawie, gdzie Basia i Henryk przeżywają swoją pierwszą miłość. Sielanka zostaje przerwana, gdy Henryk rusza do walki i ślad po nim ginie. Po wojnie Basia wraz z matką powoli odbudowują swoją egzystencję, nie ustając w poszukiwaniach chłopaka. Ze skrawków informacji, które do niej dotarły wynika, że Henryk walczył w podziemiu, a potem uciekł z Polski. Pewnego dnia Basia otrzymuje wiadomość o jego śmierci. Z czasem wychodzi za mąż i rodzi dzieci. Przeszłość zapuka do jej drzwi w najbardziej niespodziewanym momencie.

Jest to jedna z powieści, które kupiłam pod wpływem BARDZO entuzjastycznych recenzji na blogach. Powieść, która na portalu lubimyczytac.pl ma stosunkowo wysoką ocenę 7,47 na 10, a która absolutnie nie przypadła mi do gustu.
Najbardziej przeszkadzał mi styl narracji, który we fragmentach pisanych z perspektywy Wojtka, przypominał pisane w podstawówce sprawozdania. Wspomnienia pani Basi są napisanie nieco lepiej, ale trudno tu mówić o literaturze pięknej. Zawioła posługuje się bardzo prostym, oczywistym językiem i wielokrotnie ociera się o banał. Podejrzewam, że autor spisał zasłyszaną gdzieś opowieść o trwającej całe życie miłości - i tak należy tę książkę czytać: jako wspomnienia starszej osoby.

Ocena: 3/6

Książkowe porządki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz