wtorek, 20 lutego 2018

Dobrze się myśli literaturą, Ryszard Koziołek

Literatura nauczyła nas pragnąć czegoś "innego", wychodzić poza krąg codziennych przyzwyczajeń, poza rytuał wyznaczany bądź przez konwencję życia wspólnoty, bądź po prostu przez potrzeby ciała, które każe nam jeść, spać i tak dalej. Romantycy eksponowali tę funkcję literatury, definiując człowieka jako jedyną istotę, która chce być kimś innym niż jest. (str. 8) 

W ubiegłym roku miałam okazję i ogromną przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z prof. Koziołkiem, które odbyło się  w ramach festiwalu literackiego "miasto słowa" w Gdyni. Po spotkaniu zaczęłam podczytywać eseje profesora o literaturze zgromadzone w książce pt. Dobrze się myśli literaturą. Lektura zajęła mi trochę czasu, bo wymaga skupienia i uwagi, a z tym u mnie ostatnio krucho.
Jestem jednak przekonana, że po teksty Koziołka powinien sięgnąć każdy, kto kocha książki. Nawet jeśli bardzo akademicki język, jakim posługuje się autor, może stanowić dla czytelników, którzy nie skończyli literaturoznawstwa, spore wyzwanie. Jednak jego miłość do literatury promieniująca z każdej strony połączona z erudycją i umiejętnością tłumaczenia złożonych zjawisk kulturowych sprawiają, że zdecydowanie warto to wyzwanie podjąć.

Ryszard Koziołek jest profesorem literatury na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Z wielką pasją dzieli się z czytelnikami swoją wiedzą o litaraturze. Omawia dzieła autorów klasycznych, np. Sienkiewicza, Przybyszewskiej i Mrożka. Bardzo interesujący wydał mi się tekst o Kraszewskim oraz analiza "Lalki" ze szczególnym uwzględnieniem kwestii ekonomii i fetyszu :) Spośród pisarzy współczesnych Koziołek wybiera między innymi Stasiuka, Tokarczuk, Twardocha i Springera.
Bardzo podoba mi się to, że Koziołek umieszcza omawiane utwory i ich autorów w bardzo szerokim kontekście historycznym i kulturowym. Porównuje, wyjaśnia i interpretuje. Towarzyszenie mu w tych intelektualnych podróżach to bardzo stymulujące, choć wymagające najwyższego skupienia, czytelnicze przeżycie.

Bardzo polecam!

Ocena: 5+/6

prof. Koziołek podczas spotkania w Gdyni, 3 czerwca 2017 r.

wtorek, 6 lutego 2018

Ta straszna Środa?, Aleksandra Pawlicka

Pani profesor Magdalena Środa jest filozofką, wykładowczynią na Uniwersytecie Warszawskim i jedną z najbardziej znanych polskich feministek. W rozmowie z Aleksandrą Pawlicką opowiada o swoim dzieciństwie, studiach, działalności opozycyjnej, pracy naukowej i karierze politycznej oraz przedstawia swoje poglądy na różne tematy społeczno-polityczne.

Książkę czyta się błyskawicznie i z uśmiechem, bo Magdalenę Środę charakteryzuje poczucie humoru i spory dystans do siebie samej. W bardzo przystępny sposób przekazuje czytelnikowi swoją wiedzę, co pozwala lepiej zrozumieć mechanizmy rządzące polityką, powiązania kościoła i państwa oraz panujacą obecnie w naszym kraju sytuację. Jednocześnie bardzo szczerze opowiada o swoim życiu prywatnym, o porażkach, wątpliwościach i obawach.
Wyłania się z tej rozmowy obraz mądrej, silnej kobiety o zdecydowanych poglądach, która w obronie cennych dla niej wartości jest w stanie uczynić bardzo wiele. Podziwiam żelazną konsekwencję, z jaką pani profesor od lat udziela się publicznie, mimo iż regularnie jest celem napaści słownych ze strony osób reprezentujących kościół katolicki i środowiska konserwatywne. Ataki te są zazwyczaj pozbawione merytorycznych podstaw i opierają się na silnych emocjach i braku zrozumienia dla innych poglądów.

Jestem pewna, że po tę książkę sięgną głównie przekonani, czyli lewacy i feministki, a szkoda, bo myślę, że to właśnie osobom o poglądach konserwatywnych mogłaby dostarczyć interesujących impulsów do dalszych przemyśleń. Polecam Środę bardzo. Wszystkim.

Ocena: 5+/6

Choć ten wywiad-rzeka ukazał się w maju 2011, to spotkanie z prof. Środą w Berlinie, w którym miałam przyjemność uczestniczyć w połowie stycznia 2018 r., udowodniło, że jej treść jest nadal BARDZO aktualna. Ciągle jest w Polsce mnóstwo do zrobienia w kwestii praw kobiet, solidnej edukacji, w tym seksualnej, ograniczenia wpływu kościoła na decyzje polityczne...
Bardzo przyjemnie było słuchać pani profesor na żywo.


wtorek, 30 stycznia 2018

Styczniowe zakupy

Choć rok jeszcze młody, to zdążyłam już odebrać dwie paczki z książkami - obie były efektem sporych poświątecznych wyprzedaży. Zdecydowałam się na zakup kilku tytułów wydanych w 2017, i kilku nieco starszych, zanim całkowicie zaleją nas tegoroczne nowości.

Pierwsza paczka była z nieprzeczytane.pl. Pod pod koniec grudnia sprzedawano tam bestsellery 2017 w bardzo dobrych cenach. Zrobił się z tego taki oto stos:


Drugą paczkę odebrałam w miniony piątek. To efekt zimowej wyprzedaży w empiku: poniższe tytuły kupiłam z 40% lub 50% zniżką (promocja trwa chyba jeszcze do jutra...).


A Wy?
Zrobiliście już pierwsze książkowe zakupy w tym roku?

piątek, 26 stycznia 2018

Nocne czuwanie, Sarah Moss

W swojej powieści Sarah Moss przenosi nas na niewielką wysepkę Colsay położoną u wybrzeża Szkocji. Główna bohaterka Anna spędza tam kilka letnich tygodni wraz ze swoim mężem Gilesem (do którego rodziny wysepka ta należy) oraz dwoma synkami, młodszym Timothym i starszym Raphaelem. Mieszkają w odziedziczonym po przodkach Gilesa domu i przygotowują się na przyjęcie letników na wyspie.  

Zanim została matką Anna pracowała jako wykładowczyni historii w Cambridge. Przedmiotem jej badań jest dzieciństwo i metody wychowawcze w XVIII i XIX wieku. Podczas pobytu na Colsay w ramach stypendium teoretycznie pracuje nad książką, a praktycznie całe dnie mijają jej na opiece nad dziećmi i na wypełnianiu obowiązków domowych. Giles, który jest ornitologiem, całe dnie spędza na klifach obserwując maskonury. Absolutnie nie odczuwa konieczności przejęcia choć części domowych obowiązków, co sprawia że Anna czuje się zmęczona i sfrustrowana codzienną rutyną.
Właśnie wtedy na wyspę docierają wakacyjni goście - trzyosobowa rodzina Fairchildów. Paradoksalnie to właśnie ich skomplikowane rodzinne relacje, zwłaszcza toksyczna więź matki i córki, mają na małżeństwo Cassinghamów zbawienny wpływ i pozwalają im się do siebie zbliżyć.

Pomiędzy rozdziałami o Annie ich jej rodzinie, autorka umieściła listy, pisane w połowie XIX wieku przez pannę May Moberley. Przyjechała ona na Colsey z misją edukacyjną. Jej celem była poprawa sytuacji noworodków na wyspie, których śmiertelność wynosiła w ówczesnym czasie sto procent. Z kolejnych listów wyłania się smutny obraz tragicznych warunków bytowych, na jakie skazani byli mieszkańcy Colsay oraz bezsilność Moberley, której nie udaje się przeniknąć do zamkniętej społeczności.
Czytelnik dość wcześnie może się domyślić, że między zwłokami noworodka odnalezionymi w ogrodzie domu Anny i Gilesa, a listami z przeszłości istnieje pewien związek. Okazuje się jednak, że te powiązania mają wielopłaszczyznowy i zaskakujący wymiar.

Czytałam Nocne czuwanie z przyjemnością. Jest to przykład zaangażowanej prozy feministycznej opisującej dylematy kobiet żyjących w wiecznym rozkroku między miłością do dzieci i macierzyństwem, a własnym rozwojem osobistym i karierą zawodową. Moim zdaniem jest to powieść dużo głębsza i bardziej złożona od szeroko zachwalanej w ubiegłym roku książki Natalii Fiedorczuk Jak pokochać centra handlowe.
Główna bohaterka Moss jest wykształconą, ambitną kobietą, która mimo wrodzonego humoru i dystansu do otaczającej ją rzeczywistości, jest świadoma ograniczeń związanych z wychowywaniem dzieci, co skłania ją do gorzkich refleksji. Bardzo podobało mi się nawiązanie do przeszłości wyspy i odniesienia do sytuacji kobiet oraz dzieci w osiemnastym wieku.

Niestety w lekturze bardzo przeszkadzają liczne literówki oraz kiepskie tłumaczenie dziecięcych dialogów. Podczas gdy dłuższe fragmenty opisów albo dialogi dorosłych są przetłumaczone dobrze i czyta się je płynnie, rozmowy Anny i jej dzieci są bardzo sztuczne i pełne językowych kalek. Zdaję sobie sprawę, że tłumaczenie dziecięcego języka nie jest łatwe i tłumaczka musiała wybierać między wiernością oryginałowi (czyli dosłownemu tłumaczeniu angielskich zdań, które w języku polskim brzmią co najmniej dziwnie), a spolszczaniem wyrażeń, czy całych zdań (co wiąże się z mniejszym lub większym odstepstwem od oryginału). Zdecydowała się na pierwsze rozwiązanie, a ono okazało się niestety dość problematyczne.
Mimo to uważam, że powieść Moss warta jest uwagi.

Ocena: 5/6

A tak wyglądają maskonury, którymi całymi dniami zamował się Giles. Prawda, że śliczne?

źródło zdjęcia: http://icelandnews.is/islandia/ciekawostki-islandia/maskonury-popularna-atrakcja-turystyczna

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Czas kobiet, Jelena Czyżowa

Nagrodzona Rosyjskim Bookerem w 2009 r. powieść Czyżowej przenosi nas do dusznej komunałki w Leningradzie. Są siemiężne lata pięćdziesiąte, czasy głębokiego socjalizmu, a widmo wojennego oblężenia ciągle wisi nad miastem.

Główna bohaterka, Antonina, jest robotnicą w fabryce i samotną matką małej dziewczynki, a mieszkanie dzieli z trzema starszymi kobietami. Podczas gdy Antonina całe dnie spędza w pracy, a wieczory na staniu w kolejkach, sprzątaniu, praniu i gotowaniu, one zajmują się jej córeczką Siuzanną (przez domowniczki nazywaną Sofiją), która od urodzenia nie wypowiedziała ani słowa, a swoje zdanie wyraża poprzez rysunki. Trzy przyszywane babcie: Glikierija, Jewdokija i Ariadna niejedno w życiu przeszły, a na starość połączyła je kobieca solidarność i głębokie przekonanie, że tylko razem uda im się przetrwać.

Kobiety tworzą swój zamknięty w czterech ścianach świat i nie ufają nikomu z zewnątrz. Łączy je cała paleta uczuć i gęsta sieć emocjonalnych powiązań. Wszystkie trzy kochają Sofiją i starają się, każda na swój sposób, jak najlepiej ją wychować, a ich mieszkanie to wypełniony siostrzanymi więziami ciepły kokon. Odnajdujemy w nim skumulowany ogrom tragedii i traum radzieckich kobiet. Prostych i niewykształconych, które codzienne decyzje podejmują pod wpływem zabobonów i na podstawie przekazywanej od pokoleń wiedzy ludowej. Każda z nich w latach trzydziestych lub podczas wojny straciła najbliższych i całe dotychczasowe życie. Pojawienie się Siuzanny pozwala im po raz ostatni w życiu zaopiekować się drugą osobą.
Przeciwieństwem tego prywatnego, bezpiecznego refugium jest świat zewnętrzny: braki w zaopatrzeniu, nieprzyjazne urzędy, niekończące się kolejki oraz obcy ludzie, którym nie można ufać. Szczególnie niebezpieczni dla naszych bohaterek są wścibscy członkowie fabrycznego kolektywu, których ciekawość niechybnie zwiastuje nieszczęście...

Wspaniała mi się trafiła lektura na początek nowego roku: niewielkich rozmiarów książeczka w przepięknej turkusowej okładce skrywa kobiece historie obdarzone ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Jelena Czyżowa w niezwykle subtelny sposób pisze o sprawach bardzo trudnych, o zawiłościach rosyjskiej duszy, o narodowych traumach. Na dwustu stronach, przy pomocy minimalistycznych środków literackich autorka zawarła cały ogrom treści i emocji. Posługuje się przy tym przepięknym, melodyjnym językiem prostych kobiet (brawa dla tłumaczki Agnieszki Sowińskiej!), który przenosi nas do komunałki i pozwala uczestniczyć w prowadznych przez bohaterki rozmowach. Czas kobiet to bardzo poruszająca, niezwykle piękna literatura. Serdecznie polecam!

Ocena: 6/6

sobota, 6 stycznia 2018

Update: STO książek, które bardzo chcę przeczytać

Pierwszy wpis nowego roku stanowi doskonałą okazję do małego podsumowania. Dokładnie rok temu, na początku stycznia 2017, ułożyłam listę STU książek, które bardzo chcę przeczytać. Ta lista ma mi służyć jako kierunkowskaz i przypominać o tytułach, na których lekturze szczególnie mi zależy i po której wiele sobie obiecuję.

Niestety przez ostatnie dwanaście miesięcy czytanie książek z listy szło mi dość opornie. I było tak mimo, iż tytuły, które przeczytałam, oceniałam bardzo wysoko. W 2018 r. zdecydowanie chciałabym przeczytać więcej tytułów z listy.

W 2017 przeczytałam:

Reportaże, biografie, wspomnienia

Cesarz Ameryki. Wielka ucieczka z Galicji, Martin Pollack, ocena: -5
Polska odwraca oczy, Justyna Kopińska; ocena: 6

Literatura piękna światowa
Anglicy na pokładzie, Matthew Kneale; ocena: 6
Neuland, Eshkol Nevo; ocena: 5+

Literatura piękna polska
Jolanta, Sylwia Chutnik; ocena: 5
Król, Szczepan Twardoch; ocena: 6  


Wybór jednie sześciu nowych tytułów był bardzo trudny, ale się udało. Wszystkie zostały wydane w minionym roku:

Reportaże, biografie, wspomnienia
Człowiek, który zrozumiał naturę, Andrea Wulf
Moraliści, Katarzyna Tubylewicz  

Literatura piękna światowa
Księga nocnych kobiet, Marlon James
Świat w płomieniach, Siri Hustvedt

Literatura piękna polska
Nieczułość, Martyna Bunda
Tylko Lola, Jarosław Kamiński


Co sądzicie na temat takich list? Tworzycie własne?

niedziela, 31 grudnia 2017

Najlepsze książki w 2017

Bardzo lubię końcówkę roku, kiedy na blogach i na BookTube publikujecie swoje podsumowania i osobiste listy najlepszych książek, jakie przeczytaliście w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy.

A jak było u mnie w 2017?

Przeczytałam w sumie 48 książek, czyli o dwie więcej niż rok temu. Niestety nie udało mi się zrealizować zeszłorocznego postanowienia i osiągnąć magicznej liczby 52 tytułów. Na rok 2018 nie podwyższam zatem tej liczby, ale bardzo się postaram czytać średnio 1 książkę w tygodniu.

Trochę statystyk: 22 przeczytane przeze mnie książki zostały napisane przez polskich autorów, a 26 przez zagranicznych. Wśród moich lektur były 34 powieści oraz 14 książek z gatunku reportaż / biografia / esej. Aż dziesięć książek oceniłam na szóstkę, a trzynaście na piątkę. 17 tytułów było ok i dostało czwórkę, siedem trójkę i trafiła się też jedna dwójka. Jednej książki, mimo dobrych chęci, nie udało mi się skończyć.

Mimo intensywnego czytania, pozycji na regale nie ubyło. Liczne nowości na rynku, rabaty w księgarniach internetowych oraz odwiedziny w księgarniach stacjonarnych zaowocowały nowymi książkami. Wg. wirtualnej biblioteczki na lubimyczytac.pl mam na regałach ok. 782 książek, czyli dokładnie 129 więcej niż rok temu. W przyszłym roku zdecydowanie chciałabym więcej czytać, a mniej kupować...

W 2017 byłam w Gdyni na spotkaniach z pisarzami w ramach festiwalu Miasto słowa oraz w Warszawie na Big Book Festivalu. Niestety nie udało mi się dotrzeć do Krakowa na Festiwal Conrada.
Przez cały rok regularnie odbywały się spotkania naszego prywatnego Klubu Miłośniczek Książek. W gronie znajomych kobiet spotykamy raz w miesiącu, by dyskutować o literaturze. Wspólnie wybieramy tytuły do przeczytania, z reguły jeden na miesiąc, a potem zażarcie się o nie spieramy :) Poza tym wymieniamy się przeczytanymi książkami, polecamy sobie tytuły i autorów, rozmawiamy o nowościach oraz o różnych innych okołoliterackich sprawach. Polecam każdemu!


A oto już moja subiektywna lista TOP 10 przeczytanych w 2017 roku: 


1. Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak, Anna Kamińska
2. Pamięć miłości, Aminatta Forna
3. Wyspa łza, Joanna Bator

4. Król, Szczepan Twardoch
5. Anglicy na pokładzie, Matthew Kneale
6. Opowieść podręcznej, Margaret Atwood
7. Budda z przedmieścia, Hanif Kureishi
8. Totalnie nie nostalgia, Wanda Hagedorn & Jacek Frąś
9. Oszpicyn, Krzysztof Zajas
10. Neuland, Eshkol Nevo


Jakie książki podbiły Wasze czytelnicze serca w mijającym roku? Napiszcie w komentarzach, jaki tytuł koniecznie powinnam przeczytać w 2018 roku!

Życzę Wam wspaniale zaczytanego 2018!!! 

piątek, 29 grudnia 2017

Jolanta, Sylwia Chutnik

Regularnie oglądam na you tube Barłóg Literacki, który Sylwia Chutnik prowadzi razem z Karoliną Sulej i bardzo go lubię. Od dłuższego czasu byłam bardzo ciekawa jej twórczości literackiej i w końcu postanowiłam się z nią zapoznać. Na początek wybrałam wydaną w 2015 r. powieść pt. Jolanta.

Końcówka lat osiemdziesiątych. Tytułowa bohaterka mieszka w bloku z wielkiej płyty na warszawskim Żeraniu i prowadzi, oględnie mówiąc, bardzo przeciętne życie. Jej rodzice się rozwiedli, matka popadła w alkoholizm i dość wcześnie zmarła, z bratem niewiele ją łączy, a ojciec nie interesuje się starą rodziną, bo w końcu po coś uciekł do nowej kochanki. Dookoła szary, smutny PRL i dojmujący brak wszystkiego, głównie perspektyw. Po podstawówce Jolanta kończy zawodówkę i zostaje krawcową, choć to w sumie tylko alibi, bo do pracy i tak nigdy nie pójdzie. Zachodzi za to w ciążę i już jako dziewiętnastolatka zostaje żoną. Niby wszystko się wtedy zmienia, ale tak naprawdę ciągle jest tak samo: to samo klaustrofobiczne mieszkanko, ci sami wścibscy sąsiedzi, dziwny dozorca, w ogóle cały ten blok. Jolanta jest klasyczną antybohaterką: pasywna, niedojrzała i zamknięta w swoim własnym świecie. Od początku jest skazana na brak szczęścia w życiu. Chciałoby się ją przytulić albo mocno nią potrząsnąć - zrobić cokolwiek, by wyrwać ją z letargu.

Sylwia Chutnik posługuje się pięknym, stylizowanym, momentami poetyckim językiem, pełnym smaczków, wspomnień i humoru. Książkę czytałam z ogromną przyjemnością, nawet jeśli nic mnie w niej nie zaskoczyło, a jej generalny wydźwięk jest gorzki i po prostu smutny. Autorka fantastycznie oddała duszną atmosferę blokowiska, pozbawione uczuć życie rodzinne i beznadzieję przenoszona z pokolenia na pokolenie. Poruszone przez Chutnik, modne ostatnio tematy, jak depresja poporodowa, schyłek PRLu i codzienność czasów transformacji, nie są zaskakujące ani odkrywcze. Jednak z radością ustawię tę powieść na półce obok Dziewczyn z Portofino Grażyny Plebanek, Doppelgangera Dominiki Słowik i Guguł Wioletty Grzegorzewskiej, a w przyszłym roku na pewno sięgnę po Smutek cinkciarza.

Ocena: 5/6

środa, 27 grudnia 2017

Żywopłot, Dorit Rabinyan


Żywopłot autorstwa Dorit Rabinyan jest współczesną historią miłosną przypominającą tragiczne losy Romea i Julii.

Liat zajmuje się zawodowo tłumaczeniem tekstów naukowych, pochodzi z Izraela i przebywa w Stanach na stypendium. Hilmi jest Palestyńczykiem i malarzem z aspiracjami. Poznają się pewnej zimy w Nowym Jorku i spędzają razem wspaniałe, pełne namiętności miesiące. Ale od początku jest oczywiste, przynajmniej dla niej, że jest to związek na czas. Nieważne jak głębokie byłoby łączące ich uczucie - przywiązana do rodziny i tradycji Liat doskonale wie, że w maju zakończy je powrót do normalnego życia, do Izraela. Liat od zawsze uważała Arabów za wrogów, podczas nauki w szkole i później podczas dwuletniej służby wojskowej karmiona była oficjalną propagandą kipiącą nienawiścią wobec Palestyńczyków. W jej głowie co rusz pobrzmiewają echa oskarżeń, czy negatywnych opinii wyrażanych przez mieszkańców Izraela na temat Arabów. 

I pewnego dnia to właśnie ona, szczerze kochająca swój kraj patriotka, zakochuje się w jednym z nich, we wrogu. W mężczyźnie, który ma głęboki głos, miękkie, kręcone włosy i najpiękniejsze spojrzenie w Nowym Jorku. Ma ze sobą także swój życiowy bagaż: tygodnie, które jako nastolatek przesiedział w izraelskim więzieniu za malowanie sprayem po murach. Mimo, iż jego doświadczenia są kompletnie odmienne niż jej, bardzo wiele ich łączy – dziesiątki wspólnych drobnostek, które odkrywają każdego dnia. Podobnie brzmiące słowa w ich ojczystych językach, podobne potrawy i tak samo głęboka tęsknota za słońcem i ciepłem ojczystego kraju.

Żywopłot to napisana pięknym językiem opowieść o trudnej miłości, która nie ociera się o banał. Jest to zapis związku młodych ludzi reprezentujących narody, które od lat żyją ze sobą w nierozwiązywalnym, jak się wydaje, konflikcie.
Autorce udało się opisać historię swoich bohaterów bez popadania w sentymentalizm. Zamiast tego umiejętnie przedstawiła różnorodne emocje targające Liat i Hilmim oraz głębię i skomplikowany charakter łączącej ich relacji. W tle pobrzmiewa echo odległego Izraela, z jego współczesnymi problemami.

Bardzo polecam!

Ocena: 5+/6

sobota, 23 grudnia 2017

Bohaterowie pogranicza, Dave Eggers

Główna bohaterka powieści czterdziestoletnia dentytstka Josie pewnego dnia wyrusza starym wypożyczonym kamperem w podróż po Alasce. Nie jest to jednak zwykła wakacyjna wyprawa. Kobieta postanowiła uciec ze swojego dotychczasowego życia zabierając ze soba dwójkę dzieci - ośmioletniego Paula i pięcioletnią Anę oraz trzy tysiace dolarów w gotówce. Bez dokładniejszych planów podąża na północ stanu, nie zrażona faktem, iż szaleją tam ogromne pożary.
Na kolejnych stronach pokonujemy z tą trójką setki kilometrów i stopniowo dowiadujemy się, co skłoniło Josie do podjęcia decyzji o wyjeździe.

Nie udało mi się polubić głównej, lekko rozhisteryzowanej, bohaterki z silną skłonnością do paranoi, która z łatwością podejmuje liczne lekkomyślne decyzje, niejednokrotnie narażając na niebezpieczeństwo siebie i swoje dzieci. Nie potrafiłam zrozumieć jej motywacji ani nadążyć za jej tokiem myślenia.

Krótko mówiąc, nie przemówiła do mnie ta książka. I mam nieodparte wrażenie, że sporą winę za to ponosi BARDZO złe tłumaczenie. Niestety nie po raz pierwszy zdarza się, że powieść wydana przez wydawnictwo Sonia Draga została tak kiepsko przetłumaczona. Kalki językowe, pozbawione sensu zdania, używanie absolutnie nieprawidłowych odpowiedników angielskich słów, to tylko niektóre z wykroczeń tłumacza.
Przyjaciółka czytała tę książkę w języku niemieckim i była nią zachwycona, chociażby ze względu na bardzo trafne obserwacje współczesnej Ameryki. Szkoda, że wydawnictwo pozbawiło polskich czytelników tej przyjemności - jakość tekstu pozostawia bowiem tak wiele do życzenia, że nie sposób skupić się na treści...

Ocena: 3/6