poniedziałek, 24 grudnia 2012

Prywatnie i nieświątecznie

Dziś są moje urodziny. 31. Z tej okazji życzę sobie zdrowia, szczęścia, pomyślności. Radości z blogowania i nowych blogowych kontaktów, mnóstwa interesujących książek i więcej czasu na czytanie. Oraz realizacji pewnego BARDZO WAŻNEGO PROJEKTU w roku 2013.
A tegoroczne urodziny spędzam tu:


Ze statystyk wiem, że odwiedzają mojego bloga między innymi czytelnicy z Izraela, USA, Anglii, Szecji oraz z Niemiec i Polski. Bardzo chciałabym wiedzieć, kim jesteście. Może z okazji urodzin zostawicie ślad w komentarzach?

Tamtego lata na Sycylii, Marlena de Blasi

Obawiam się, że niewiele mogę o tej książce napisać. Czytałam ją w październiku podczas pobytu na Sycylii, ale z recenzją zwlekałam, bo chciałam by ukazała się na blogu w pakiecie z syclijskimi kotami i kilkoma wrażeniami i zdjęciami z pordóży. Niestety nie dałam rady i muszę post o wrażeniach z pobytu na wyspie przełożyć na przyszły rok. O książce, dla porządku, chciałam tylko króciótko wspomnieć jeszcze w tym roku.

Powieść ma dwie główne bohaterki. Pierwsza z nich to dziennikarka Chou, która razem z partnerem odwiedza Włochy i trafia do Villi Donnafugata, wyjątkowego miejsca z fascynującą atmosferą i niezwykłymi mieszkańcami. Tam poznaje właścicielkę posiadłości Toscę, starszą już kobietę, która opowiada jej historię swojego życia i niezwykłej miłości.
Powieść napisana jest pięknym językiem, opowiadana historia toczy się niespiesznie, mnóstwo w niej opisów krajobrazów i codziennego, zwyczajnego życia na Sycylii. To właśnie te elementy podobały mi się w książce najbardziej.

Ocena: 4 / 6

 
WYZWANIE 2012
Książki z mojej półki

Cel: 20
Przeczytanych: 16

Zostało: 4

niedziela, 23 grudnia 2012

Irlandzki sweter, Nicole R. Dickson

Powieść wprost doskonała na długie podróże pociągiem. Zwłaszcza, gdy za oknem mróz i śnieg, a na zegarze ponad dwugodzinne opóźnienie...  
Irlandzki sweter przeniesie bowiem czytelnika na maleńką wyspę u zachodnich wybrzeży Irlandii i dość szybko wciągnie w opisywane wydarzenia: codzienne życie mieszkańców wyspy oraz głównej bohaterki, Amerykanki Rebeki. Młoda kobieta zamierza spędzić tam wraz ze swoją sześcioletnią córeczką dwa letnie miesiące badając historię i tradycję dzierganych przez mieszkańców od pokoleń tradycyjnych swetrów.
Rebeka, mimo iż sama ma na głowie sporo problemów, a w dodatku stara się uporać z upiorami z przeszłości, szybko integruje się z lokalną społecznością i angażuje się w pomaganie innym. Wśród wielu ciepłych i serdecznych nowo poznanych przyjaciół jest także młody, przystojny i idealny jedździec na motorze, z którym główna bohaterka wybiera się w rajd przez Irlandię, żeby odwiedzić przyjaciółkę. Podczas tej romantycznej podróży, którą odbywają we dwoje, gdyż dziecko Rebeka pozostwiła pod opieką obcych, ale cudownie serdecznych ludzi, para ma czas na szczere rozmowy i bliższe poznanie...

Wiem, popadłam w nieco ironiczny nastrój, ale nie mogę, niestety, nic na to poradzić. Irlandzki sweter jest bowiem w pierwszej linii romansem i jako taki zachowuje główne cechy gatunku: wyidealizowani bohaterowie, przewidywalny tok zdarzeń oraz, jakżeby naczej, szczęśliwe zakończenie. Powieść ratują nieco dwa fakty: równolegle z perypertiami Rebeki opowiedziana historia starego rybaka i jego rodziny oraz tytułowe swetry. A konkretniej rzecz ujmując niezwykła tradycja ich wyrobu oraz niezliczone opowieści ukryrte w wełnianych splotach. Bardzo ciekawy i oryginalny pomysł autorki. Książka lekka i przyjemna. Idealna do czytania w środkach komunikacji publicznej :))

A tak wyglądają wspomniane swetry. W sieci można znaleźć sporo zdjęć, także starych. Warto poszukać.
źródło: www.irishgiftsandsweaters.com


Ocena: 3+ / 6
 
WYZWANIE 2012
Książki z mojej półki

Cel: 20
Przeczytanych: 15

Zostało: 5

środa, 19 grudnia 2012

Dziewczyna z Botany Bay, Carolly Erickson

Dziewczyna z Botany Bay to kolejna przeczytana przeze mnie książka, która opisuje losy niezwykłej kobiety. Mary Bryant jako dwudziestolatka i mieszkanka osiemnastowiecznej Anglii została skazana na śmierć za napad i kradzież. Udało jej się uniknąć tej srogiej kary, gdyż przyszło jej żyć w czasach, kiedy Anglicy z zapamiętaniem podbijali obce lądy i zakładali nowe kolonie w odległych zakątkach świata. I tak Mary wyruszyła, razem z setkami innych skazańców, w wielomiesięczną podróż do Australii. Rejs odbywał się w nieludzkich warunkach. Skazańcy stłoczeni byli pod pokładem, cierpieli głód i pragnienie, zapadali na poważne choroby, wielu z nich umierało. Społeczność okrętowa rządziła się własnymi prawami i żeby przeżyć, kobiety były często gwałcone lub zmuszane do prostytucji. W wyniku czego wiele z nich zachodziło w ciążę i jeszcze podczas podróży rodziło dzieci. Tak było i w przypadku Mary, która na pokładzie statku urodziła córeczkę o imieniu Charlotte.

Na miejscu, w osadzie Sydney Cove, którą przybysze wspólnymi siłami zbudowali, szybko się okazało, że życie w nowej kolonii, na nieznanym lądzie jest niezwykle ciężkie i niebezpieczne. Aby poradzić sobie z codziennością i podnieść swój społeczny status Mary wyszła za mąż i wkrótce ponownie została matką.
Po kilku latach spędzonych w australijskiej kolonii, razem z mężem, dziećmi i siedmioma innymi mężczyznami główna bohaterka zdecydowała się na czyn szalony: ucieczkę w malutkiej łodzi napędzanej wiatrem i siłą mięśni. Nie będę zdradzać, co było dalej - choć niestety okładka książki streszcza całą historię bohaterki, odbierając przy tym czytelnikowi radość z poznawania kolejnych faktów.

Przyczepić się można nieco do stylu, jakim książka została napisana. Jej autorka jest z zawodu historykiem i autorką licznych, uznanych biografii. Łatwo można się tego domyślić czytając Dziewczynę z Botany Bay, książka ta nie zawiera bowiem dialogów i jest raczej próbą stworzenia powieści niż prawdziwą powieścią. Autorce zabrakło odwagi, aby opisywaną historię ubarwić rozmowami bohaterów, ich przemyśleniami czy drobnymi codziennymi wydarzeniami. Erickson kurczowo trzymała się źródeł historycznych (sporą ich listę zamieszczono na końcu książki, a tekst opatrzony jest licznymi przypisami) bojąc się popuścić wodze literackiej fantazji. A szkoda. Myślę,  że gdyby za historię Mary zabrała się Isabel Allende dostalibyśmy fantastyczną powieść.
A tak możemy poznać niezwykle interesującą, bo prawdziwą, historię odważnej młodej kobiety.

Ocena: 4 / 6 
 
 
WYZWANIE 2012
Książki z mojej półki

Cel: 20
Przeczytanych: 14

Zostało: 6

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Cisza pod sercem, Monika Orłowska


Bardzo kobieca powieść, której tematem przewodnim jest poronienie, temat niezwykle bolesny dla każdej kobiety, która go doświadczyła. Na tak trudnym życiowym zakręcie cierpiącą kobietę jest w stanie zrozumieć tylko inna kobieta, która przeszła podobną drogę doświadczając bólu i cierpienia. Takie już jesteśmy my kobiety - często przegadanie jakiegoś problemu, czy wydarzenia pomaga złagodzić cierpienie i nabrać wiary w lepsze jutro. Podobnie jest w przypadku bohaterek powieści.

Monika Orłowska jednocześnie opowiada historie czterech młodych kobiet: Anny, Dominiki, Ewy i Mariolki. Pochodzą one z różnych miast i środowisk, a połączyło ich internetowe forum dla kobiet, które przeżyły utratę nienarodzonego dziecka. Towarzyszymy im przez rok od momentu poronienia i mamy okazję razem z nimi przejść etapy przeżywania bólu i radzenia sobie z nim na różne sposoby.

Obok klasycznej narracji, możemy przeczytać rozmowy tych czterech młodych kobiet na wspomnianym forum. Jest to ciekawy zabieg autorki, który pozwala czytelnikowi zbliżyć się do bohaterek - momentami miałam wrażenie, że czytam wpisy prawdziwych kobiet na faktycznie istniejącym gdzieś w sieci forum.

Autorce udało się stworzyć interesującą powieść, poruszającą trudny problem i jego tabuizację w społeczeństwie bez ckliwości i popadania w żałosny ton. Książka ta trafiła u mnie na właściwy moment i pozostawiła bardzo pozytywne wrażenie. Polecam!

Ocena: 5 / 6

sobota, 8 grudnia 2012

Księga domu Szeferów, Tamar Yellin

Żałuję, że nie mogłam poświęcić tej opowieści więcej czasu i uwagi. Należy ona bowiem bez wątpienia do tych powolnych, nieśpiesznych lektur, przy których kolejne przewracane strony niosą czystą radość obcowania z tekstem, a bohaterowie i opisywane historie dopominają się o skupienie i atencję ze strony czytelnika.
W Księdze domu Szeferów zamkniętych jest wiele opowieści rodzinnych. Jak w szkatułce ze skarbami, po kolei odkrywamy kolejne zakamarki historii pewnej żydowskiej rodziny.

Główną bohaterką książki i osobą łączącą rozliczne wątki jest Szulamit Szefer. Samotna, czterdziestoletnia kobietą, która mieszka w Anglii i jest doktorem biblistyki. Całe dnie spędza w bibliotece badając stare księgi i przekonując siebie, że jest szczęśliwa. Czasem tylko wspomina młodzieńczą miłość, której pozwoliła odejść, ale do dziś nie udało jej się z tym pogodzić. Poznajemy Szulamit w momencie, gdy po dwudziestu latach powraca w rodzinne strony, do Jerozolimy, aby zagłębić się we wspomnieniach z lat dziecięcych, poznawaniu rodzinnych historii oraz rozwiązywaniu tajemnicy Księgi.
Układ rozdziałów sprawia, że jednocześnie towarzyszymy Szulamit w podróży i poznajemy historię jej rodziny. Zabieg często spotykany w powieściach, w tym przypadku został bardzo dobrze zrealizowany.

Nie chciałabym zdradzać za wiele z treści książki, aby nie odbierać Wam przyjemności czytania. Ta powieść została stworzona po to, by się nią delektować. Każdym słowem, kolejną poznawaną postacią i jej historią. Odnajdziemy w powieści liczne elementy żydowskiej kultury i religii. Czytelnik ma okazję poznać żydowskie obyczaje i tradycje, a także zwykłe codzienne czynności, które mają swoje źródło i uzasadnienie w religii..
Polecam gorąco!

Ocena: 5+/6

piątek, 7 grudnia 2012

Efekt mieszanki wybuchowej...

... czyli trzynastki wypłacanej u mnie w pracy pod koniec listopada oraz dwudziestopięcioprocentowej weekendowej przeceny na nowości w merlinie, która miała miejsce dwa tygodnie temu. Efekt widać na zdjęciu:
Wszystkie tytuły widać doskonale, więc nie będę ich wymieniać (może z wyjątkiem leżącej na samym dole książki pt. Helena Rubinstein. Kobieta, która wymyśliła piękno autorstwa Michele Fitouss).

Dzisiejsza wyprawa do miasta miała jeszcze jeden istotny czytelniczy element, mianowicie wizytę w bibliotece. Postanowiłam wprawdzie, że do końca roku będę czytać jedynie własne książki, aby móc z powodzeniem zakończyć tegoroczne wyzwanie "Książki z mojej półki". ALE przecież te przyniesione z biblioteki mogą poczekać do stycznia. Jest ich tylko cztery, bo dwie miałam jeszcze w domu, a wypożyczać można jedynie pięć na raz (teoretycznie):

Ciekawa jestem w jakich wyzwaniach Wy bierzecie udział i czy dacie radę im sprostać do końca roku? A może macie inne czytelnicze postanowienia, które udało Wam się w 2012 zrealizować?

 

Kolacja z Anną Kareniną, Gloria Goldreich

Jestem zdania, że autorka miała świetny pomysł na powieść: klub książki, wokół którego skupia się sześć młodych kobiet: Cynthia, Trish, Jen, Elizabeth, Donna i Rinna. Ich osobiste problemy wypełniają karty powieści. Niestety, chyba zabrakło autorce wytrwałości albo talentu i tak zamiast bardzo dobrej powieści stworzyła przeciętne czytadło, które jednakże ze względu na motyw przewodni powinno zainteresować każdego mola książkowego.

Ale po kolei: bohaterkami powieści są młode kobiety, mieszkanki Nowego Jorku, które różni bardzo wiele, a łączy jedno: miłość do książek i czytania. Uczucie to sprawia, że z żelazną konsekwencją spotykają się raz w miesiącu na wspólnej kolacji, by przy pysznym jedzeniu dyskutować na temat przeczytanych powieści. Niezależnie od życiowych zawirowań i mniej lub bardziej zaborczych mężczyzn, terminy spotkań są dla klubowiczek święte i nie ma siły, która uniemożliwiłaby którejś z nich udział w spotkaniu. Przyjaciółki czytają klasykę powieści ( m.in. Annę Kareninę, Lolitę czy Panią Bovary), ale w swoich dyskusjach skupiają się nie tylko na fikcyjnych bohaterach lektur. Dużo rozmawiają o swoich osobistych problemach, dyskutują o podejmowanych przez siebie decyzjach, czasem się kłócą. Spotkaniom towarzyszy cień tajemnicy: jedna z bohaterek zamierza zakończyć swoje idealne na pozór małżeństwo, nie podając przyczyny. Pozostałe panie nie mogąc zaspokoić swojej ciekawości nieustannie dyskutują na ten temat i starają się poznać powód rozstania.

Wiele w tej powieści wątków, historii i problemów. Czyta się szybko, a wiele sytuacji można łatwo przewidzieć. Myślę, że szybko o niej zapomnę....

Ocena: 4-/6
 
WYZWANIE 2012
Książki z mojej półki

Cel: 20
Przeczytanych: 13

Zostało: 7