sobota, 25 października 2014

Ostatnie lato w Mayfair, Theresa Révay

Absolutna gratka dla wielbicieli serialu Downton Abbey. Równie wciągająca i świetnie napisana powieść, która zabierze nas w fascynujące czasy początku dwudziestego wieku oraz w przerażający okres pierwszej wojny światowej.

Autorka z wielką wirtuozerią kreśli losy swoich bohaterów - członków arystokratycznej rodziny Rotherfieldów, a dokładniej rodzeństwa: Evangeline, Victorii, Edwarda i najstarszego Juliana. Każde z nich ma swoje tajemnice, plany i marzenia, które nie zawsze współgrają z oczekiwaniami pozostałych członków rodziny, czy też arystokratycznej socjety Londynu. Mamy więc z jednej strony odpowiedzialnego za losy rodziny lorda Juliana, których żeni się z kobietą, której nie kocha, Edwarda niepokornego lotnika, którego męczą długi, wyemancypowaną Evangeline, wspierającą sufrażystki oraz Victorię, która marzy o zamążpójściu. U schyłku starego świata, gdzie industrializacja, postęp techniki i walka o prawa obywatelskie zataczają coraz szersze kręgi, a na horyzoncie pojawia się widmo militarnego konfliktu, młodzi bohaterowie z Mayfair wkraczają w dorosłość.
Szybko okazuje się jednak, że w ich starannie zaplanowaną przyszłość brutalnie wkracza wojna, która zmieni na zawsze nie tylko mapę Europy, ale przede wszystkim stary porządek społeczny. Autorka opisuje tragiczną sytuację żołnierzy w okopach, wyczerpującą i niebezpieczną pracę pielęgniarek polowych oraz codzienność ludności cywilnej. Wraz z upływającymi miesiącami wojenna machina pochłania coraz więcej istnień ludzkich, środków materialnych i brutalnie wkracza w życie każdego Europejczyka. Myślę, że w setną rocznicę wybuchu Pierwszej Wojny warto sięgnąć po tego typu książkę i dowiedzieć się więcej o pierwszej w historii tzw. wojnie przemysłowej.

Ostatnie lato w Mayfair czyta się szybko i z przyjemnością. W sumie nie mam się do czego przyczepić. Polecam, to świetna lektura na jesienne wieczory!

Ocena: 5/6


środa, 22 października 2014

Gdy panna Emmie była w Rosji, Harvey Pitcher

Zalazłam tę książkę podczas wakacyjnych podróży w księgarni położonej przy Rynku w Przemyślu. Notka na okładce oraz okoliczności, w jakich książka została napisana, skłoniły mnie do zakupu i natychmiastowego rozpoczęcia lektury. Lektury, która pod względem literackim łatwa i przyjemna nie była, ale dostarczyła mi mnóstwa nowych informacji o życiu szczególnej grupy zawodowej ;)

Tytułowa panna Emmie to Emmie Dashwood, jedna z dziesiątek, a może nawet setek angielskich guwernantek, która zdecydowała się na wyjazd za chlebem do carskiej Rosji i podjęcie pracy w arystokratycznej rosyjskiej rodzinie. Oprócz panny Emmie poznajemy kilka innych młodych kobiet, które wybrały się w podróż do obcego kulturowo kraju i zamieszkały w Moskwie lub Sankt Petersburgu. Ich barwne historie składają się na niezwykły dokument burzliwych czasów napisany z fascynującej  perspektywy.
Książka dostarcza wyczerpujących informacji nie tylko na temat codziennej pracy Angielek, ale dokładnie opisuje tę tak charakterystyczną, chociażby dla wiktoriańskich powieści, grupę zawodową i jej przedstawicielki. Autor tłumaczy wiele zjawisk charakterystycznych dla ówczesnego społeczeństwa i wyciąga wnioski z opisywanych wydarzeń, z którymi nie zawsze się zgadzałam, ale które warto było poznać. Charakterystyka arystokracji rosyjskiej stanowiąca tło opisywanych wydarzeń dodatkowo urozmaica lekturę.
Niebezpieczne czasy rewolucji październikowej przedstawione zostały przez autora jak ekscytująca przygoda, a nie czasy terroru, które kosztowały życie tysięcy ludzi. Choć paradoksalnie ten lekki ton narracji współgra z niefrasobliwością, jaką często charakteryzowały się mieszkające w Rosji Angielki przekonane, że włos im z głowy nie spadnie - w końcu są obywatelkami Imperium Brytyjskiego...

Niepodważalnym atutem tej pozycji jest fakt, że napisana została już w 1977 roku (polskie wydanie pochodzi z  tego roku). Harvey Pitcher zdobywał mianowicie informacje nie tylko w bibliotekach i archiwach, ale przede wszystkim w rozmowach z samymi zainteresowanym, które charakteryzowała fantastyczna pamięć :) Dzięki temu książka zawiera wiele osobistych historii i barwnych anegdot.

Momentami można się jednakże w tekście pogubić, jako, że brakuje mu przejrzystej struktury. Tekst podzielony jest wprawdzie na tematyczne rozdziały, ale autor co rusz opisuje losy innej guwernantki, wprowadza nowe postacie lub powraca do tych już w książce przedstawionych, co powoduje chaos utrudniający czytanie. Ponadto zapomniano chyba poddać książkę korekcie. Masa błędów stylistycznych, kalki językowe i niezrozumiałe zdania wywołują irytację podczas lektury.

Zainteresowanym tematem mimo to polecam!


Ocena: 4+/6