środa, 27 kwietnia 2016

1945. Wojna i pokój, Magdalena Grzebałkowska

1945. Wojna i pokój Magdaleny Grzebałkowskiej to bez wątpienia jedna z najważniejszych książek, jakie ukazały się w Polsce w ubiegłym roku. Książka, która jednocześnie odmitologizowuje ten szczególny okres "pomiędzy" i dokumentuje jego złożoność.

Autorka w jedenastu rozdziałach przedstawiła różne aspekty życia w tym wyjątkowym czasie. W czasie, który nie był już wojną, ale nie był jeszcze pokojem. Czasie, w którym niektóre tereny Polski były już wyzwolone spod okupacji hitlerowskiej, a na innych wciąż jeszcze odbywały się działania militarne. Na jednych i drugich nadal ginęli cywile.
Magdalena Grzebałkowska wykorzystała w swojej książce metodę oral history. W każdym rozdziale, z wyjątkiem tego o Bolesławie Drobnerze, opierała się w głównej mierze na wspomnieniach osób uczestniczących w opisywanych wydarzeniach. Dotarła więc do mieszkańców żydowskiego domu sierot w Otwocku, do Polki i Niemki mieszkających we Wrocławiu, do byłych więźniów obozu dla niemieckich wysiedleńców w Łambinowicach, do Karlheinza, który przeszedł przez zamarznięty Zalew Wiślany i do pani Łucji, która przeżyła zatonięcie statku Wilhelm Gustloff, którym ok, 9.000 ludzi próbowało uciec z Prus Wschodnich. Oraz do wielu, wielu innych. Dzięki takiemu indywidualnemu podejściu do tematu, opisywane wydarzenia nabierają ludzkiego wymiaru. Z suchych, historycznych faktów zamieniają się w historie, które przydarzyły się konkretnym ludziom. A stąd już tylko krok dzieli nas od wyobrażania sobie tamtych wydarzeń i uporczywych myśli: co ja zrobiłabym na ich miejscu. Zostać, czy uciekać, zaufać obcym, czy liczyć tylko na siebie - dziesiątki decyzji podejmowanych często w ułamku sekundy, rozstrzygających o życiu i śmierci.   

Każdy rozdział poprzedzony został ogłoszeniami drobnymi pochodzącymi z ówczesnej prasy. Zawiadomienia o powrotach z obozów, rozpaczliwe próby oddania własnych dzieci obcym ludziom, czy pierwsze próby organizowania życia codziennego - te króciutkie anonsy stanowią doskonałe uzupełnienie reportaży. Pobrzmiewa w nich ogromna chęć powrotu do normalnego, przedwojennego życia.

Magdalena Grzebałkowska miała odwagę pokazać wiele różnorodnych aspektów roku 1945, także tych niewygodnych dla Polaków. Z jej książki wyłania się obraz pełen szarości, wielowymiarowy, choć ciągle jeszcze niepełny. Autorka opisała wydarzenia, które w najnowszej historii naszego kraju latami były przemilczane, gdyż zaburzały utrwalony w świadomości zbiorowej podział na sprawców i ofiary.
Z książki wyłania się dość przerażający obraz kraju bo bitwie, w którym rządziło bezprawie lub, jak kto woli, prawo silniejszego. Jedni starali się odbudować swoją codzienność, inni za wszelką cenę chcieli poprawić swój materialny byt, a jeszcze inni dokonywali aktów zemsty.
Mimo całego tego okrucieństwa i bezwzględności, które charakteryzują rok 1945, w reportażach Grzebałkowskiej odnajdujemy także świadectwa solidarności i wzajemnej pomocy.  

W czasach, kiedy miliony ludzi opuszczają swoje domy ze strachu przed wojną, jest to pozycja absolutnie obowiązkowa dla każdego.

Ocena: 6/6

niedziela, 24 kwietnia 2016

Mniej, Marta Sapała

Niniejsza książka jest zapisem konsumpcyjnego eksperymentu, jaki przez rok przeprowadzała autorka: na sobie, swojej rodzinie i kilkunastu obcych osobach, które wyraziły chęć udziału w projekcie. Ów eksperyment polegał na ograniczeniu kupowania do niezbędnego minimum, umożliwiającego przeżycie roku bez uszczerbku na zdrowiu.

Bardzo szybko okazało się, że większość kupowanych na co dzień rzeczy jest nam absolutnie zbędna. Żyjemy w czasach (i miejscu) ogromnego przesytu, a kupowanie dla wielu stało się celem samym w sobie, działaniem zastępczym, źródłem satysfakcji, nagrodą za drobne sukcesy, pocieszeniem lub zadośćuczynieniem.
Kiedy się od tego uwolnić, okazuje się, że dobie przybywa godzin (bo już nie szwędamy się godzinami po galeriach handlowych lub wielkich supermarketach), a wokół nas są wspaniali ludzie, od których wiele się można nauczyć.

Sporą część potrzebnych w codziennym życiu rzeczy autorka zdobywa poprzez wymianę towarów i usług, nie wstydzi się przyjmować używanych rzeczy od znajomych, rodziny i od obcych, uprawia "miejskie zbieractwo", poznaje alternatywne sposoby pozyskiwania żywności.
Takie przewartościowanie wpływa oczywiście na pozostałych członków rodziny, zwłaszcza na synka autorki. Z jednej strony mama ma dla niego więcej czasu, więcej poświęca mu uwagi podczas wspólnych codziennych obowiązków, które nagle zmieniają charakter, kiedy rezygnuje się z gotowców i wszystko robi sie samemu. Z drugiej strony kilkulatkowi trudno odmówić loda, najnowszej zabawki czy najmodniejszego t-shirta. A to właśnie przed takimi dylematami Marta Sapała stawała niejednokrotnie w trakcie opisywanych dwunastu miesięcy.

Mniej to rzetelne źródło wiedzy m.in o polskim społeczeństwie i jego nastwieniu do kupowania, o alternatywnych metodach zdobywania rzeczy niezbędnych do życia, ekologii, gospodarce społecznej i socjologii. Nawet, jeśli można się przyczepić do tego, że momentami to bardziej książka o oszczędzaniu, które przybiera nieco absurdalne formy, to dużo się z niej dowiemy i z pewnością skłoni nas do przemyśleń, a być może nawet do zmiany własnych zachowań i przywyczajeń. Sprawi, że będziemy kupować rozsądniej i odpowiedzielneij. A może nawet i mniej.

Generalnie jest to bardzo ciekawa i wciągająca pozycja o antykonsumpcjoniźmie, którą każdy powinien przeczytać, choćby po to, by móc dokonywać świadomych wyborów i nie dać się manipulować wielkim koncernom, reklamie i złym nawykom wykształconym przez ostatnie lata.
Dodać należy, że skierowana jest ona bardziej do osób odkrywających dla siebie ten temat. Zaprawionym w boju może ewentualnie podsunąć kilka ciekawych rozwiązań, ale i momentami rozbawić swoją naiwnością.

"Świadomość konsekwencji, które może przynieść każdy nierozważny konsumpcyjny ruch, odbiera kupowaniu niewinność." (str. 385)

Polecam!

Ocena: 5/6

sobota, 23 kwietnia 2016

Dzień Książki 2016...

... rozpoczęłam od godzinki spędzonej w towarzystwie Lancelota i Mathilde, bohaterów powieści Fatum i furia, z którą coraz bardziej mi po drodze.
Potem czekało na mnie trudne i zarazem bardzo przyjemne zadanie wybrania osoby, do której w ramach blogowej rozdawajki z okazji dzisiejszego święta pojedzie zestaw czterech książek. 

Dla równowagi bookosystemu musiałam zamówić coś nowego. Nie miałam sprecyzowanego miejsca zakupów, liczyłam na specjalne oferty i promocje i nie zawiodłam się. Wygrało wydawnictwo Czarna Owca, które tylko dziś na wszystkie tytuły oferuje 50% zniżki. Do koszyka powędrowało 8 tytułów, mam nadzieję, że dogadamy się z działem sprzedaży w kwestii wysyłki i niebawem książki do mnie dotrą.

Popołudnie natomiast spędziliśmy na wyprawie do miasta, głównie w celu kupienia dzisiejszego, wyjątkowego wydania Wyborczej: "który został w całości przygotowany przez kilkudziesięciu pisarzy; polskich i zagranicznych. Wzięli oni udział w redagowaniu gazety w redakcji warszawskiej."


Rozpoczęłam, przy filiżance cappuccino, od lektury WO, która, jak zawsze, okazała się bardzo wciągająca. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona akcją, w ramach której z inspiracji Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016  Gazeta Wyborcza stała się 'Gazetą Pisarzy'.

Teraz zastanawiam się, jaka lektura umili mi dzisiejszy wieczór...

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

4 książki do zgarnięcia!

W najbliższą sobotę obchodzić będziemy Międzynarodowy Dzień Książki. Z tej okazji postanowiłam przyczynić się do popularyzacji czytelnictwa w Polsce i puścić w świat zestaw 4 książek.

Tytuły widoczne są na zdjęciu. Stan bardzo dobry, raz czytane (z wyjątkiem Diablicy, która jest nowa). Są to książki lekkie, łatwe i przyjemne, które z pewnością spodobają się nieco młodszym czytelnikom (17-25 lat), ale nie tylko.

Szczególnie zachęcam do udziału w zabawie osoby, które nie posiadają (jeszcze) bloga, ani wielu książek.

Co należy zrobić, by wziąć udział w losowaniu?
To proste:
Proszę o zostawienie komentarza z informacją, dlaczego akurat Ty powinnaś / powinieneś otrzymać ową paczkę z książkami.

Zgłoszenia przyjmuję do 23 kwietnia 2016, do godziny 12.00. Tego samego dnia na blogu ogłoszę zwycięzcę (którego wybiorę samodzielnie na podstawie komentarza).
Powodzenia!


----------- edit (23.04.2016,12:06) -----------

Kochani!
BARDZO serdecznie Wam dziękuję za udział w zabawie 
i tak rozbudowane, osobiste komentarze. 

Najchętniej obdarowałabym książkami Was wszystkich!

Ale niestety zestaw jest jeden i musiałam się zdecydować.
Uwierzcie mi, to było bardzo trudne zadanie.
Ale decyzja została podjęta...

Książki pojadą do pyśki 1998!

GRATULACJE!

Proszę C o kontakt mailowy i podanie adresu do wysyłki.

Wam wszystkim życzę zaczytanego Dnia Książki! 

niedziela, 10 kwietnia 2016

Wieczór autorski z Ingą Iwasiów


Jeszcze przed Świętami miałam olbrzymią przyjemność uczestniczenia w spotkaniu z prof. Ingą Iwasiów, którego głównym tematem była jej najnowsza powieść Pięćdziesiątka.

Spotkanie odbywało się wieczorem, w lokalnym domu kultury, a prowadziła je Brygida Helbig, literaturoznawczyni i pisarka, a prywatnie przyjaciółka Iwasiów. Obie autorki prowadziły osobistą, przepełnioną humorem i wzajemnym szacunkiem, intelektualną rozmowę o twórczości i o życiu, a my, publiczność, mogliśmy się temu przysłuchiwać.

Był to niesamowicie inspirujący wieczór, który po raz kolejny utwierdził mnie w przekonaniu, że mnóstwo wokół nas mądrych i silnych kobiet. W rozmowie poruszonych zostało wiele ważnych tematów, m.in. uzależnienie od seksu i alkoholu, alkoholizm kobiet i związana z nimi tabuizacja. Poruszano kwestie feminizmu i praw kobiet, a szczególnie barwna dyskusja toczyła się na temat tzw. literatury kobiecej.
Po oficjalnym spotkaniu chętni, dysponujący wolnym czasem, mieli okazję kontynuowania rozmowy o literaturze i czytelnictwie w Polsce z autorką, w nieformalnej atmosferze w knajpce obok. Bardzo uskrzydlające spotkanie...

...pod którego wpływem niebawem wystartuje u nas całkiem niewirtualny "klub miłośniczek książek". Bedziemy spotykać się raz w miesiącu i dyskutować o przeczytanych wspólnie lekturach. Plan na najbliższy kwartał: Dom tęsknot Piotra Adamczyka, Amerykaana Chimamandy Ngozi Adichie i Pięćdziesiątka Ingi Iwasiów. Będę zdawać relację.

P.s. Ze spotkania z prof. Iwasiów oczywiście wróciłam z książkami: